Po ujawnieniu informacji o masowej kradzieży danych z Centrum Rejestrów okazało się, że prokuratura nie zwracała się do Państwowego Inspektoratu Ochrony Danych Osobowych (VDAI) z prośbą o nieinformowanie społeczeństwa o incydencie.
– Nie, inspektorat nie otrzymał takiej informacji (że ze względu na prowadzone postępowanie przygotowawcze nie można ujawniać informacji o zdarzeniu – BNS) – powiedziała w czwartek podczas posiedzenia sejmowej frakcji demokratów „W imię Litwy” zastępczyni dyrektora VDAI Danguolė Morkūnienė.
Jak zaznaczyła, inspektorat został jedynie poinformowany o skierowaniu sprawy do prokuratury.
Morkūnienė potwierdziła również, że podobna prośba nie wpłynęła do VDAI ze strony polityków.
Jej zdaniem obowiązkiem inspektoratu jest samodzielne zebranie możliwie pełnych informacji na temat incydentu.
Przepisy zobowiązują inspektorat do niezwłocznego informowania o naruszeniach ochrony danych. Przedstawicielka VDAI zwróciła jednak uwagę, że wyjątek przewidziano w sytuacjach, gdy publiczne ujawnienie informacji mogłoby zaszkodzić prowadzonemu śledztwu.
Jeszcze w ubiegłym tygodniu, po posiedzeniu sejmowej Komisji Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, Morkūnienė tłumaczyła, że właśnie z tego powodu mieszkańcy nie zostali wcześniej poinformowani o kradzieży ich danych.
Jak informowała agencja BNS, Prokuratura Generalna prowadzi śledztwo w sprawie możliwych nielegalnych logowań oraz przejęcia ponad 600 tys. wpisów z rejestru nieruchomości, w tym numerów identyfikacyjnych mieszkańców.
Według organów ścigania sprawcy uzyskali dostęp do systemów za pośrednictwem kont pracowników Departamentu Migracji, przejętych za granicą.
Pierwsze nielegalne logowania i wyciek danych miały miejsce już na początku tego roku. Centrum Rejestrów dowiedziało się o incydencie na początku kwietnia, natomiast opinię publiczną poinformowano dopiero pod koniec maja.
W związku z tą zakrojoną na szeroką skalę kradzieżą danych opozycja parlamentarna inicjuje śledztwo sejmowe.

