Wczoraj Donald Tusk odbył pierwszą po wyborach w Polsce wizytę na Litwie. Polski premier wspomniał o tym, że podczas podróży obserwował litewską dyskusję dotyczącą polskiej obrony w wypadku rosyjskiego ataku. Andrzej Pukszto, politolog Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie uważa, że Donald Tusk podczas swojej wizyty rozwiał wszelkie wątpliwości litewskich polityków.
Andrzej Pukszto krytycznie ocenia wypowiedź premier.
- Premier Šimonytė musiała się wypowiedzieć nieco w inny sposób - bardziej stonowany i spokojny. Najlepiej by było, gdyby w ogóle dyskusje, związane z wojskowością, były omawiane wyłącznie na posiedzeniach zamkniętych. W takim właśnie celu służy Rada Obrony. Podczas posiedzenia tej instytucji gromadzą się prezydent, premier, szef sztabu wojskowego, a także ministrowie spraw zagranicznych i obrony. Uważam, że kwestie związane z bezpieczeństwem i obroną w przypadku pojawienia się pewnych wątpliwości nie mogą być roztrząsane w przestrzeni publicznej - twierdzi Pukszto w rozmowie LRT.lt.

Rozmówca zauważa, że wizyta Tuska w Wilnie jest oceniana bardzo pozytywnie.
- Donald Tusk podczas swojej wizyty do spraw bezpieczeństwa był nastawiony bardzo optymistycznie. Stwierdził, iż nie wyobraża sobie, że w przypadku zagrożenia Polska miałaby nie wspomóc Litwy. Podkreślił też, że nasz kraj jest bardzo bliskim przyjacielem i sojusznikiem Polski, a oba kraje łączą bardzo dobre stosunki. Wypowiedź Tuska odbiła się bardzo pozytywnym echem w mediach, a wokół całej wizyty panowała bardzo pozytywna atmosfera - ocenia politolog.

Pukszto podkreśla, że w związku z rosyjskim zagrożeniem mimo polsko-litewskich osiągnięć i wspólnych spraw w zakresie gospodarki, rolnictwa czy oświaty, na spotkaniach polityków dominują sprawy bezpieczeństwa.
- Politycy w całej Europie skupiają się głównie na tematach obronności. Podczas wczorajszego spotkania dominowały również sprawy bezpieczeństwa. Według Konstytucji Litwy i Polski, najwięcej do powiedzenia w tych kwestiach mają prezydenci, ale w tym wypadku dużą rolę odgrywają premierzy. Spotkania Tuska z premier i prezydentem pokazały, że Litwa i Polska nie mają różnych spojrzeń, wręcz przeciwnie - są gotowe bardzo blisko współpracować - cieszy się rozmówca.
Pukszto zaznacza, że w rozwiązywaniu nieporozumień dyplomatycznych zawsze pomaga wola polityczna. - Pamiętajmy, że współpraca prezydentów obu krajów wygląda wręcz wspaniale. W końcu, dzisiaj w Korzeniewie obaj politycy jako głównodowodzący wojsk własnych krajów obserwują ćwiczenia Steadfast Defender-24. Jest to również oznaka bardzo bliskiej więzi politycznej. Bardzo dobre stosunki są również między premierami, a za dwa tygodnie do Warszawy udaje się minister spraw zagranicznych Litwy Gabrielius Landsbergis - przypomina.

– Nawet, gdy pojawiają się „haczyki“ prawne w postaci reglamentowania natychmiastowej pomocy wojskowej ze strony Polski w kierunku Litwy, nietrudno je usunąć za pomocą woli politycznej. Atmosfera współpracy naprawdę jest ogromna. Šimonytė już wcześniej sformułowała pytanie, czy Litwa musiałaby dodatkowo prosić o polskie wsparcie wojenne i otrzymała od Tuska wyraźną odpowiedź. Doradca prezydenta Gitanasa Nausėdy ds. bezpieczeństwa Kęstutis Budrys niejednokrotnie zaznaczał, że kwestia bliskiej współpracy i natychmiastowej pomocy jest przez cały czas udoskonalana. Oznacza to, że ministrowie obrony i spraw zagranicznych podczas negocjacji usuną wszelkie przeszkody – zapewnia politolog Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie.
LRT.lt przypomina, że w miniony weekend premier Šimonytė zalała fala krytyki po jej wypowiedzi na temat „istniejących w Polsce ograniczeń prawnych, które nie nakładają obowiązku wysyłania wojsk za granicę nawet w przypadku wojny”. Szefowa litewskiego rządu zdementowała stwierdzenia, tłumaczyła się tym, że została „źle zrozumiana”. Podczas konferencji prasowej Tusk zapytany przez litewskich dziennikarzy o kwestie obronności, powiedział: „Solidarność Polski i Litwy także w przypadku agresji nie podlega żadnej dyskusji”.





