Naujienų srautas

Wiadomości2023.08.07 08:05

Kolejni członkowie opuszczają AWPL-ZChR. „Tak źle jeszcze nie było“

Aktualizacja godz. 14.25
Anna Grigoit, LRT.lt 2023.08.07 08:05

Kolejni członkowie partii Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związek Chrześcijańskich Rodzin opuszczają szeregi ugrupowania. Zarówno byli, jak i obecni przedstawiciele AWPL-ZChR twierdzą, że w partii „jest coraz gorzej”.

Albert Narwojsz (były wicedyrektor Administracji Samorządu Rejonu Wileńskiego, prawie 15 lat w partii), Beata Aleksandrowicz-Naniewicz (była doradczyni mer rejonu wileńskiego Maria Rekść, 16 lat w partii), Katarzyna Sadowska-Narwojsz (specjalistka Działu Stosunków Publicznych i Międzynarodowych w Samorządzie Rejonu Wileńskiego) - to tylko niektórzy działacze z partii Waldemara Tomaszewskiego, którzy w ostatnim czasie zrezygnowali z członkostwa. Z pracy w Samorządzie Rejonu Wileńskiego zrezygnowała również wieloletnia doradczyni prawna byłej mer Marii Rekść - Milena Gečis, która do partii nie należała.

Nasza redakcja rozmawiała z wieloma byłymi i obecnymi członkami AWPL-ZChR. Większość nie chciała podać swojego imienia i nazwiska w obawie przed ostracyzmem partyjnych kolegów.

Zaawansowany początek końca

- Wielu do partii przyszło z głowami pełnymi pomysłów i sercami pełnymi nadziei. Chcieliśmy zmieniać Litwę oraz sytuację Polaków w tym kraju na pokolenia – dzieli się w rozmowie z LRT.lt rozmówca (wszystkie imiona i nazwiska znane redakcji LRT.lt). Dodaje, że decyzja dotycząca odejścia nie była spontaniczna.

- Noc wyborcza stała się ostatnią kroplą goryczy. Uwidoczniła nieuczciwe układy. Od zawsze lubiłem moją pracę, nigdy mi przez myśl nie przeszło, żeby liczyć nadgodziny. Okazało się jednak, że zamiary od samego początku były inne. Wystarczy uważnie przyjrzeć się tym, którzy otrzymali mandaty. Żadna przypadkowa osoba nie trafiła na listę radnych – nie kryje rozczarowania rozmówca.

Twierdzi, że odbył wiele rozmów z prezesem, natomiast były one bezskuteczne. - Nikt nie wiedział o mojej decyzji, wbrew pozorom nie rozmawiamy za dużo wewnątrz partii. Nigdy nic do końca z nikim nie wiadomo. Kogoś próbują namawiać, żeby został, kogoś nie – wyjaśnia inny rozmówca.

- Proszę zrozumieć, że rezygnacja z członkostwa w partii, to nie to samo co rezygnacja z miejsca pracy. Z partii zrezygnowałem sam, a zaraz poproszono mnie o „dobrowolne” zwolnienie stanowiska, które zajmowałem w urzędzie - tłumaczy kolejny.

- Po wielu lat praktyki doszedłem do wniosku, że to, co jest dobre dla partii, nie oznacza dobra dla Polaków na Litwie - tłumaczy kolejny rozmówca.

– Już mam pracę. Kilka partii też się odezwało z zaproszeniem do swojego grona – dzieli się jeden z rozmówców.

Imperium na glinianych nogach

Każdy mówi to samo – „zbyt wiele lat poświęciliśmy partii”. – Trzeba było odejść wcześniej, najpiękniejsze lata poświęciłam AWPL-ZChR. Dziś nie mogę do końca pojąć, dlaczego to się stało dopiero teraz – dzieli się kolejna rozmówczyni.

Dodaje, że trudno w partii czuć się spełnionym, choć z pewnością wielu jest na swój sposób docenionych. – Płacił mało. Tomaszewski nie jest hojnym pracodawcą. Rozumiem dziś, że świat jest większy, że nie mieści się tylko w partyjnej bańce – śmieje się rozmówca.

- Na decyzję o odejściu z partii wpłynęło pewne wydarzenie. Jedna z polskich szkół w naszej okolicy była zagrożona, więc poszedłem do partyjnego zwierzchnika w rejonie i poprosiłem o pomoc. Usłyszałem, że jego dzieci są duże, a temat oświaty mało go obchodzi. Nie pomógł. Moje dzieci też są duże. Przecież nie o to chodzi, ale w tym momencie zrozumiałem, że ta partia nie ma żadnej przyszłości - mówi ze smutkiem.

Zapytani, jaki jest Tomaszewski, byli członkowie mówią, że podstawową jego cechą jest brak dialogu.

- Nikogo nie słucha, nikt nie może na niego wpłynąć. Zbudował całe imperium, dlatego czuje się wielki. Od dziesięcioleci żyje w ciągłym stresie. Widocznie to naturalna reakcja organizmu - w taki sposób eliminuje drażniące go bodźce. Ludzie mówię, że jest w takiej bańce. Teraz też to widzę – opowiada rozmówca. – Wszyscy się go boją – dodaje.

- Nie był w stosunku mnie agresywny, ale wielu mogło nieraz obserwować jego bardzo różne nastroje, nawet w przestrzeni publicznej – opowiada.

Byli członkowie partii zgadzają się, że obecny stan w AWPL-ZChR to zaawansowany początek końca. – Ludzie zawiedli się i odchodzą. Raczej nic nie jest w stanie zrehabilitować tej partii – przyznaje rozmówca.

Dodaje, że jedną z niewielu osób w AWPL-ZChR, która cieszy się zaufaniem zarówno wśród członków partii jak też partnerów z Polski jest Rita Tamašunienė. - Jednak wszyscy rozumieją, że Tomaszewski dobrowolnie nie odda władzy nawet jej – mówi.

- Mam małą nadzieję, że przegrane przyszłoroczne wybory, a zapewne nikt nie ma wątpliwości, że tak właśnie się stanie, skłonią go do zastanowienia się – podsumowuje były członek AWPL-ZChR.

Valatka: AWPL-ZChR niszczy zmniejszająca się liczba zsowietyzowanych Polaków

Rimvydas Valatka, publicysta i historyk uważa, że ucieczki poszczególnych osób z partii nic nie znaczą.

- Nawet gdyby z partii odeszło 70-80 proc. członków nie wpłynęłoby to ani na zasady partii, ani na wynik wyborów. Jest to partia jednego człowieka, którą tworzą dawni zsowietyzowani Polacy – mówi Valatka.

Zaznacza, że partię niszczy nie odejścia ludzi, a fakt, że zmniejsza się ilość zsowietyzowanych osób oraz wojna Putina przeciw Ukrainie.

- Nowe pokolenie to europejscy Polacy, zorientowani przede wszystkim na Europę i Polskę. Rosja jest dla nich nieciekawa. Tomaszewski jednak dalej opiera się na radzieckiej nostalgii, ale co ważne - nie może iść na wybory z Aliansem Rosjan, bez którego jego wytwór nigdy nie uzyska 5 proc. – przekonuje dziennikarz.

Dodaje, że partie działające na narodowościowych przesłankach w XXI wieku nie mają racji bytu.

- To normalne, że jedni Polacy głosują na liberałów, inni na konserwatystów, kolejni na socjaldemokratów. Każda partia z kolei powinna dążyć, by posiadać również przedstawicieli polskiej narodowości. Dobrym przykładem jest tu młody i prospektywny polityk Robert Duchniewicz. Takich musiałoby być więcej po to, by Polacy widzieli, że ich głosy są potrzebne nie tylko w czasie wyborów. Również na co dzień, ktoś chce i może przedstawiać ich interesy – mówi Valatka.

- Akurat czytam utwór Józefa Mackiewicza „Prawda oczy nie kole”. Mało się zmieniło od 1939 r. Nasza polityka na Wileńszczyźnie jest wciąż głupia, oparta na płytkim litewskim nacjonalizmie językowym. Gdyby było inaczej, uważam, że kombinacja Tomaszewskiego zniknęłaby jeszcze jakieś 10-15 lat temu. Dziś prezes AWPL-ZChR stał się na wpół rosyjskim szowinistą. Jako polski polityk na Litwie zmarł w momencie, gdy przypiął sobie wstążkę św. Jerzego – zaznacza dziennikarz.

Obecny etap w partii AWPL-ZChR Valatka nazywa śpiączką. – Koniec jest przesądzony, będzie to śmierć – mówi.

- Nie wierzę, że oddałby władzę komukolwiek innemu. Cóż by wtedy robił Tomaszewski? Najwyżej by się zamknął w klasztorze. Ten jego polityczny organizm był stworzony po to, żeby w dwóch rejonach ubezpieczyć pracą grono swoich przyjaciół i znajomych, tworząc w ten sposób pewną siatkę, bez której ci ludzie nie wyobrażają sobie życia. Nawet jeżeli teoretycznie przekaże komukolwiek władzę, to tylko przyspieszy proces konania – nie kryje ironii Valatka.

Zapytany, czy Rita Tamašunienė mogłaby przyczynić się do pozytywnych zmian w partii, Valatka twierdzi, że to mało realne, gdyż taka partia w świetle mocno zorientowanej ku Europie Litwy jest skazana na wyginięcie. - Równie tak samo, jak wśród Litwinów absolutnie żadnych szans nie mają nacjonalistyczne ukierunkowana - porównuje.

- Cóż by można było powiedzieć o Tamašunienė? Jest lizuską Tomaszewskiego, która równie jak on lubi korzystać ze wszystkich atrybutów władzy. Wystarczy przypomnieć jej legendarne wyprawy do Tonga i Fidżi w interesach półreligijnych, gdzie zabawiała publiczność „pięknym” czytaniem po angielsku, za które nie zapłaciła albo zapłaciła jakąś śmieszną kwotę – przypomina Valatka.

Wskazuje, że partia Tomaszewskiego już podczas ostatnich wyborów sejmowych nie uzyskała 5 proc. poparcia, straciła jeszcze większą liczbę zwolenników w ciągu kolejnych trzech lat.

- W ciągu tego okresu praktycznie stracili rejon wileński, gdyż bardzo duża część Polaków tego regionu poparła właśnie Duchniewicza. Od 2020 r. Tomaszewski balansuje na krawędzi. Przyszłoroczne wybory nie będą mu sprzyjać. Na mandat europosła już też nie może liczyć, jego czas skończył się również w Europie. Taka partia to przeszłość. Jak będzie wyglądać agonia, to wyłącznie pytanie techniczne – stwierdza Valatka.

Antonowicz: polski wyborca ma dzisiaj alternatywę

Politolog i wykładowca w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Wileńskiego dr Mariusz Antonowicz zauważa, że członkowie AWPL-ZChR są zawiedzeni i nie widzą żadnej perspektywy wewnątrz partii.

- Politycy partyjni mają cel – być wybranym, zajmować pewne stanowiska i coś na tych stanowiskach realizować. Jeżeli ludzie odchodzą, to znaczy, że nie mają takiej możliwości – tłumaczy Antonowicz. Wskazuje, że Tomaszewski jest osobą „sztywną i niepodatną na dialogi”.

- Nie umie i nie chce zmienić sposobu własnego myślenia. Utknął w 1995 r. Dziś działa na podstawie takiego samego schematu – Litwin jest wrogiem, a Polak musi połączyć swoje siły z Rosjanami, by móc go zwalczyć. Jest to absurdalne. Nakłada się też kontekst wojny w Ukrainie, gdzie narracja Tomaszewskiego również poniosła porażkę. On nie zmienia schematu, nie dostosowuje strategii do nowych realiów – twierdzi Antonowicz.

Politolog zwraca uwagę, że zmienił się również sam wyborca, który pomimo AWPL-ZChR ma dzisiaj alternatywę.

- Mamy socjaldemokratę Roberta Duchniewicza oraz Ewelinę Dobrowolską z Partii Wolności, która ma już w swoim dorobku pokaźny wskaźnik rozwiązania polskich spraw – wyjaśnia politolog.

Dodaje, że również sprawy polsko-litewskie idą w bardzo dobrym kierunku.

- Pogłębia się też integracja Polski i Litwy. Budujemy drogi, rozwijamy połączenia energetyczne. Jest kulturalna, polityczna i militarna współpraca tych krajów. AWPL-ZChR nie jest w stanie w tym kontekście czegokolwiek zaoferować. Dlaczego więc Polacy z Litwy muszą wypadać z tego kontekstu i chcieć wojny polsko-litewskiej? – pyta retorycznie Antonowicz.

Dodaje, że o funkcjonowaniu jednej czy drugiej partii decyduje wiek wyborcy oraz finansowanie.

- Jeżeli odejdzie odpowiednia ilość wyborców, pogorszą się tym samym wyniki wyborcze, odpowiednio zmniejszy się też subwencja państwowa. Stanie się to kolejnym ciosem dla tej partii, jeżeli takie negatywne tendencje wciąż będą miały miejsce – prognozuje Antonowicz.

- Tomaszewski zarządza partią od 1999 r. Polityka i przywództwo były jego życiem. Do emerytury ma jeszcze daleko. Czym innym by się mógł zajmować? – mówi rozmówca, zapytany o to, czy Tomaszewski mógłby przekazać komuś władzę.

- Trzeba mieć też na uwadze, że Tomaszewski nie dopuszczał do bliskiego mu grona silnych ludzi czy potencjalnych liderów. To też poniekąd utrudnia możliwość rozłamu. Żeby się odbył przewrót pałacowy, musi istnieć arystokracja, jeżeli jej nie ma, nie będzie też przewrotu - mówi politolog, który nie przewiduje rychłego końca partii Tomaszewskiego.

LRT.lt przypomina, że za ostatnie lata szeregi partii AWPL-ZChR opuściło wielu aktywnych i znanych działaczy. Między innymi:

Renata Cytacka (była doradczyni mera rejonu solecznickiego Zdzisława Palewicza, sekretarz Rady Rejonu Wileńskiego, wiceminister energetyki, doradczyni posła Waldemara Tomaszewskiego do Parlamentu EU, 20 lat w partii);

Beata Pietkiewicz (była doradczyni mera rejonu solecznickiego Zdzisława Palewicza w latach 2007-2015, 2015-2019 wicedyrektorka Samorządu Rejonu Solecznickiego, 2019-2020 – wicemer mera rej. solecznickiego, członkini Głównego Zarządu partii, 15 lat w partii);

Robert Komarowski (od 2016 r. pełnił funkcję wicemera rejonu wileńskiego, były zastępca dyrektora Administracji Samorządu Rejonu Wileńskiego, ponad 10 lat w partii);

Antoni Jundo (były szef frakcji AWPL-ZChR w Radzie Samorządu Rejonu Święciańskiego, przewodniczący koła AWPL-ZChR w Prenach, 16 lat w partii);

Andrzej Jundo (w ciągu 12 lat pełnił funkcję dyrektora „Podbrodzkiej Służby Komunalnej”, 12 lat w partii);

Edward Worszyński (były starosta Podbrodzia w rejonie święciańskim, prezes młodzieżowego koła ZPL Podbrodzia, 12 lat w partii);

Tadeusz Minakowski (były starosta Podborza w rej. Solecznickim, ponad 15 lat w partii).

Przez kilka dni nasza redakcja próbowała nawiązać kontakt z Waldemarem Tomaszewskim, Ritą Tamašunienė oraz innymi członkami AWPL-ZChR w celu uzyskania komentarza. Bezskutecznie.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane