Socjaldemokraci mają w sobotę zdecydować o przyszłości koalicji rządzącej, jednak przewodnicząca Ruchu Liberałów Viktorija Čmilytė-Nielsen nie wierzy, że skład większości ulegnie zmianie. Nie wyklucza natomiast, że może zapaść decyzja o usunięciu z rządu ministra spraw zagranicznych Kęstutisa Budrysa. Z kolei lider konserwatystów Laurynas Kasčiūnas jest przekonany, że dni szefa litewskiej dyplomacji w gabinecie są już policzone i wkrótce opuści on rząd.
– Niespecjalnie wierzę w zmianę składu koalicji. O czerwonych liniach mówiono już bardzo dużo, było też wiele terminów przeznaczonych na przemyślenia i rozważania – powiedziała Viktorija Čmilytė-Nielsen.
Mniejszy partner koalicyjny, partia Świt Niemna, otwarcie deklaruje swoje niezadowolenie z pracy ministra spraw zagranicznych Kęstutisa Budrysa. Zdaniem liderki liberałów to właśnie pozycja szefa dyplomacji jest obecnie najbardziej zagrożona w koalicji.
– Nie ma on silnego zaplecza politycznego, a jego bardziej niezależna postawa oraz wyraźne stanowiska w sprawach polityki zagranicznej ewidentnie rozmijały się z poglądami części koalicji – „Świtu Niemna” i „chłopów”.
Jeśli socjaldemokraci zdecydują się nie zmieniać składu koalicji, a wszystko na to wskazuje, pozycja Budrysa będzie coraz słabsza. Bardzo istotny jest też czynnik prezydencki, bo to człowiek prezydenta – stwierdziła przewodnicząca Ruchu Liberałów.
Jej zdaniem ewentualna decyzja o odwołaniu Budrysa z rządu świadczyłaby również o trwałej zmianie relacji między obozem rządzącym a prezydentem.
Polityczka zwróciła uwagę, że w ostatnim czasie w kwestiach polityki zagranicznej wielokrotnie wypowiadał się przewodniczący socjaldemokratów Mindaugas Sinkevičius, dlatego nie można wykluczyć, że sam mógłby objąć stanowisko ministra spraw zagranicznych.

– Są przesłanki wskazujące, że mógłby to zrobić. Wypowiadał się choćby na temat tranzytu białoruskich nawozów, czyli w sprawach istotnych dla potencjalnego szefa dyplomacji. Tak, jest to możliwy scenariusz – oceniła.
– Sądzę, że Kęstutis Budrys odlicza już ostatnie dni na stanowisku ministra. Z tego, co słyszę, decyzje zapadną w weekend. Możliwy jest restart rządu, czyli powołanie nowego gabinetu, albo przynajmniej roszady personalne – powiedział przewodniczący konserwatystów Laurynas Kasčiūnas.
Portal LRT.lt informował w środę, powołując się na swoje źródła, że zbierająca się w sobotę rada Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej (LSDP) może podjąć decyzję o zmianie ministra spraw zagranicznych Kęstutisa Budrysa.
Według źródeł portalu co najmniej pięciu socjaldemokratów nieoficjalnie twierdziło, że postawa ministra w polityce zagranicznej nie w pełni odpowiada kierunkom polityki wyznaczonym przez partię i rząd.
Z kolei przewodniczący Sejmu w rozmowie z agencją ELTA ocenił, że Budrys pracuje profesjonalnie i potrafi skutecznie reprezentować interesy Litwy na arenie międzynarodowej.
Tymczasem wiceprzewodniczący LSDP Robert Duchniewicz powiedział, że nie posiada żadnych informacji, jakoby podczas posiedzenia rady partii miał być omawiany temat dalszego pozostawania ministra spraw zagranicznych na stanowisku.
Jego zdaniem pojawiające się w przestrzeni publicznej doniesienia nie są oparte na żadnych oficjalnych decyzjach i najprawdopodobniej stanowią jedynie subiektywne opinie części partyjnych kolegów.
Jak przypomina ELTA, w ostatnim czasie szef litewskiej dyplomacji spotkał się z krytyką za swoje wypowiedzi dotyczące obwodu kaliningradzkiego oraz stanowisko wobec Białorusi i Chin. Nieoficjalnie wskazuje się również, że nie zawsze właściwie reprezentuje kierunki polityki zagranicznej wyznaczone przez rząd.
Według tych doniesień między nim a premier Ingą Ruginienė dochodziło do poważnych różnic zdań, między innymi w sprawie umowy ze Stanami Zjednoczonymi dotyczącej surowców krytycznych. Części socjaldemokratów nie podobały się również wyjazdy ministra do regionów i spotkania z przedstawicielami lokalnych struktur partyjnych.
Dyskutowano także o rozbieżnościach między premier a ministrem w niektórych kwestiach polityki zagranicznej. Debata nasiliła się po tym, gdy na początku roku premier zaczęła samodzielnie zabierać głos w sprawach międzynarodowych.
Sama Ruginienė wcześniej zapewniała, że jej większe zaangażowanie w politykę zagraniczną, podobnie jak aktywność przewodniczącego LSDP i mera rejonu janowskiego Mindaugasa Sinkevičiusa, nie wynika z braku zaufania do ministra spraw zagranicznych. Szefowa rządu deklarowała, że darzy go pełnym zaufaniem.
Również sam Budrys mówił w połowie marca, że nie odczuwa rywalizacji z premier i że nie ma między nimi istotnych różnic w kwestiach polityki zagranicznej.
Prezydent Gitanas Nausėda ocenił natomiast pracę ministra pozytywnie. Podkreślił, że Budrys zajmuje konsekwentne stanowisko w sprawach ważnych dla państwa, realizuje program rządu oraz wytyczne wyznaczone mu przez prezydenta.



