Władze Wilna kontynuują walkę z inwazyjnymi gatunkami roślin i ślimaków, które zagrażają lokalnej przyrodzie oraz mieszkańcom. W tym roku po raz pierwszy barszcz Sosnowskiego będzie usuwany także z prywatnych posesji. Miasto planuje również zwalczać nawłoć kanadyjską i ślimaki hiszpańskie.
Wilno kontynuuje działania przeciwko inwazyjnym gatunkom roślin i zwierząt. Od kwietnia, gdy pojawiły się pierwsze liście barszczu Sosnowskiego, rozpoczęto jego usuwanie. Po raz pierwszy prace obejmą również prywatne działki.
Miasto przygotowuje się także do zwalczania nawłoci kanadyjskiej oraz inwazyjnych ślimaków hiszpańskich.
– Kontrola gatunków inwazyjnych to ciągły proces wymagający systematycznej pracy i współpracy z mieszkańcami. Konsekwentnie ograniczając ich rozprzestrzenianie się na terenach publicznych i prywatnych, możemy chronić bioróżnorodność i stworzyć warunki do odrodzenia lokalnej roślinności – podkreślił specjalista ds. ochrony środowiska samorządu Wilna Emilis Tamošiūnas.

Najwięcej barszczu na obrzeżach miasta
Według przygotowanego przez naukowców planu działania w 2025 roku barszcz Sosnowskiego ma zostać usunięty z 169 lokalizacji wybranych na terenie Wilna.
Największe skupiska roślin wykryto na obrzeżach miasta – w dzielnicach Zameczek, Fabijaniszki i Poszyłajcie. Barszcz występuje również w Nowej Wilejce, Werkach i Antokolu, a w mniejszych ilościach także w Ponarach i Nowym Świecie.
Po raz pierwszy miasto będzie usuwać niebezpieczne dla zdrowia rośliny również z prywatnych gruntów. Stało się to możliwe dzięki programowi finansowania przygotowanemu przez litewskie Ministerstwo Środowiska oraz Agencję Zarządzania Projektami Środowiskowymi.
– Dotychczas mogliśmy usuwać barszcz jedynie z terenów państwowych. Nawet jeśli rośliny znikały w jednym miejscu, szybko ponownie rozprzestrzeniały się z prywatnych działek, gdzie nie były całkowicie eliminowane – zaznaczył Emilis Tamošiūnas.
Miasto podkreśla, że w miejscach, gdzie barszcz zwalczany jest od kilku lat, efekty są już widoczne – zagęszczenie roślin wyraźnie się zmniejszyło, a w niektórych lokalizacjach udało się je całkowicie wyeliminować.
Barszcz Sosnowskiego usuwany jest metodami mechanicznymi i chemicznymi – rośliny są wykopywane, koszone i opryskiwane herbicydami. Prace mają potrwać do września.

Wilno walczy także z nawłocią i ślimakami hiszpańskimi
Po raz pierwszy stolica Litwy przygotowała również plan zwalczania nawłoci kanadyjskiej oraz ślimaka hiszpańskiego. Trwa także opracowywanie programu usuwania klonu jesionolistnego.
Nawłoć będzie koszona, wykopywana, a w niektórych miejscach ziemia zostanie zaorana i poddana opryskom. Roślina bardzo szybko się rozprzestrzenia, ponieważ jej nasiona przenosi wiatr.
W tym roku Wilno rozpocznie również walkę ze ślimakiem hiszpańskim, który stanowi ogromny problem dla działkowców i ogrodników.
Najwięcej tych ślimaków występuje we wschodnich i południowych częściach miasta – w Nowej Wilejce, w Ponarach, w Grzegorzewie, Werkach i Antokolu. Są to rejony z dużą liczbą domów jednorodzinnych i ogródków działkowych.

Jak podkreślają specjaliści, na jednym metrze kwadratowym można znaleźć nawet około 30 ślimaków, a jeden osobnik może złożyć do 400 jaj.
Samorząd zachęca mieszkańców do aktywnego udziału w zwalczaniu inwazyjnych gatunków.
– Zbierajcie ślimaki, niszczcie je roztworem soli, zabezpieczajcie kompostowniki. Nie sadźcie nawłoci i łubinów w ogrodach, mimo że są piękne. Jeśli rosną na waszych działkach – należy je skosić zanim wydadzą nasiona” – apeluje Emilis Tamošiūnas.
Władze przypominają również, by nie wyrzucać zielonych odpadów do lasów i na nieużytki, ponieważ właśnie w ten sposób wiele inwazyjnych gatunków rozprzestrzeniło się w przyrodzie.
Więcej informacji i porad mieszkańcy mogą znaleźć na stronie vilnius.lt/invazinesrusys.





