Przedstawiciele społeczności romskiej twierdzą, że nadal mają trudności ze znalezieniem pracy. Często, gdy przychodzą na rozmowę kwalifikacyjną, dowiadują się, że stanowisko jest już obsadzone i słyszą pytania dotyczące narodowości. Eksperci zaznaczają, że choć takich historii jest wiele, Romowie rzadko składają skargi do odpowiednich służb.
Konsuela Mačiulevičiūtė marzy o zostaniu nauczycielką muzyki, dlatego obecnie jest na studiach magisterskich z pedagogiki muzycznej. Kobieta z Szawli opowiada, że ze względu na swoją narodowość miała bolesne doświadczenia nie tylko szukając pracy po studiach licencjackich, ale także jako nastolatka, kiedy odmówiono jej pracy w sklepie ze względu na narodowość.
Inni Romowie, nie mogąc znaleźć pracy i chcąc przełamać stereotypy, zakładają własne firmy. Obecnie w stolicy działają dwa lokale gastronomiczne, w których pracują Romowie. W taki sposób integrują się w sektorze usług. Przewodniczący Wspólnoty Romów Litwy Isztwan Kwik szacuje, że w inicjatywie wzięło już udział prawie 70 osób.
- Inne kraje biorą z nas przykład, przychodząc do naszej restauracji i mówiąc: wow, macie Romów, którzy pracują i widzą wyniki własnej pracy. którzy widzą ich pracę. To wpływa na proces integracji - podkreśla przewodniczący.

Kontroler ds. równych możliwości Birutė Sabatauskaitė twierdzi, że Romowie często przychodzą na konsultacje w sprawie zatrudnienia, ale rzadko składają skargi. Co więcej, nie wszyscy wiedzą, że w ogóle mogą to zrobić.
- Ludzie ubolewają, że tak często spotykają się z pogardliwym nastawieniem, iż musieliby pisać skargi co tydzień - zauważa Sabatauskaitė.
Kontroler zaznacza, że nawet w wypadkach, gdy miejsce pracy jest wcześniej uzgodnione, po ujawnieniu narodowości po pewnym czasie przychodzi odpowiedź, że nie ma wolnych stanowisk. Romowie podkreślają jednak, że ta mniejszość narodowa się zmienia. Młodzi ludzie nie tylko uczą się języka litewskiego, ale także studiują na uczelniach wyższych. Instytucje często publikują informacje o strategicznych środkach integracji Romów, ale nie zawsze biorą na siebie odpowiedzialność.
Czytaj również
- To jest jak gra w ping ponga pomiędzy instytucjami. Mówi się, że istnieją uniwersalne środki, które są odpowiednie dla wszystkich, ale niektóre problemy pozostają na uboczu - komentuje Sabatauskaitė.
Przedstawiciele Romów twierdzą jednak, że niektórzy członkowie społeczności muszą brać pod uwagę również potrzeby pracodawców.
- Największym problemem jest to, że wciąż brakuje kompetencji podczas pracy. Często brakuje podstawowej znajomości języka litewskiego, co stanowi dużą przeszkodę w znalezieniu pracy. A ze strony społeczeństwa stereotypy są prawdopodobnie największą przeszkodą – uważa Vaiva Poškaitė-Kovaliuk, prezeska Stowarzyszenia Romek Regionu Bałtyckiego.



