Minister kultury Simonas Kairys oświadczył, że po raz kolejny powoła komisję, służącą do oceny wypowiedzi szefa Państwowej Komisji Językowej Audriusa Valotki. Minister stoi na stanowisku, że kierownik powinien podać się do dymisji.
- Jeśli człowiek nie rozumie, jestem zmuszony zatwierdzać niektóre działania w sposób prawny. I tak się stanie, bo szef tej instytucji nie może się tak zachowywać. Komisja zostanie powołana na nowo, zobaczymy, co oceni – powiedział Kairys.
- Chcę tylko wyraźnie podkreślić, że Valotka i jego komentarze nie są głównym obiektem działalności Ministerstwa Kultury, abyśmy wszyscy tutaj mieli skupiać całą swoją uwagę. Jednak znowu wracamy do tworzenia komisji, czyli do kontynuowania wszystkich biurokratycznych procesów – zauważył.
Minister uważa, że Valotka powinien się odnaleźć w innej pracy.
- Myślę, że jego osobowość lepiej sprawdziłaby się na innym stanowisku – stwierdził Kairys.

Kairys jednak zapewnia, że zamierza działać w oparciu o zasady prawne, a nie emocje.
- Jeśli człowiek sam nie rozumie, że robi coś złego, to jako pracodawca mam to jakoś ocenić. Pracodawca również działa zgodnie z zasadami prawa, więc nie mogę kierować się wyłącznie emocjami – zapewnił.
LRT.lt przypomina, że we wrześniu działaczka kulturalna Monika Gimbutaitė napisała na swojej stronie na Facebooku, że szef Państwowej Inspekcji Językowej, uczestniczący w konferencji REDA, powiedział: „Prawa dziecka są łamane przez różnego rodzaju przewoźników, mówiących różnymi językami czurków”.

Valotka twierdził później dla LRT.lt, że popełnił błąd językowy.
W maju Valotka udzielił wywiadu na antenie LRT RADIJAS w sprawie dwujęzycznych tabliczek w rejonie wileńskim i stwierdził, że polskie nazwy miejscowości są niezgodne z litewskim ustawodawstwem oraz obrazują „strefę okupacyjną, gdzie odbywała się polonizacja Litwinów“. Dodał, że Rosjanie też chcą rosyjskich napisów w Donbasie.




