15 października Polacy będę wybierać swoich przedstawicieli w parlamencie. Tego dnia odbędzie się również referendum. Na przedwyborczej scenie politycznej jest gorąco zarówno w szeregach partii rządzącej Prawo i Sprawiedliwość (PiS), która walczy o trzecią reelekcję, jak i Platformy Obywatelskiej, która chce przywrócić władze.
Redakcja LRT.lt postanowiła sprawdzić, jakie nastroje panują obecnie w Polsce. Przejechaliśmy województwo podlaskie oraz zahaczyliśmy o Mazowsze. Czy przedwyborcze sondaże pokrywają się z opiniami mieszkańców?
Spadek cen paliw dla rozgrzewki wyborczych nastrojów
Rozpoczynamy naszą podróż w szczególnym dla wielu Polaków tygodniu, kiedy Rząd RP zarządził obniżki cen paliw na stacjach paliwowych. Zatrzymujemy się na Orlenie. Ceny benzyny i oleju napędowego są poniżej 6 zł za litr.
- Cena paliw to tylko kiełbasa przedwyborcza. Po 15 października nie będzie takich cen, na pewno 1,5 zł pójdzie w górę. Jestem rolnikiem, nie widzę, żeby Polska dobrze żyła. Jako rolnik nie rozwijam się dalej, stoimy w miejscu. W naszym kraju jest paranoja, człowiek nic nie może sobie zaplanować. Na wybory pójdę, choć w tym momencie nie wiem za kogo zagłosować, gdyż wszyscy mydlą oczy. Nie byłem za tym rządem 8 lat temu i dziś nie jestem. Ośmielam się prognozować, że do zmian nie dojdzie – mówi rolnik, którego zagadujemy.

- To dzięki PiS takie ceny. Za wszelką cenę chcą się utrzymać przy władzy, ale 15-ego ich odstrzelimy. Musi się udać, wszyscy mówią, że zwyciężymy – twierdzi kierowca Heniek, mieszkaniec podlaskich Przytuł, gdzie w 2019 r. prawie 99 proc. mieszkańców głosowało na PiS.
Jedziemy dalej, sprawdzamy czy w ciągu czterech lat doszło do zmian w postrzeganiu rządzących.
- Jakie tu nastroje? Podzielone społeczeństwo. Nie pamiętam takiego. Niektórzy seniorzy otrzymują dopłaty i są zadowoleni, nie zastanawiają się, że są to pieniądze zabrane od naszych dzieci i wnuków, że to oni będą musieli zmierzyć się ze skutkami tych rządów. Ludzie są krzywdzeni. Dziś pensja nauczyciela jest taka sama jak zarobki tych, co chcą odpracować sześć miesięcy, a potem siedzą na zasiłkach. Chcę by w Polsce wreszcie zapanowała demokracja z prawdziwego zdarzenia, żeby sądy pozostały niezależne - mówi Petronele, starsza pani, która mieszka tuż przy granicy z Litwą.
Polityczne kolory Puńska
Widzimy dwa zupełnie różne światy – jeden z publicznej telewizji TVP – podniosły i dumny, drugi - rozczarowanie, zmęczenie, irytacja rzeczywistością.
- Ciągle słyszymy wyłącznie głośne hasła, na przykład, że leki za darmo. Jakie leki? Te które kosztują 20 złotych są za darmo, ale moja babcia musi zażywać pigułki, które kosztują 300 złotych miesięcznie, to musimy pokryć całą ich wartość. Za zwykłe leki na przeziębienie dziecka człowiek też płaci minimalnie 50 złotych. Więc gdzie tu za darmo? – pyta Daiwa mieszkanka Puńska.

- Polska na arenie świata staje się jakimś pośmiewiskiem. Tak nie może być. Wydajemy się nie nadążać za resztą świata, ciągle wleczemy się w tyle. Żeby utrzymać się przy władzy, rządzący porozrzucali ogromne sumy. Dziś rozumiemy, jak duży dług wisi nad naszym krajem. Nawet jak przyjdzie nowa władza, czy da radę rozwiązać ten problem – mówi również w Puńsku spotkana Onute.
To w gminie Puńsk, gdzie większość stanowią Litwini, PiS nie ma dobrej reputacji. W ostatnich wyborach na partię Jarosława Kaczyńskiego zagłosowało tu 33,9 proc., a na KO 52,9 proc.
Witold Liszkowski, wójt gminy Puńsk, potwierdza, że jego okolice faktycznie wyróżniają się na tle Polski, jednak frekwencja ciągle jest za mała - zaledwie 36-40 proc.
- Nasi mieszkańcy boją się różnych nacjonalizmów, dlatego najczęściej wybierają partie lewicowe jak Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD), ostatnio jest to Platforma Obywatelska (PO). Gmina Puńsk zdecydowanie potrafi odróżnić ziarno od plew, wiedzą, że wiele ludzi coś obiecuje, żeby coś osiągnąć. Nie chwytają tego populizmu i szowinizmu. Oczywiście nie ukrywam, że słyszę głosy też takie: „ci przecież dają”. Dają, ale skąd biorą? – pyta retorycznie Liszkowski.
Dodaje, że Polska dziś jest bardzo podzielona, są ci, „którzy są z nami, i co przeciw nam”.

- Tak nie może być. Dziś bardzo często Polak z Polakiem nie może się porozumieć. Wszystko zależy od tego jaką się telewizję ogląda. O pewnych kanałach krąży taki żart: gdyby Hitler miał taką telewizję, po dziś dzień Niemcy myśleliby, że to oni wygrali wojnę – śmieje się wójt.
Dodaje, że jeżeli znowu wygra PiS, będzie dalszy podział społeczeństwa.
Udział Polek w życiu politycznym
W Polsce ludzie bardzo chętnie rozmawiają o polityce. Zarówno seniorzy, jak młodsze pokolenie. Każdy ma swoje zdanie.
- Będą to moje pierwsze wybory, na które pójdę koniecznie, gdyż to kobiety najbardziej stracą, jeżeli PiS znowu zostanie przy władzy. Przypomnijmy strajki kobiet, o których było głośno. Za każdym połamanym losem kobiety stoi PiS. Oby tylko jak najwięcej osób poszło zagłosować. Liczę na zmiany – mówi w spotkana Suwałkach Liza.
Pytam, czy rzeczywiście, to Polki mają zadecydować o losie Rzeczpospolitej.
- Od Polek zależy. 50 proc. kobiet w wieku wyborczym nie chodzi na głosowanie, gdyż uważają, że w Polsce to się nie opłaca i nic nie da. Więc jeśli przegramy, będzie to wina kobiet. Mamy taki wstyd jak Konfederacja Wolność i Niepodległość, którzy mówią otwarcie, że kobieta jest częścią inwentarza – niech sobie żyje, ale nie powinna głosować. Jak można z tym się godzić? Prawdopodobnie spikną się z PiS, pomimo że PiS mówi, że nie chce mieć z nimi nic wspólnego – mówi straszy pan Jan.
Dane Polskiego Generalnego Studium Wyborczego (PGSW) dowodzą, że w ostatnich wyborach w 2019 r. wziął udział podobny odsetek kobiet i mężczyzn (około 50 proc.). Do pewnego momentu panowało przekonanie, że kobiety rzeczywiście rzadziej głosują, mniej interesują się polityką, rzadziej angażują się w działania polityczne. Już w ostatnich wyborach prezydenckich trend się zmienił - frekwencja wśród kobiet była wyższa niż wśród mężczyzn. Jednak polskie aktywistki zaznaczają, że na uczestnictwo kobiet w polityce patrzy się także przez pryzmat ich obecności w polityce, a tu rzeczywiście jest ich mniej.

- Oj, trzeba zmieniać władzę. Żyjemy z przemysłu mleczarskiego. Tak trudnych czasów nie pamiętam. Nie zarabiamy nic. Jesteśmy ciut powyżej kosztów produkcji, tak naprawdę za pracę sobie nic nie zostaje. Ciągle tylko coś wymyślają, stwarzając iluzję, że będzie łatwiej i prościej. Zupełnie tak nie jest – żali się mleczarka Monika.
- Pracuję w sklepie, widzę, jak wszystko drożeje i jak ludzie oszczędzają. Szczególnie ciężko się zrobiło wraz z początkiem wojny w Ukrainie. Jesteśmy zmęczeni i zawiedzeni. Wiadomo, że trzeba pomagać, ale też i o swoich mieszkańcach nie zapominać. W naszym miasteczku nastrojów obywatelskich nie odczuwam. Ludzie nie myślą za kogo głosować, a jak przeżyć. Widzimy, jak partie kłócą się bez przerwy, to nie dodaje zaufania. Na nic dobrego nie liczę niezależnie od rezultatów wyborów. Muszę się jeszcze zastanowić kogo wybierać, szczerze powiem, nie widzę nikogo godnego – mówi sprzedawczyni Dalicja z niewielkiego sklepu w centrum Puńska.
- Dla mnie najważniejsze jest, jak kandydat zachowuje się względem mniejszości narodowych – tylko ten punkt w programach wyborczych uwzględnię i tak zagłosuję. Co wybierzemy, to będziemy mieli – mówi kolejna mieszkanka Puńska Alina.
Po porannej mszy w Bielsku Podlaskim
Na noc zostajemy w Bielsku Podlaskim. W miasteczku jest wiele cerkwi i kościołów. O 7 rano ruszamy na mszę. Pomimo tego, że jest dzień pracy, w kościele widzimy sporo wiernych.
- Będę głosować za tymi, którzy opowiadają się za życiem, za tych, którzy sprawy o decydowaniu komu żyć, a komu umierać zostawił Bogu – mówi przy kościele tuż po mszy spotkany młody mężczyzna.

Obok stojąca kobieta, słysząc, że jestem dziennikarką w Wilna, bardzo chętnie przyłącza się do rozmowy.
- Pani, w obecnym rządzie są najlepsi. Takich dobrych Polska nie miała i już chyba mieć nie będzie. Teraz jest raj na ziemi. Jest dobrobyt. Jak będziemy z Bogiem szli na te wybory, to stanie się dobro. PiS dba o rodziny, dba o seniorów, dba o nasz kraj – mówi.
Kolejna kobieta potwierdza, że pójdzie na wybory, bo to „prawo i obowiązek”.
- Dziś w Polsce jest dużo dobrego, coraz lepiej nam się żyje, ale też wiele niepokojących przesłanek. Kiedyś było dużo zniewolenia, cenzury, walki z kościołem i Bogiem. Dziś programy wspierające rodziny czy emerytów ratują wiele losów – wymienia pani Helena.
Idziemy na plebanię, by porozmawiać z księdzem. Drzwi otwiera ksiądz Adam. Później mi powie, że zauważa zmianę mentalności w społeczeństwie.

– Od kościoła odchodzą ci, co są mocno zdeterminowani różnego rodzaju aferami i skandalami utożsamiając kościół razem z państwem albo konkretnie z partią, najczęściej z tą rządzącą. Na przykład komu dostało się najwięcej po głośnych marszach kobiet w sprawach aborcji? Kościołowi. Kto rozbuchał wojnę? Partia rządząca. Żeby podzielić, skłócić naród. W kontekście takich społecznych spraw kościół musi budować dziś swoją pozycję – wyjaśnia ksiądz Adam.
- Nie ma co ukrywać lawina afer i skandali nakryła kościół. Grzech w świecie jest, był i śmiem powiedzieć, że będzie. Kwestia jak się z tego oczyścimy – mówi ksiądz.
„Wybór Polaka wyborem Antygony”
Idziemy w kierunku miejscowego bazarku. Sprzedawcy to rolnicy. Na niewielkich ladach tuż przy ich starych autach leżą warzywa, owoce, miód.

- Tragiczny wybór. Musimy wybierać między złem i jeszcze większym złem. Złym wyborem jest trzecia kadencja PiS, ale propozycje i chaos w opozycji każą się obawiać, że to jeszcze gorszy wybór. To co najbardziej zagraża społeczeństwu, to chaos, który jak nigdy jest realny dla przyszłości Polski. Mój ojciec pod Rudominą się urodził, w małej miejscowości Parapijoniszki. Dlatego śmiem powiedzieć - co mnie te polskie sprawy mają obchodzić, jak ja jestem Litwinem. Mieszkam głęboko tu w puszczy i na pewno nie pójdę na wybory. Problem polega na tym, że jedyne co od zawsze pogrąża Polskę w tym chaosie, to pycha. Państwo nie może zastępować ludzi, a u nas paternalizm widoczny na każdym kroku – „bo my to wiemy najlepiej” – mówi napotkany mężczyzna.
Drugi się przyłącza i mu zaprzecza: - Tyle dają dopłat. Czego tu więcej można sobie życzyć? Niech ta władza utrzyma się jak najdłużej, tak i zagłosuję – mówi emeryta Antoni.

Pytam ludzi, czy szukają odpowiedzi w programach telewizyjnych.
- Staram się jak więcej programów telewizyjnych oglądać. Lubię przeróżne debaty. Najczęściej oglądamy Polsat, TVN. Trudno się człowiekowi połapać w tym programach wyborczych, każdy coś obiecuje. A kogo wybrać, nie wiem. Wszak do zmian musi dojść – przyznaje młoda kobieta.
- Jakby nie było - Kaczyński upomina się za rolnikami – mówi przyśpiewując w międzyczasie starszy pan, sprzedający miód.
- Trzeba iść, cóż my za obywatele Polski, my nie zdrajcy – kończy emeryt Grzegorz.
Jedziemy dalej w kierunku województwa mazowieckiego. Mijamy Brańsk, Boguty-Pianki – podczas ubiegłych wyborów na PiS zagłosowało tu ponad 84 proc.
- Nic się u nas nie zmieniło od czasów Sofoklesa. Nasze wybory są tak samo dramatyczne jak wybór Antygony. Wszystko się okaże. Patrząc jak działa opozycja, to robią wszystko, żeby PiS kolejny raz wygrał. Jeżeli wygrają, a wygrają, będzie to nie zasługa PiS, a opozycji – mówi mężczyzna, którego spotkałam na dworcu w jednej z okolicznych wsi.
Inny natomiast przekonuje, że cały świat Polsce zazdrości: - Niech nam nie zazdroszczą, Polska lepiej wreszcie zaczęła żyć – mówi, ale nie chce argumentować.

Spotykam też aktywistkę z Grupy Granica, która jedzie w kierunku Białowieży.
- Obecny rząd jedyne co nauczył się dobrze robić, to trzymać ludzi w atmosferze ciągłego strachu, tajemnicy i terroru. Za to im podziękować. Polak robi się coraz bardziej pokorny – mówi Ala.
Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) zbadało powody, dla których wyborcy głosują na tę a nie inną partię lub koalicję wyborczą.
30,6 proc. wyborców koalicji rządzącej uzasadniało zamiar oddania na nią głosu pozytywną ogólną oceną jej dotychczasowych rządów. 14,6 proc. głosowało na PiS, ponieważ „ich politycy są najbardziej wiarygodni, uczciwi, realizują swoje hasła wyborcze”. 10,4 proc. respondentów głosuje na PiS, bo „dba o rodziny, dzieci, młodych ludzi”; 9,2 proc., bo dbają o zwykłych ludzi, często tych biedniejszych. 8,2 proc. za powód podało zadowolenie z własnych warunków życia pod tymi rządami; 8 proc. - dobry program zapomóg socjalnych, wyższe wynagrodzenia, a 7,6 proc. to, że dbają o emerytów, obniżyli wiek emerytalny. 6,7 proc. podkreśliło, że PiS jest im bliski światopoglądowo.

Ostatnie wybory do Sejmu pokazały, że PiS udało się zachować niemal 90 proc. wyborców z 2015 roku.
Według CBOS wśród wyborców KO główną motywacją oddania głosu na tę partię, wymienianą przez 40,6 proc. wyborców, jest odsunięcie PiS od władzy. 16 proc. respondentów podkreśliło, że program KO jest im bliski światopoglądowo. 12,3 proc. ankietowanych odda głos na KO, bo uważa tę partię „za mniejsze zło”. 11,4 proc. uznało, że politycy KO są najbardziej wiarygodni, uczciwi, realizują swoje hasła wyborcze; według 10,3 proc. są proeuropejscy, poprawią nasze relacje z UE i nasz wizerunek na świecie. 7,1 proc. uznało, że zapewniają/przywróciliby wolności obywatelskie, demokrację, poszanowanie prawa.
W ostatnich wyborach PiS wygrał w 14 z 16 województw, wśród wszystkich grup wiekowych, zarówno wśród mężczyzn jak i kobiet. W 2019 r. PiS zdobyło 43,59 proc. głosów, KO z poparciem 27,4 proc. i Lewica z 12,56 proc. wyborców.
Kim są dziś niezdecydowani? Sondaże podają, że to w większości polskie kobiety - 62 proc. wobec 38 proc. mężczyzn.
Wybory w Polsce odbędą się 15 października.









