Obecność elementów etnicznych, kulturowych i religijnych wzbogaca państwo, czyni je bardziej różnorodnym i atrakcyjnym. Mniejszości funkcjonujące w ramach państwa również wnoszą swój wkład w rozwój cywilizacyjnego i ekonomicznego potencjału. Nie powinien zatem ich głos być ignorowany - zapewnia w rozmowie LRT.lt Marek Szczygieł, dyrektor w Biurze Wysokiego Komisarza OBWE ds. Mniejszości Narodowych w Hadze, ambasador RP w Rumunii (2011–2015).
Wczoraj w Domu Kultury Polskiej w Wilnie Departament Mniejszości Narodowych oraz Biuro Wysokiego Komisarza ds. Mniejszości Narodowych OBWE zorganizowali prezentację zaleceń dotyczących skutecznej integracji mniejszości narodowych. Publikacje te opierają się na spostrzeżeniach i obserwacjach oraz czerpią z wiedzy specjalistycznej i dobrych praktyk. Wspomniane zalecenia zostały zaprezentowane w Hadze w październiku 2023 r. Skupiają się na kilku kluczowych obszarach: oświacie, poziomie zatrudnienia, warunkach mieszkalnych, opiece zdrowotnej, integracji cyfrowej, rozwój regionalnym i ekologii. Każdy z tych obszarów szczegółowo uwzględnia kwestie związane z kobietami mniejszości, a także różne grupy wiekowe, w tym młodzież.
Rozmówcą LRT.lt jest Marek Szczygieł, dyrektor w Biurze Wysokiego Komisarza OBWE ds. Mniejszości Narodowych w Hadze, ambasador RP w Rumunii (2011–2015).
Panie Ambasadorze, jakie są główne perspektywy integracji mniejszości narodowych w regionie?
Każdy kraj ma swoją specyficzną sytuację. My jako instytucja Wysokiego Komisarza OBWE ds. Mniejszości Narodowych, staramy się monitorować zmiany w poszczególnych krajach uczestniczących w OBWE, biorąc pod uwagę lokalną specyfikę, historię i polityczny kontekst. Oceniamy informacje, które otrzymujemy zarówno od rządów, ale też bezpośrednio od przedstawicieli mniejszości narodowych. Pytamy, czy sytuacja jest o tyle poważna, że wymaga naszego zaangażowania, czy też wystarczą lekkie rekomendacje, rady lub nieformalny dialog, aby zwrócić uwagę rządów konkretnych państw na pewne sytuacje czy problemy, które w naszej ocenie wymagają większego zaangażowania.
Wydarzenie, które wczoraj współorganizowaliśmy z Departamentem Mniejszości Narodowych, jest dobrym przykładem tego, że staramy się na grunt lokalny i regionalny – mówimy tu o krajach bałtyckich – przenieść pewne uniwersalne rozwiązania i rekomendacje, które przygotowujemy i regularnie publikujemy. Chcemy, aby były do wykorzystania – zarówno przez tych, którzy podejmują decyzje, jak również przedstawicieli mniejszości narodowych czy środowiska akademickie. Mógłby to być materiał do własnych przemyśleń, czegoś, co może mieć praktyczne zastosowanie. Nie lubię słowa „zoperacjonalizowane“, bo jest ono trudne i niewygodne, ale w praktyczny sposób przeniesione na grunt lokalny.

Jak na tym tle wypada Litwa?
Nie chciałbym się odnosić do bieżących spraw czy dyskusji. Myślę, że sam fakt, że one się odbywają, a przedstawiciele mniejszości narodowych wyrażają swoją opinię, jest bardzo ważne. To jest podejście, które staramy się promować we wszystkich 57 krajach, którymi się zajmujemy. Głos mniejszości narodowych ma być słyszalny i brany pod uwagę przy wszystkich prowadzonych działaniach politycznych czy ustawowych, które ich dotyczą. Jak powiedziała obecna na konferencji Desiree Cormier-Smith, Specjalna Przedstawicielka ds. Równości Rasowej i Sprawiedliwości w Biurze Demokracji, Praw Człowieka i Pracy w Rządzie USA, „nic o nas bez nas“. To powinien być główny wyznacznik tego, na ile mniejszości narodowe uczestniczą i są wysłuchiwane w procesie tworzenia pewnych ram w istotnych kwestiach, takich, jak edukacja, język, dostęp do instytucji publicznych, czy też udział w życiu społeczno-gospodarczym.
Litwa ma już całkiem pokaźny zasób doświadczeń zebrany przez lata niepodległości, na którym może opierać rozwiązania, które są realizowane i planowane. Z jednej strony, posiadamy ramy wyznaczane przez Ramową Konwencję Rady Europy i inne, bardziej uniwersalne instrumenty ONZ. Z drugiej strony, chodzi o polityczne rady, rekomendacje i zalecenia, które przygotowujemy w tym zakresie i które są do wykorzystania.
Oczywiście, wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że sytuacja jest dynamiczna. Litwa gości u siebie falę uchodźców z Białorusi i Ukrainy. Jest to duże obciążenie dla struktur państwowych i społeczeństwa. Ważne, aby w tym wszystkim pamiętać o wspólnym interesie. Obecność elementów etnicznych, kulturowych i religijnych wzbogaca państwo, czyni je bardziej różnorodnym i atrakcyjnym. Mniejszości funkcjonujące w ramach państwa również wnoszą swój wkład w rozwój cywilizacyjnego i ekonomicznego potencjału państwa. Nie powinien zatem ich głos być ignorowany.

Skoro Pan już wspomniał o uchodźcach - w jaki inny sposób wojna w Ukrainie wpłynęła na sytuację mniejszości narodowych?
Ten wpływ jest widoczny, obserwujemy go w prawie całym obszarze naszego działania: w Europie, na Kaukazie, Azji Środkowej. Wiele czynników się zbiegło, m.in. napływ uchodźców z Ukrainy, który, jak się obawialiśmy, mógł wpłynąć na relacje interetniczne w krajach sąsiadujących z Ukrainą, które przyjęły dużą grupę uchodźców. Na szczęście, to nie nastąpiło. To bardzo pozytywny element, że takie kraje, jak Litwa, Polska, Rumunia czy Mołdawia wykazały się dużą gościnnością i otwartością na uchodźców, którzy potrzebowali ochrony, zwłaszcza w pierwszych miesiącach rosyjskiej agresji. Państwa zdały pewien test z gotowości otwarcia na przybyszy z innego kręgu kulturalnego i etnicznego. Nie widzimy zatem niepokojących sygnałów, aczkolwiek trzeba zdawać sobie z tego sprawę, że im dłużej wojna będzie trwała, tym większe prawdopodobieństwo, że problemy będą narastać. Staramy się zatem sytuację monitorować.
Drugim aspektem jest to, w jaki sposób wygląda sytuacja na terenach Ukrainy okupowanych przez Rosję. Niestety, widzimy wiele niepokojących sygnałów. Chodzi nie tylko o naruszanie praw człowieka i innych elementarnych zasad, ale całkowitą eliminację nauczania języka ukraińskiego na terenach, które zostały zbrojnie zajęte przez Rosję. To są próby zmiany tożsamości czy nakłanianie do zmiany deklarowanej narodowości. Są to też próby odmawiania, zwłaszcza dzieciom i młodzieży dostępu do języka narodowego. Wcześniej widzieliśmy to w kontekście sytuacji Tatarów Krymskich po aneksji Krymu. Teraz to samo się dzieje z Ukraińcami. Może to w przyszłości utrudnić reintegrację tych terenów z Ukrainą. Rosja prowadzi politykę asymilacji.

Szerszym aspektem jest wpływ na kraje położone w sąsiedztwie od wydarzeń wojennych. Z jednej strony widzimy tendencję do wzmocnienia bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego, kontroli granic, zwiększenia potencjału obronnego. Odbija się to na prawach mniejszości. Może to być odbierane jako próba kontroli czy pewnego monitorowania zachowań, jeśli chodzi o reakcje na wydarzenia w Ukrainie.
Zawsze trzeba zachować pewną równowagę. Nie można działać kosztem grup najbardziej zagrożonych i podatnych na decyzje, które nie zawsze są w stanie skutecznie bronić swoich interesów. Sugerujemy pewne rozwiązania, które nie tworzą sprzeczności. Zawsze należy pamiętać o długoterminowej perspektywie. Spokój społeczny, spójność, stabilność wewnętrzna kraju jest bardzo ważna. Nikt nie może się czuć wykluczony ze społeczeństwa. To nie jest gra o sumie zerowej, ale zawsze powinien być wspólny mianownik.






