W piątek odbędzie się strajk ostrzegawczy nauczycieli, organizowany przez Litewski Związek Zawodowy Pracowników Oświaty (LŠDPS). Udział w proteście weźmie blisko 5 000 pedagogów z 228 szkół – powiedział w środę portalowi LRT.lt Andrius Navickas, lider związku.
Strajk obejmie zarówno pracowników szkół, jak i przedszkoli. Podczas protestu nauczyciele nie będą wykładać od godz. 8.00 do godz. 10.00.
- Strajk ostrzegawczy jest ostrzeżeniem o powadze sytuacji i chęcią negocjacji. Dowodzi również, że ministerstwo przedstawia wstępne propozycje i w pewnym stopniu reaguje. W sprawie wynagrodzeń nie miało zamiaru negocjować, a teraz widzimy, że dyskusje w tym kierunku powoli, ale się toczą - powiedział Navickas portalowi LRT.lt.

Lider związku wskazał, że nauczyciele mogli otrzymać podwyżkę przed wrześniem, ale teraz jest to prawie niemożliwe.
Dodał, że jeśli się uda osiągnąć kompromis, prawdziwy strajk, zaplanowany na 29 września, nie odbędzie się.
- Przynajmniej dwa postulaty powinny zostać uzgodnione, czyli w jaki sposób osiągniemy 130 proc. VDU oraz jak zmniejszymy liczbę uczniów w klasach w przyszłości. Oczywiście, ministerstwo idzie w zaparte i nie ma zamiaru się wycofywać. Prawdziwy strajk jest więc nieunikniony. Pytanie tylko, czy nauczyciele się odważą - powiedział Navickas.
Szef LŠDPS nie ma nadziei na osiągnięcie porozumienia. Według niego, podczas spotkań minister „raczej imituje konsultacje niż szuka rozwiązań”.

Navickas wskazuje, że prawdziwy strajk trwałby około miesiąca, a zatem nie wiadomo, ilu nauczycieli weźmie w nim udział.
- Podczas strajku ostrzegawczego omówimy tę kwestię i zbierzemy podpisy pod kolejnym strajkiem. Ocenimy, ilu nauczycieli odważy się wziąć w nim udział. Na tej podstawie zdecydujemy, czy go ogłosić - powiedział Navickas portalowi LRT.lt.
Podczas strajku planowany jest marsz nauczycieli i ich zwolenników ze szkół do ministerstwa w Wilnie. Dla nauczycieli z Kłajpedy to wyzwanie zajęłoby około 20 dni lub więcej.
- Musiałabym iść z mojej szkoły w Zarasai. Jeśli strajk naprawdę się rozpocznie, na pewno to zrobię. Zapytałem nauczycielkę z przedszkola w Kłajpedzie i powiedziała, że też by szła. Rejestrację ogłosimy później. Nie chodzi o tłumy. Ale o samą zasadę - chcemy zwrócić na siebie uwagę - wyjaśnił lider związku.




