Za nami pierwszy półfinał 70. Konkursu Piosenki Eurowizji w Wiedniu. Do wielkiego finału awansowały m.in. Litwa i Polska, których występy wzbudziły ogromne emocje i szerokie komentarze wśród fanów konkursu. Widowiskowe show, wzruszające nawiązania do historii Eurowizji i spektakularne scenografie sprawiły, że wtorkowy wieczór w Wiener Stadthalle był pełen niezapomnianych momentów.
Oprócz Litwy i Polski w finale Eurowizji 2026 wystąpią Grecja, Finlandia, Belgia, Szwecja, Mołdawia, Izrael, Serbia i Chorwacja.
O dziesięć miejsc w finale we wtorkowy wieczór na scenie Wiener Stadthalle rywalizowali reprezentanci piętnastu krajów: Mołdawii, Szwecji, Chorwacji, Grecji, Portugalii, Gruzji, Finlandii, Czarnogóry, Estonii, Izraela, Belgii, Litwy, Polski i Serbii.
Wystąpili również reprezentanci Włoch i Niemiec, przedstawiciele Wielkiej Czwórki, którzy automatycznie trafiają do finału konkursu. Co prawda w tym roku z Wielkiej Piątki wypadła Hiszpania, która zrezygnowała z udziału w Eurowizji.

Wieczór rozpoczął się wzruszającym numerem – filmem o fanie konkursu imieniem Toni, któremu eurowizyjne piosenki towarzyszą przez całe życie.
Pod koniec filmu Toni pojawił się na scenie i zaśpiewał utwór „L’amour est bleu“, który w 1967 roku na scenie Konkursu Piosenki Eurowizji 1967 w Wiedniu wykonała reprezentująca Luksemburg piosenkarka Vicky Leandros. Chwilę później dołączyła do niego na scenie sama artystka (która w 1972 roku została również zwyciężczynią konkursu) – był to wzruszający moment i nawiązanie do historii Eurowizji.
Widzów powitali prowadzący Victoria Swarovski i Michael Ostrowski, po czym rozpoczęła się muzyczna prezentacja uczestników Eurowizji 2026.

Litwę w tym roku reprezentuje Lion Ceccah z piosenką „Solo Quiero Mas”. Zaprezentował publiczności stylowy występ z rozpadającą się rzeźbą, przejściem do czarno-białego trybu obrazu, gigantyczną postacią na ekranie oraz pojawiającymi się w transmisji napisami.
„Srebrny chłopak” z Litwy podczas prób doświadczył niejednych problemów – także zakłóceń w realizacji obrazu podczas generalnej próby odbywającej się dzień wcześniej.
O litewskim reprezentancie w międzynarodowej społeczności Konkursu Piosenki Eurowizji 2026 mówiło się w tym roku naprawdę dużo – podkreślano unikalny i charakterystyczny styl wizualny. Silna sceniczna tożsamość oraz elementy performansu Lion Ceccaha były nawet porównywane do występów Nemo czy Conchity Wurst. Zwracano uwagę także na teatralność i bardzo ambitny charakter występu.

Zagraniczne portale, na przykład Eurovoix, poświęcały dużo uwagi scenografii litewskiego artysty. Pisano, że Litwa przygotowuje „technicznie najbardziej skomplikowany występ w swojej historii Eurowizji” – z metalową konstrukcją, która rozpada się na żywo na scenie. Wzbudziło to spore zainteresowanie wśród fanów konkursu.
Litwa zebrała pochwały za to, że nie próbuje kopiować „bezpiecznego” gatunku europopu i w tym roku prezentuje fanom Eurowizji występ oryginalny, alternatywny i wizualnie jeden z najbardziej zapadających w pamięć. Są jednak także osoby wątpiące, czy skomplikowana scenografia będzie wyglądać na żywo równie efektownie jak podczas krajowych eliminacji.
Niektórzy komentujący na Reddit twierdzą nawet, że „ta piosenka jest zbyt dobra na Eurowizję”. Bardziej sceptyczni fani konkursu uważają, że utwór może wydawać się zbyt niszowy albo zbyt artystyczny dla szerszej publiczności.

Reprezentantka Polski, Alicja Szemplińska, miała wystąpić na Konkursie Piosenki Eurowizji w 2020 roku, jednak tamta edycja została odwołana z powodu pandemii koronawirusa.
W tym roku jej marzenie wreszcie się spełniło – z piosenką „Pray” o nowoczesnym brzmieniu rhythm and bluesa, z jej twarzą i dłońmi wyłaniającymi się na ekranie niczym zza kurtyny, stylizowaną srebrną zbroją oraz tancerzami szalejącymi na pochylonej platformie. Piosenka opowiada o walce o własną wolność, o odzyskaniu kontroli nad swoim życiem i wyrwaniu się spod presji.
Głos wokalistki jest naprawdę znakomity, choć spora część fanów Konkursu Piosenki Eurowizji 2026 uważa brzmienie utworu za dość nietypowe.
Po zakończeniu wszystkich występów przyszedł czas na głosowanie. A podczas gdy widzowie z Europy oddawali swoje głosy, na scenie pojawił się imponujący numer przygotowany przez austriacką grupę teatralną Zurcaroh.

To hołd dla słynnego historycznego parku rozrywki Prater w Wiedniu – akrobatyczne popisy oraz dzieci „fruwające” na scenie z rąk do rąk naprawdę zapierały dech w piersiach.
Kolejnych dziesięciu finalistów zostanie wyłonionych 14 maja podczas drugiego półfinału, w którym wystąpią reprezentanci Bułgarii, Azerbejdżanu, Rumunii, Luksemburga, Czech, Armenii, Szwajcarii, Cypru, Austrii, Łotwy, Danii, Australii, Ukrainy, Albanii, Malty i Norwegii.
Z tegorocznej Wielkiej Czwórki po drugim półfinale do finału przejdą automatycznie Francja i Wielka Brytania.
Drugi półfinał oraz finał Konkursu Piosenki Eurowizji 2026 będzie transmitowany na żywo od godziny 22:00 w telewizji, radiu i na portalu LRT.








