Naujienų srautas

Wiadomości2023.09.14 16:29

„Nauczyciele są zmęczeni reformami służącymi do reformowania czegoś“. Polskie szkoły przyłączają do ogólnokrajowego strajku ostrzegawczego

Ewelina Knutowicz, LRT.lt 2023.09.14 16:29

W piątek odbędzie się strajk ostrzegawczy nauczycieli, organizowany przez Litewski Związek Zawodowy Pracowników Oświaty. Udział w proteście weźmie blisko 5 000 pedagogów z 228 szkół, w tym również polskich. Kierownicy placówek oświatowych ubolewają, że sytuacja w szkołach jest bardzo trudna, a pedagodzy czują się ignorowani przez władze.

Strajk obejmie zarówno pracowników szkół, jak i przedszkoli. Podczas protestu nauczyciele nie będą wykładać od godz. 8.00 do godz. 10.00.

LRT.lt przypomina, że lider Litewskiego Związku Zawodowego Pracowników Oświaty Andrius Navickas przyznał, że jeśli się uda osiągnąć kompromis, prawdziwy strajk, zaplanowany na 29 września, nie odbędzie się. Z kolei wskazał, że nauczyciele mogli otrzymać podwyżkę przed wrześniem, ale teraz jest to prawie niemożliwe.

W strajku biorą udział również polskie szkoły znajdujące się w rejonie wileńskim. Dyrektor Gimnazjum im. Konstantego Parczewskiego w Niemenczynie Tadeusz Grygorowicz przyznaje, że protest jest jednym ze sposobów reakcji na częste i czasami wręcz nieskuteczne zmiany w oświacie. W wywiadzie LRT.lt tłumaczy, że jego placówka oświatowa przyłączyła się do organizowanego przez związki zawodowe strajku, ponieważ nauczyciele są bardzo niezadowoleni z warunków pracy.

- Są zmęczeni ciągłymi reformami służącymi do reformowania czegoś, nie widzą w tym żadnego sensu. Próby uzgodnienia lepszych warunków drogą rozmów i dialogu zbyt długo się ciągną. Najważniejszym warunkiem jest wyższa płaca zarobkowa. Resort oświaty często podaje statystyki, że nauczyciele często zarabiają ponad 1 000 euro. Jednak tyle dostaje wyłącznie nauczyciel, który ma więcej niż jeden etat - tłumaczy Grygorowicz.

Dyrektor dodaje, że kolejnym wyzwaniem, które dotyczy wszystkich nauczycieli od września tego roku, jest wdrażanie zmienionych programów nauczania.

- Pracują bez podręczników, a więc zaczynają wszystko od zera. Pedagodzy są zmuszeni coś tłumaczyć i tworzyć, aby jednak nauczyć czegoś młode pokolenie. Nauczyciel został rzucony na szerokie wody bez żadnej deski ratunkowej. Oznacza to zatem, że ma ogrom pracy, płaci czasem osobistym i życiem rodzinnym. Zmiany zostały wprowadzone zbyt szybko, za wcześnie i bez przygotowania. Teraz ministerstwo ma do czynienia ze skutkami podjęcia nierozważnych decyzji - uważa pedagog.

Jako dyrektor placówki oświatowej Grygorowicz ma nadzieję, że po strajku ostrzegawczym nie dojdzie do protestu długoterminowego, a związki zawodowe uzyskają coś z uzgodnionych postulatów.

- Jasne, chodzi tu o perspektywę czasu, ale jeżeli można będzie zaobserwować pewne posunięcia, będzie to zwycięstwem strajkujących - uznaje.

Rozmówca oznajmia, że dzisiaj rano przekazał ostateczną listę strajkujących pracowników.

- Mogę potwierdzić, że jest to całkowita większość kadry naszej szkoły, która stanowi 50 osób, z czego 35 ogłosiło, że bierze czynny udział w strajku. Całość kadry pracowniczej, czyli nauczycieli, pracowników biblioteki i innych specjalistów stanowi około 70 osób - wymienia Grygorowicz.

Dyrektor zauważa, że strajk jest również wyzwaniem organizacyjnym, któremu szkoła musi sprostać.

- Przede wszystkim informujemy rodziców, że proces nauczania będzie zakłócony, bo nie odbędą się lekcje. Ten, kto będzie miał taką możliwość, swoje dziecko do szkoły przywiezie później. Jeżeli ktoś jednak do nas przyjdzie, zapewnimy mu bezpieczne warunki do przeczekania strajku. Naszym problemem jest to, że nie posiadamy tak dużej auli, która mogłaby wszystkich pomieścić. Nie możemy zatem zorganizować jakiegoś wykładu czy czegoś w tym rodzaju - podkreśla.

Grygorowicz uważa, że jeżeli dojdzie do kolejnego strajku, sprawa będzie wyglądała bardzo poważnie. - Mam nadzieję, że jednak stronom uda się porozumieć. Jeszcze jeden taki protest stanowiłby problem nie tylko dla administracji szkół, ale również dla rodziców. Rozumiem, że strajk jest demokratycznym sposobem na wyrażenie niezadowolenia, ale chciałabym się, żeby uczniowie nie musieli maszerować z Kłajpedy do Wilna - mówi rozmówca LRT.lt.

Z kolei dyrektor innej strajkującej placówki, Gimnazjum im. Rafała Kalinowskiego w Niemieżu, Zbigniew Maciejewski ubolewa, że z powodu trudnej sytuacji szkoły tracą dobrych specjalistów.

- Nieraz słyszeliśmy, że szkolnictwo jest dla państwa sprawą priorytetową. To prawda - uważam, że powinna być rzeczą pierwszorzędną. Niestety, tak nie jest. Dzisiaj widzimy, że dotychczasowa polityka państwa opierała się wyłącznie na słowach i niewielkich dopłatach do zarobku. Miało to jednak niewiele wspólnego z rzeczywistą sytuacją materialną. Nauczyciele nie odczuli, że ich sytuacja się polepszyła. Z takim dofinansowaniem jak dzisiaj, szkoła i oświata, nie mają szans, by być priorytetem. Po to właśnie są powoływane związki zawodowe, aby było komu się troszczyć o stan szkolnictwa, dobro nauczycieli, uczniów i pracowników - podkreśla w rozmowie LRT.lt.

Maciejewski wspomina, że gdy przewodnicząca związku zawodowego pracowników szkoły poinformowała o tym, że planuje przyłączyć się do strajku, ze zrozumieniem przyjął jej decyzję.

- Popieram ją, bo gdyby się udało dojść do porozumienia bez wywierania presji, taki wariant byłby dla wszystkich najlepszy. Strajki nie są dobrem jako takim. Jeżeli nauczyciel strajkuje, kto zadba o bezpieczeństwo dziecka? Kto zapewni, że materiał, który miał zostać przerobiony na lekcji, zostanie odrobiony? Przecież mamy do czynienia z ograniczeniami czasowymi. Gdyby nauczyciel pracował wyłącznie na etat, to jego płaca zarobkowa byłaby naprawdę nieduża. Nie dałby rady żyć na poziomie średnim. Oznacza to, że większość nauczycieli jest zmuszona pracować ponad własne siły - zauważa dyrektor.

Rozmówca dodaje, że sytuacja staje się przyczyną tego, że pedagodzy wypalają się szybciej.

- Mieliśmy wspaniałą lituanistkę, nauczycielkę-metodyk. Była zatrudniona na 1,5 etatu. Przed 1 września z wielkim żalem oświadczyła, że musi odejść z zawodu, bo po prostu się wypaliła. W naszej szkole szczególnie mocno jest odczuwany brak nauczyciela muzyki, bo pani, która poprzednio uczyła dzieci, jest dzisiaj na urlopie macierzyńskim. Brakuje nam również logopedy, nie możemy go po prostu znaleźć. Specjalistów wyszukujemy z wielkim trudem. Po odejściu lituanistki opublikowaliśmy ofertę pracy, ale chętnych się nie znalazło. Musieliśmy zatem przekierować godziny dla pozostałych pracowników. Są obciążeni na maksa. Znajdujemy się nieopodal Wilna, więc brak nauczycieli jest jeszcze minimalny. Szkoły dalekie od dużych miast mają o wiele większe problemy. Sytuację określiłbym jako kryzysową - bez żadnej przesady - ubolewa dyrektor.

Maciejewski uważa, że ministerstwo musi dokonać analizy sytuacji materialnej nauczycieli.

- Są zmuszeni egzystować, a nie żyć. Współczynniki pracy mają być takie, aby pedagodzy nie musieli brać więcej lekcji niż w są w stanie prowadzić. Jeżeli nauczyciel jest obciążony, nie możemy mówić o jakościowej nauce. Druga sprawa - należy jednogłośnie mówić o zawodzie nauczyciela również jako misji. Podobnie można oceniać pracę lekarzy, ale pod względem finansowym mają trochę lepiej. Pracę w szkole może wykonywać wyłącznie człowiek z sercem, odczuwający powołanie. Zrezygnuje jednak z niego, gdy zobaczy sumę wypłaty. Nie wszystko się opiera na pieniądzach, ale w tym wypadku mówimy o kształceniu młodego człowieka. Aby osiągnąć dobre wyniki i wychować osobę z kręgosłupem moralnym, państwo ma dołożyć większych starań - podkreśla rozmówca.

- Na przykład - Polska przeznacza 4 proc. PKB na uzbrojenie, bo rozumie, że ma do czynienia z zagrożeniem wojennym. Litwę też to dotyczy, ale oświacie grozi załamanie, choć w nieco innym sensie. Być może należałoby w podobny sposób przeznaczać konkretny odsetek na oświatę? - pyta retorycznie dyrektor gimnazjum.

LRT.lt przypomina, że strajk ostrzegawczy planowany jest na 15 września, a w przypadku nie osiągnięcia pożądanych rezultatów związek zawodowy zamierza przeprowadzić ogólnokrajowy strajk 29 września.

Do głównych żądań strajku zalicza się: zmniejszenie liczebności klas z 30 do 20, zmniejszenie liczby godzin zajęć (45-minutowych lekcji) z 24 do 18 oraz podwyższenie wynagrodzeń o 56 proc.

Ministerstwo popiera plany, aby średnie wynagrodzenie nauczycieli osiągnęło 130 proc. średniej płacy krajowej.

W przyszłym tygodniu resort oświaty złoży propozycje do związków zawodowych dotyczące wzrostu wynagrodzeń od stycznia i września.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane