Pomnik Barbary Radziwiłłówny i Zygmunta Augusta, tablica upamiętniająca Eugenię Lewicką, założycielkę Parku Zdrojowego, ławeczka Józefa Piłsudskiego, która upamiętni Polaków mieszkających w uzdrowisku w okresie międzywojennym – to tylko niektóre obiekty w Druskienikach, świadczące o wspólnej polsko-litewskiej historii oraz obecnej współpracy.
Dwa przygraniczne uzdrowiska Litwy i Polski - Druskieniki i Augustów, w celu przyciągnięcia większej liczby turystów realizują wspólne projekty inwestycyjne – odnowiono m.in. Stary Park Zdrojowy w Druskienikach, wykonano kapitalny remont Źródła Piękności. W parku, który ma prawie dwieście lat, odnowiono dróżki, aleje obsadzono nową roślinnością. Znajduje się tu również grająca fontanna.

W Druskienikach, nad brzegiem Niemna, w 2011 r. ustanowiono pomnik Barbarze Radziwiłłównie i Zygmuntowi Augustowi, któremu nadano nazwę „Korona”. Jak wyjaśnia Władysław Szarucki, miejscowy przewodnik, to również część projektu współpracy Druskienik i Augustowa. Pomnik stanowi symbol przyjaźni polsko-litewskiej.
Należy zaznaczyć, że ani Barbara Radziwiłłówna, ani Zygmunt August nie odwiedzali Druskienik.
- Kiedy kondukt pogrzebowy przemieszczał się z Krakowa do Wilna, gdzie zgodnie z ostatnią wolą pochowana była Radziwiłłówna, szlak przebiegał obok Druskienik przez miasteczko Rotnica. Obecnie jest to dzielnica naszego uzdrowiska – mówi przewodnik.

Władysław Szarucki dodaje, że na pomniku widnieje tekst w dwóch językach – po polsku i po litewsku. Stwierdza, że jest to widok dosyć rzadki.
W Druskienikach upamiętniona jest także znana lekarka Eugenia Lewicka.
- Przy odnowionym Parku Leczniczego Stosowania Słońca, Powietrza i Ruchu jest wizerunek doktor Eugenii Lewickiej. Obok jest też wizerunek Karolisa Dineiki, który pracował i odnawiał ten park po drugiej wojnie światowej – mówi przewodnik.

Chociaż słoneczne kąpiele, leczenie przy pomocy słońca i ruchu w Druskienikach były znane od II połowy XIX wieku, założycielką i promotorką tego zakładu była Eugenia Lewicka.
- Lewicka przyjechała tu do w pracy działającego już solarium. Zaprosił ją lekarz Żebrowski. Została zatrudniona w uzdrowisku na stanowisku „sezonowego lekarza zdrojowiskowego”. Wtedy park miał powierzchnię trzech hektarów, natomiast doktor Lewicka rozbudowała go do 22 hektarów. Park był słynny nie tylko w Polsce, ale też poza jej granicami – twierdzi Szarucki.
Wszystkie zajęcia odbywały się w parku na świeżym powietrzu.
- W latach 30-tych park był podzielony na dwie części: jedna była przeznaczona dla mężczyzn, inna dla kobiet. Wstęp na część kobiecą dla mężczyzn był zabroniony, także kobiety nie mogły przejść na stronę męską. Każda osoba wchodząca do parku była sprawdzana przez lekarza. Najczęściej była to doktor Lewicka. Właśnie ona podejmowała decyzję o tym, czy dana osoba może dużo czasu spędzać na słońcu, czy mniej – tłumaczy przewodnik.

Na terenie parku znajdowały się strefy kąpieli słonecznych i powietrznych, korty tenisowe, boiska sportowe, pływalnie, kąpiele kaskadowe, natryski i szatnie, plaża i tereny zacienione do aeroterapii i in. Przy czym tereny do opalania się zależały od intensywności słońca. Jako czynniki terapeutyczne intensywnie wykorzystywano słońce, powietrze, ruch oraz wodę.
- Przy Eugenii Lewickiej był formowany krajobraz parku. Jeżeli dzisiaj wejdziemy do niego i spojrzymy w prawą stronę, która jest mniej odnowiona, zobaczymy, jak wyglądał park w latach 30-tych – opowiada Szarucki. Dodaje, że do naszych dni zachował się jeden z otwartych basenów, który był przeznaczony dla pań.
Po śmierci Lewickiej otworzono trzecią część parku przeznaczoną dla dzieci. Rodzina przychodząca tu mogła poświęcić czas dla siebie. - Byli wychowawcy, byli instruktorzy, którzy pomagali członkom rodziny przy różnego rodzaju kuracjach - wymienia druskienicki przewodnik.

Szarucki opowiada, że z tamtego okresu zachowało się dużo zdjęć i lektury.
- Dużo jest lektury w języku polskim. Na uwagę zasługuje Przewodnik po Druskienikach z 1935 roku, redaktorem którego jest pan Kulesza. Dużo ciekawej informacji posiada Narodowe Archiwum Cyfrowe - zaznacza.
Zdaniem Szaruckiego, Eugenia Lewicka była promotorką zdrowego trybu życia, które dawało słońce, powietrze, woda i ruch. Była jedną z tych osób, która w latach 30. promowała sport wśród kobiet.
- Kiedyś kobiety może i uprawiały sport, ale nie było to tak popularne i publiczne. Zresztą, podobnie z opalaniem, które przed pierwszą wojną światową nie było popularne wśród pań i panów. A w Druskienikach, jak podawała prasa w latach 30., było to na granicy moralnej i amoralnej, bo część zabiegów na słońcu odbywała się bez stroju kąpielowego – wyjaśnia przewodnik.

Mieszkańcy Druskienik wyrazili wolę, żeby jedna z ulic nosiła nazwę Eugenii Lewickiej. Władysław Szarucki mówi, że w swoim czasie w mieście była ulica nazwana jej imieniem.
- Początkowo była ulica Jasna. Po śmierci pani doktor ulica została nazwana jej imieniem. A teraz nosi nazwę Karolisa Dineiki, następcy Lewickiej – dodaje.
Mieszkańcy Druskienik pamiętają o Eugenii Lewickiej, jej historia jest przekazywana kolejnym pokoleniom.
- Mi się wydaje, że nie tylko mieszkańcy uzdrowiska pamiętają. W okresie międzywojennym przyjeżdżali tu kuracjusze z Wilna, z całej Polski. W owych czasach Niemen był rzeką graniczną i zza Niemna nikt nie mógł przyjechać – uważa rozmówca.

Obok Druskienik na Niemnie znajduje się duża Wyspa Miłości. Przewodnik podaje, że w latach 30. wyspa była podzielona na połowę linią demarkacyjną. Znajdowała się tu plaża. Było na nią wejściez polskiego brzegu, przez most. Należało zapłacić 20 groszy i można było opalać się i kąpać przez cały dzień w czystym Niemnie.
- W Druskienikach są jeszcze mieszkańcy lub ich potomkowie, którzy pamiętają tamte czasy i wydarzenia - mówi znawca uzdrowiska.









