Po tym, jak niektórzy politycy oburzyli się, że jeździec na koniu przedstawiony na makietach „paszportów” białoruskiej opozycji przypomina Pogoń, przewodnicząca Litewskiej Komisji ds. Heraldyki, Agnė Railaitė-Bardė, stwierdziła, że symbol ten jest herbem nie tylko Litwinów, ale wszystkich mieszkańców Wielkiego Księstwa Litewskiego (WKL).
Oba symbole przedstawiające jeźdźca na koniu wywodzą się z tego samego herbu, używanego w czasach Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Komisja ds. Heraldyki jest powoływana dekretem przez prezydenta i przed nim odpowiada. Zatwierdza standardy herbów i koordynuje projekty heraldyczne.
Komisja doradza też w sprawach restauracji historycznych herbów i tworzenia nowych, a także innych projektów heraldycznych.
- W historii Białorusi Pogoń związana jest z okresem jej istnienia jako części Wielkiego Księstwa Litewskiego i przez kilka lat w ostatniej dekadzie XX w., kiedy Pogoń była oficjalnym herbem Białorusi - powiedziała szefowa komisji.
Białoruska opozycja z kolei twierdzi, że obie Pogonie są podobne, ale nie identyczne. Podkreśla również, że jest to odwołanie do symboliki narodowej, która istniała na Białorusi przed obecnym przywódcą kraju, Aleksandrem Łukaszenką.
- Piszemy wielką literą słowo „Pogoń”, mając na myśli cały oficjalny herb państwa litewskiego – Pogoń przedstawioną na czerwonej tarczy, ponieważ jest to zapisane w ustawie regulującej nasz herb - czytamy w oświadczeniu.

Według Railaitė-Bardė, Pogoń jest jednym z najstarszych herbów państwowych w Europie, a jego pochodzenie wywodzi się z pieczęci książąt litewskich.
- Pogoń, jeszcze zanim stała się herbem Litwy, symbolizowała Wielkiego Księcia Litewskiego zasiadającego w Wilnie i innych przedstawicieli jego rodu. Już na początku XVI w. litewska kronika stwierdzała, że herb Litwy symbolizuje dojrzałego władcę, który potrafi bronić swego kraju mieczem – dodała Railaitė-Bardė.
W zeszłym tygodniu liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska zamieściła w mediach społecznościowych makiety białoruskich „paszportów”. We wpisie podziękowała również rządowi Litwy „za wsparcie i porady”.
Mimo że „paszport” ten nie jest oficjalnie uznawany za dokument podróży, białoruska polityk opozycyjna twierdzi, że stale porusza tę kwestię podczas spotkań z zagranicznymi politykami.



