Przepływ lawy spowolnił po ostatniej erupcji wulkanu na Islandii, poinformowali w niedzielę islandzcy urzędnicy.
W sobotę wieczorem wulkan wybuchł po raz czwarty w ciągu czterech miesięcy w pobliżu islandzkiego miasta portowego Grindavik na półwyspie Reykjanes.
Tego typu erupcje są znane jako erupcje szczelinowe i zwykle nie obejmują dużych eksplozji ani znacznego rozprzestrzeniania się popiołu.

Niemniej jednak, jasny czerwono-pomarańczowy blask erupcji był widoczny nawet ze stolicy Reykjaviku, około 55 km na północny wschód od Grindavik.
Chociaż przepływ lawy spowolnił, Einar Hjörleifsson z Islandzkiej Służby Meteorologicznej powiedział w niedzielę nadawcy RUV, że istnieje ryzyko dla rurociągu ciepłowniczego.

- Jeśli aktywność nie ustanie, a lawa nie przestanie płynąć, powinna dotrzeć do rurociągu w ciągu najbliższych kilku godzin - powiedział. Specjalnie zbudowane wały zatrzymają i przekierują lawę, więc na razie nie ma zagrożenia dla ludzi.
W lutym erupcja lawy zniszczyła drogi i rurociągi, odcinając od sieci ciepłowniczej ponad 20 tys. osób.
Tylko kilka osób wróciło ostatnio do miasta, które zostało ewakuowane po pierwszej erupcji jesienią, a teraz zostały one przewiezione z powrotem w bezpieczne miejsce.

Słynna Błękitna Laguna, główna atrakcja turystyczna Islandii, również została ewakuowana w sobotę wieczorem, kiedy to odwiedzało ją około 700 osób.
Ruch lotniczy na międzynarodowym lotnisku Keflavik w Reykjaviku pozostał niezakłócony.





