W związku z tym, że protestujący polscy rolnicy planują zablokować granicę polsko-litewską na tydzień od 1 marca, organizator akcji Karol Pieczyński mówi, że protestujący będą sprawdzać, co jest przewożone przez granicę polsko-litewską ciężarówkami.
- Protest ma się rozpocząć 1 marca o 10 rano. Nie będzie to całkowita blokada przejścia granicznego, ale my jako rolnicy, wraz z władzami po stronie polskiej, chcielibyśmy sprawdzić, co jest przewożone w ciężarówkach, ze szczególnym uwzględnieniem tych pojazdów, które mają potencjał do transportu produktów rolnych. Oczywiście nie dotyczy to pojazdów prywatnych - powiedział Pieczyński w poniedziałek dla LRT Radijas.
Dodał, że polscy rolnicy obawiają się, że ukraińskie zboże transportowane do portów Morza Bałtyckiego może zostawać w Polsce.
- Kwestia blokowania litewskiej granicy pojawiła się w kontekście myślenia o tym, jak zwiększyć presję na polski rząd i możliwości nie w pełni legalnego transportu produktów rolnych między Polską a Litwą. Proszę o wyrozumiałość, bo chcemy po prostu zwrócić na to uwagę - powiedział.
Od 1 marca polscy rolnicy przygotowują się do dwóch nowych blokad - na polsko-niemieckim przejściu granicznym w Świecku oraz na drodze przy dawnym przejściu granicznym Kalwaria-Budzisko. Blokada ma potrwać około tygodnia.
W ubiegły wtorek polscy rolnicy rozpoczęli nową falę protestów, blokując około 100 dróg prowadzących do granicy z Ukrainą i nielegalnie otwierając dwa ukraińskie wagony towarowe na przejściu granicznym w Medyce.
Polska wspiera Ukrainę w jej wysiłkach na rzecz odparcia rosyjskiej inwazji, jednak ukraińscy urzędnicy gniewnie reagują na protesty niezadowolonych polskich rolników.
Rosyjska inwazja, która rozpoczęła się w 2022 r., poważnie zakłóciła funkcjonowanie ukraińskiego sektora rolnego, blokując wiele węzłów eksportowych nad Morzem Czarnym, a duże obszary gruntów rolnych stały się bezużyteczne z powodu działań wojennych.

