W ciągu pierwszych dwóch tygodni tego roku 250 kierowców zostało ukaranych grzywną za posiadanie nieważnego świadectwa o stanie zdrowia. Od stycznia ważność prawa jazdy jest powiązana z zaświadczeniem lekarskim i w razie jego nieważności prawo jazdy także traci ważność. Za takie przestępstwo grozi kara grzywny w wysokości 30-50 euro.
Według Tautvydasa Paliulisa, dyrektora Departamentu Zarządzania Usługami w Regitrze, ponad 442 tys. kierowców straciło ważność świadectw zdrowia. Jednak prawie 85 proc. z nich na czas wykonało nowe badanie zdrowotne.
- W styczniu odnotowaliśmy nieco ponad 70 tys. osób, których zaświadczenie lekarskie ostatecznie straciło ważność – twierdzi Paliulis.
Mieszkańcy skarżą się, że takie badanie kosztuje średnio około 25 euro. Dyrektor departamentu Regitry podkreśla, że wcześniej były wysyłane powiadomienia o tracących ważność zaświadczeniach lekarskich. Jego zdaniem, badania trwają dłużej w przypadku osób z chorobami współistniejącymi.

- Jeśli chodzi o dotarcie do lekarzy, nie bez powodu prosiliśmy, aby nie czekać do ostatniej chwili, ponieważ badanie może potrwać. Szczególnie dotyczy to osób, które mają choroby współistniejące – wyjaśnia rozmówca.
Paliulis twierdzi, że w przypadku rezygnacji z badania lekarskiego, prawo jazdy zostanie zawieszone.
- Zaczęliśmy wysyłać powiadomienia na początku listopada i wysyłamy je nieprzerwanie na 60 dni przed wygaśnięciem zaświadczenia lekarskiego. Termin ten – 2 miesiące – został omówiony wspólnie z Ministerstwem Zdrowia. Jeśli dana osoba nie zdąży poddać się ponownemu badaniu lekarskiemu lub zapomni o tym, poinformujemy ją o tym ponownie 15 dni przed upływem terminu ważności zaświadczenia. Później informujemy ich o zatrzymaniu prawa jazdy – tłumaczy.

Przedstawiciel Regitry przypomina, że jeżeli radar wykryje naruszenie przepisów ruchu drogowego, na właściciela samochodu zostanie nałożony mandat. Prawdą jest, że właściciel pojazdu może skontaktować się z policją i zgłosić, że samochodem kierowała inna osoba.




