26 kwietnia 1986 r. w elektrowni atomowej w Czarnobylu w Ukrainie doszło do awarii, która stała się największą katastrofą w historii energetyki jądrowej. Według niektórych badań wskutek awarii około 600 tys. ludzi na całym świecie narażonych zostało na podwyższoną dawkę promieniowania. Liczbę zgonów z powodu nowotworów, jakie rozwinęły się u osób silnie napromieniowanych, oszacowano na około 4 tys. Dziś mija 37. rocznica tych wydarzeń.
Noc z 25 na 26 kwietnia 1986 r. Nocna zmiana w czwartym bloku czarnobylskiej elektrowni jądrowej rozpoczyna test bezpieczeństwa, który zgodnie z procedurami powinien odbyć się lata wcześniej przed włączeniem reaktora do sieci. Niepowodzenie ciągnie się już od godzin wieczornych. Elektrownia dostaje rozkaz rozpoczęcia testu, kilka godzin później doświadczona załoga opuszcza czwarty blok i udaje się do domów. Młodsi, słabo zapoznani z programem testów inżynierowie dopuszczają się szeregu drobnych błędów, ufając radzieckiej technologii, myśląc, że znają konstrukcję reaktora i wierząc, że mają wszystkie niezbędne dane. Nie do końca zdają sobie sprawę, jak bardzo ta sytuacja jest niebezpieczna. Te drobne błędy już za chwilę zmienią ich życie i tysięcy ludzi na całym świecie.

Eksperci zajmujący się tematem Czarnobyla są zgodni co do tego, że reaktor został doprowadzony do stanu, który odbiegał od normalnych warunków eksploatacji. Żeby ratować sytuację, wciśnięto przycisk zrzutu prętów, które zatrzymują reaktor.
O godzinie 1:23 nocą ciszę przerywają dwie szybko następujące po sobie eksplozje.
Około 120 tys. osób mieszkających w okolicy i pobliskim mieście Prypeć jest zmuszonych do ewakuacji i opuszczenia swoich domów. Wokół obszaru skażonego opadami radioaktywnymi wyznaczony jest obszar o powierzchni 2600 km kwadratowych, który znany jest jako Czarnobylska Strefa Wykluczenia.
Wybuch reaktora doprowadza do skażenia części terytoriów Ukrainy i Białorusi. Substancje radioaktywne docierają też nad Skandynawię, Europę Środkową, w tym Polskę i Litwę, a także na południe kontynentu - do Grecji i Włoch. Skażenie – głównie radioaktywnym cezem i jodem – obejmuje w mniejszym lub większym stopniu całą półkulę północną. Obecnie reaktor czwartego bloku jest przykryty zabezpieczającym „Sarkofagiem” i „Arką”.

Dzisiaj strefa jest chętnie odwiedzana przez turystów, a szczególnie dużym zainteresowaniem wśród zagranicznych gości obiekt zaczął cieszyć się po emisji serialu HBO „Czarnobyl”. W 2019 roku - jeszcze przed wybuchem pandemii koronawirusa – „zonę" odwiedziło ponad 120 tysięcy turystów. Najwięcej przyjechało z Wielkiej Brytanii, Polski i Niemiec.
W 2020 r. ukraińskie władze ogłosiły, że chcą, aby pozostałości po elektrowni atomowej w Czarnobylu zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. - To nie tylko atrakcja turystyczna, ale też miejsce pamięci, do którego warto przyjechać, żeby zdać sobie sprawę z prawdy o katastrofie i jej końcowego efektu - zaznaczył wówczas minister kultury Ołeksandr Tkaczenko.
Obecnie te tereny są zamieszkane przez tak zwanych Samosiołów – starszych ludzi, którzy nigdy nie pogodzili się z przymusową ewakuacją zarządzoną po katastrofie w pobliskiej elektrowni jądrowej.

Organizator wypraw i założyciel organizacji Napromieniowani Krystian Machnik systematycznie odwiedza te regiony.
- Każdy Samosioł dostaje od nas po 20-30 kg produktów w ramach organizowanych przez nas pomocy humanitarnych. Robimy to już tak długo, że babuszki z daleka nas rozpoznają i szczerze się cieszą. Oczywiście, zanim dojdziemy do chaty, to już połowa obiadu będzie gotowa – opowiada podróżnik.
Od samego początku wojny w Ukrainie, również strefa Czarnobylu i jej mieszkańcy mierzą się z kolejnymi wyzwaniami losu.
- Pomimo odcięcia od reszty świata Samosioły doskonale rozumieją, gdzie żyją i jakie tam panują zasady. Dlatego zawsze martwią się czy dojedziemy, czy zostaniemy wpuszczeni na punktach kontrolnych. To nigdy nie był teren z łatwym dostępem a teraz tym bardziej – zaznacza Machnik.
„Stolicą” Samosiołów jest obecnie wieś Kupowate, znajdująca się w Czarnobylskiej Strefie Zamkniętej. - Mieszka tu najwięcej babuszek i dziaduszków, którzy nigdy nie pogodzili się z przymusową ewakuacją zarządzoną po katastrofie w pobliskiej elektrowni jądrowej. Pomagamy im od lat i tej pomocy nie zatrzymaliśmy nawet w 2022 roku – mówi Machnik, który regularnie wozi pomoc humanitarną dla Samosiołów.

- Na ogół w Czarnobylu, znajdującym się 18 km na południe od elektrowni, większych zniszczeń zabudowań w wyniku działań wojennych nie ma. Co innego jednak wnętrza budynków, gdyż rozgrabiono wszystko, co się dało. Komputery, sprzęt pomiarowy czy nawet materace, które Rosjanie sobie upatrzyli z nieznanego powodu. Przypominam, że Czarnobyl jest funkcjonującym miastem. Rosjanie potraktowali to miejsce jako łup wojenny. Rozkradziono między innymi Centralne Laboratorium Analityczne w mieście Czarnobyl, gdzie był sprzęt wart ponad 6 mln euro – opowiada Krystian Machnik.
- Jeżeli mówimy o czarnobylskiej elektrowni jądrowej, tam rosyjscy żołnierze zniszczyli ogromną ilość pomieszczeń biurowych. Jądrową część na szczęście nie ruszyli. Nie wiem, czy rozumieli co wywożą, czy wywozili na zasadzie „weźmy co się da”. Ukradli na przykład zwykłą budę ochroniarza stojącą na wjeździe do miasta Prypeć. W Prypeci też znajduje się jeden z najbardziej skażonych radioaktywnie cmentarzy – opowiada Machnik.
Elektrownia przestała wytwarzać energię w 2000 r., kiedy dyżurny w Czarnobylu nacisnął przycisk wyłączający reaktor nr 3. Trwa proces wyłączania siłowni z eksploatacji, który według planów ma zakończyć się w 2064 roku.









