Regionalny Sąd Administracyjny odrzucił skargę Państwowej Inspekcji Językowej na stosowanie publicznie w rejonie wileńskim znaków w języku polskim.
Sąd nakazał Inspekcji zapłatę ponad 12 tys. euro kosztów sądowych na rzecz Samorządu Rejonu Wileńskiego.
W maju 2023 r. Inspekcja Językowa nakazała merowi rejonu Robertowi Duchniewiczowi usunięcie publicznych znaków w języku polskim we wsiach Bieliszki i Orzełówka.
Mer nie zgodził się jednak i odwołał się od nakazu do Litewskiej Komisji Sporów Administracyjnych. Ta ostatnia uwzględniła odwołanie mera i unieważniła nakaz Inspekcji.

Następnie Państwowa Komisja Językowa skierowała sprawę do Regionalnego Sądu Administracyjnego.
Od decyzji Regionalnego Sądu Administracyjnego przysługuje odwołanie do Naczelnego Sądu Administracyjnego Litwy.
Mer rejonu wileńskiego Robert Duchniewicz w rozmowie LRT.lt stwierdził, że normalnie odebrał wiadomość o decyzji. - Dla mnie ta sytuacja nie mogła się skończyć inaczej. Najwyżej to byłaby jakaś inna motywacja prawników. Jak mówiłem od początku, szef Państwowej Inspekcji Językowej postąpił nie uwzględniając aktów prawnych. Nie są to znaki drogowe, nazwy miejscowości, a wyłącznie tablice dekoracyjne. Nie mamy reglamentowania prawnego, które przewidywałoby, jak to musiałoby wyglądać. Traktujemy oświadczenie jako normalną decyzję, która według artykułów prawnych jest taka, a nie inna – ocenił.
- Tabliczki nie są oficjalnymi drogowskazami czy informacjami o nazwach miejscowości. Traktowanie ich w taki sposób po prostu było nieprawidłowe od początku. Nie mogłem zatem prosić o ich zdjęcie, bo oznaczałoby to zrobić, czego nie naruszyłem – dodał.

Duchniewicz wielokrotnie wspominał, że to sprawa ważna nie tylko dla rejonu, ale ogólnie dla interesów wszystkich mniejszości narodowych. Uważa on, że Ustawa o mniejszościach narodowowych mogłaby regulować wykorzystywanie takich napisów. - W tej ustawie powinno być rozwiązanie tej sprawy, ale nie zawiera ona chyba rozwiązań problemów, które istnieją, choć na szczeblu kulturowym powstają bardzo duże konflikty - ocenił.
Czy Państwowa Inspekcja Językowa zaskarży ten wniosek sądu? Duchniewicz uważa, że decyzja zależy od nich i mogą dalej uczestniczyć w procesie. - Myślę, że to nie byłaby mądra droga, bo będziemy musieli wydawać pieniądze na procesy sądowe, później jeden drugiemu spłacać koszty za te sądy. To trochę głupio wygląda w instytucjach państwowych. Myślę, że główne argumenty zostały już wypowiedziane i mam nadzieję, że być może dalej już nie będziemy nad tym dyskutować, ale jasne, że Inspekcja ma prawo do złożenia apelacji i jeżeli to zrobi, będziemy kontynuowali proces - zapewnił.




