W Wiedniu rusza 70. Konkurs Piosenki Eurowizji. Tegoroczna edycja odbywa się w cieniu politycznych kontrowersji, bojkotu części państw oraz ogromnych emocji związanych z półfinałami. We wtorkowy wieczór o awans do wielkiego finału powalczy reprezentujący Litwę Lion Ceccah. W centrum zainteresowania znalazła się także reprezentantka Polski Alicja Szemplińska, która, według bukmacherów, ma realne szanse na awans do sobotniego finału.
70. Konkurs Piosenki Eurowizji odbędzie się 12, 14 i 16 maja w wiedeńskiej Wiener Stadthalle. Organizatorami wydarzenia są Europejska Unia Nadawców (EBU) oraz austriacki nadawca Österreichischer Rundfunk. Tegoroczna edycja będzie trzecim konkursem Eurowizji organizowanym w Austrii.
Tegoroczny konkurs od początku budzi ogromne emocje. Podczas zgromadzenia generalnego EBU przyjęto nowy pakiet zasad dotyczących konkursu i zdecydowano, że Izrael będzie mógł wziąć udział w Eurowizji. Decyzja wywołała falę protestów i bojkot części państw. W efekcie podczas jubileuszowego, 70. konkursu nie zobaczymy wykonawców z Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Słowenii i Islandii. Ostatecznie w konkursie bierze udział 35 państw.

We wtorek w Wiedniu odbędzie się pierwszy półfinał Eurowizji. Na scenie zaprezentują się przedstawiciele Mołdawii, Szwecji, Chorwacji, Grecji, Portugalii, Gruzji, Włoch, Finlandii, Czarnogóry, Estonii, Izraela, Belgii, Niemiec, Polski, Serbii i Litwy.
Szczególną uwagę litewskich widzów przyciąga występ Liona Ceccaha. W poniedziałkowy wieczór reprezentant Litwy pojawił się na scenie Wiener Stadthalle podczas generalnej próby z udziałem publiczności oraz międzynarodowego jury.
Choć dzienna próba rozpoczęła się od problemów technicznych, artysta sprawiał wrażenie spokojnego i pewnego siebie. Jak sam podkreślał, z każdym kolejnym występem czuje się coraz mocniej na eurowizyjnej scenie.

Próba odbywająca się w przeddzień półfinału ma szczególne znaczenie, ponieważ obserwują ją nie tylko widzowie zgromadzeni w hali, ale również komisje jurorskie z krajów głosujących. Za pośrednictwem łączy satelitarnych występy oceniają profesjonaliści z branży muzycznej, a ich noty stanowią połowę punktów przyznawanych uczestnikom półfinału.
Drugą połowę stanowią głosy telewidzów oddawane podczas transmisji na żywo. We wtorkowy wieczór Lion Ceccah będzie walczył o miejsce w sobotnim finale.
Duże zainteresowanie wzbudza również reprezentantka Polski Alicja Szemplińska z utworem „Pray”. Artystka wystąpi jako czternasta, przedostatnia w kolejności pierwszego półfinału. Wokół jej występu pojawia się wiele komentarzy, a polscy dziennikarze muzyczni podkreślają, że Polska ma w tym roku realne szanse na awans.

– Nie musimy się modlić, bo jest naprawdę świetnie – podkreślają komentatorzy obserwujący próby konkursowe.
Korespondent Polskiego Radia na Litwie Kamil Zalewski w rozmowie z Lrt.lt zwraca uwagę, że mimo pozytywnych ocen samej piosenki, promocja polskiej reprezentantki była znacznie mniej widoczna niż w przypadku ubiegłorocznych przygotowań Justyny Steczkowskiej.
– Zawsze trzymamy kciuki za naszych reprezentantów, bo Polacy traktują ich jak dobro narodowe. Ale promocja polskiej piosenki na Eurowizję w tym roku nie była najlepsza – zaznacza Kamil Zalewski.

– W ubiegłym roku wszyscy wiedzieliśmy, że Justyna Steczkowska startuje, wiedzieliśmy o przygotowaniach, o smoku na scenie, o całym widowisku. Tymczasem o występie Alicji Szemplińskiej aż do prób jurorskich wiedzieliśmy naprawdę niewiele – dodaje.
Jak podkreśla korespondent, właśnie brak intensywnej promocji może budzić pewne obawy wokół polskiego występu, mimo że sama piosenka jest oceniana bardzo dobrze.
– To całkiem niezły utwór. Według bukmacherów ma spore szanse nawet na dziewiąte miejsce i ponad 50 procent szans na awans do finału. Pytanie jednak, czy ta piosenka przebiła się do powszechnej świadomości i czy stała się w Polsce prawdziwym hitem. Być może stacje radiowe czekają jeszcze na rozwój sytuacji wokół utworu i samego konkursu – stwierdza.

W rozmowie pojawiło się także porównanie Alicji Szemplińskiej do Justyny Steczkowskiej. Zalewski zaznacza jednak, że choć młoda wokalistka jest mniej rozpoznawalna, trudno nazwać ją debiutantką.
– Alicja Szemplińska jest swego rodzaju weteranką Eurowizji. Problem polega na tym, że konkurs, w którym miała wystąpić w 2020 roku, został odwołany z powodu pandemii COVID-19. Wtedy wygrała program „Szansa na sukces” i miała reprezentować Polskę w Rotterdamie z utworem „Empires”. Ostatecznie artyści nie dostali szansy, by zaprezentować się na eurowizyjnej scenie – przypomina dziennikarz.

Kamil Zalewski zwraca uwagę, że historia Alicji Szemplińskiej pokazuje, jak wielu artystów pandemia pozbawiła możliwości międzynarodowego debiutu.
– W tamtym czasie także na Litwie pokładano wielkie nadzieje w grupie The Roop. Ostatecznie zespół wrócił na Eurowizję z inną piosenką. Alicja natomiast do dziś oficjalnie jest traktowana jako reprezentantka Polski na odwołany konkurs z 2020 roku – wyjaśnia.
Dziennikarz przypomina również, że artystka ma za sobą sukcesy w telewizyjnych programach muzycznych.
– Jeszcze wcześniej zwyciężyła w programie „Hit, Hit, Hurra!”, a później wygrała dziesiątą edycję „The Voice of Poland”. To nie jest anonimowa postać na polskiej scenie muzycznej – zaznacza korespondent Polskiego Radia.

Eurowizja już dawno przestała być wyłącznie konkursem wokalnym. Dziś to wielowymiarowe widowisko, w którym głos jest tylko jednym z elementów całości. O sukcesie artysty coraz częściej decyduje nie perfekcja techniczna, lecz zdolność do stworzenia czegoś, co widz zapamięta pośród dziesiątek występów.
Dziś trudno jednoznacznie odpowiedzieć, co jest najważniejsze: wokal, show czy emocje. Największe eurowizyjne sukcesy pojawiają się wtedy, gdy wszystkie te elementy zaczynają działać razem.
– W historii Eurowizji mieliśmy przykłady, kiedy decydował przede wszystkim wokal, ale były też momenty, gdy ogromne znaczenie miały emocje, sympatia publiczności czy sytuacja polityczna. To wypadkowa wielu elementów: muzyki, show, emocji i czasem geopolityki – podkreśla Kamil.

Jako przykład podał zwycięstwo Ukrainy po rozpoczęciu rosyjskiej agresji.
– Piosenka była bardzo dobra, ale ogromną rolę odegrały też emocje i chęć okazania wsparcia Ukrainie. Takie sytuacje pokazują, że Eurowizja to coś więcej niż tylko konkurs muzyczny – podkreśla.
Zdaniem korespondenta, mimo wszystkich kontrowersji najważniejsza pozostaje jednak rozrywka i możliwość odkrywania nowych przebojów.
– Czasami wygrywają bardziej kiczowate utwory, czasami ambitniejsze kompozycje. Ale warto zauważyć, że wiele eurowizyjnych piosenek z ostatnich 20 lat stało się później wielkimi hitami radiowymi. Młodsze pokolenie często zna te utwory z TikToka, nawet nie zdając sobie sprawy, że kiedyś wygrały Eurowizję – zaznaczył Kamil Zalewski, korespondent Polskiego Radia na Litwie.

Oba półfinały oraz wielki finał Konkursu Piosenki Eurowizji będą transmitowane na żywo przez telewizję LRT oraz portal Lrt.lt.









