Naujienų srautas

Wiadomości2023.04.07 14:00

Czy media mniejszości narodowych zyskają na nowym modelu wspierania prasy?

Aktualizacja godz. 16.09
Anna Grigoit, LRT.lt 2023.04.07 14:00

Od wielu lat media mniejszości narodowych na Litwie borykają się z kwestią dofinansowania. W ubiegłym roku Fundusz Wspierania Prasy, Radia i Telewizji (Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas; SRT) w przeciwieństwie do redakcji rosyjskich, nie udzielił wsparcia finansowego polskim wydawcom. Polskie media na Litwie są prawie w całości finansowane przez Rząd RP. 

Ostatnio rządzący wyszli z propozycją utworzenia Funduszu Wspierania Prasy, w którego gestii byłoby również obligatoryjne finansowanie mediów mniejszości narodowych. We wtorek w Sejmie odbyło się drugie czytanie projektu, który dotyczy nowelizacji Ustawy o dostępie do informacji publicznej. Nowy projekt zamiast obecnie istniejącego SRT zakłada utworzenie wspomnianego funduszu.

Po odczytaniu projektu za jego przyjęciem głosowało 67 posłów, siedmiu było przeciw, a 46 wstrzymało się od głosu. Kolejne czytanie odbędzie się 20 kwietnia.

Aleksander Radczenko, doradca prawny przewodniczącej Sejmu Viktorii Čmilytė-Nielsen, jest przekonany, że są to ważne zmiany zarówno dla prasy mniejszości narodowych, jak też dla zapewnienia przejrzystości całego procesu finansowania mediów.

- Nowy projekt przewiduje priorytety, jednym z nich są media mniejszości narodowych – mówi Radczenko.

Przewodnicząca Sejmu Viktoria Čmilytė-Nielsen jest przekonana, że litewskie media w językach mniejszości narodowych w znacznym stopniu przyczyniają się do zachowania tożsamości narodowej mniejszości narodowych na Litwie, do promowania obywatelstwa i lojalności wobec państwa litewskiego, a także są ważnym narzędziem w walce z propagandą i dezinformacją Kremla oraz innych wrogich państw. - Obowiązkiem państwa litewskiego jest wspieranie tych mediów - twierdzi Čmilytė-Nielsen.

Aleksander Radczenko ma nadzieję, że proponowany przez rządzących projekt zostanie przyjęty. - Jednak z rozkładu głosów widzimy, że sytuacja nie jest do końca pewna. Jeżeli kilka posłów zdecyduje głosować przeciw, a jeszcze kilku nie przyjdzie, może być różnie. Powstrzymanie się od głosu jest w zasadzie równe głosowi przeciw – tłumaczy Radczenko.

- Koalicja rządząca głosuje za projektem przedstawionym przez Rząd, natomiast opozycja tradycyjnie głosuje przeciw – mówi Radczenko.

Obecnie SRT liczy 21 udziałowców. Jednym z nich jest państwo, które przydziela środki finansowe na ten fundusz – około 3 mln euro każdego roku. Reszta udziałowców to przedstawiciele innych organizacji. O przyjęciu jednego bądź drugiego udziałowca decyduje sam fundusz, na podstawie swoich własnych regulacji i statutu.

- Sami swoi przyjmują do swojego grona swoich i między swoich dzielą pieniądze – charakteryzuje obecny model Aleksander Radczenko.

Od dziesięcioleci dyrektorem SRT jest Gintaras Songaila, były lider Związku Narodowców.

- Jest to osoba o skrajnie prawicowych poglądach, które wszystkim od dawna są znane. Jego polityczne poglądy są bliskie wielu działaczom opozycji. Oczywistym jest, dlaczego tak aktywnie nalega na zachowaniu obecnego modelu – określa Songailę Radczenko.

- W funduszu Songaily nie znajdziemy też wpisu o obowiązku wspierania mediów mniejszości narodowych – podkreśla rozmówca.

Rajmund Klonowski, dziennikarz i publicysta, redaktor „Magazynu Kuriera Wileńskiego” wskazuje na mankamenty obecnych ustaw.

- Dotychczasowy sposób organizacji to zupełna farsa, w dodatku granicząca z kryminałem. Państwo na coś wykłada pieniądze, ale równocześnie nie ma prawa rozliczać sposobu wydatkowania tych pieniędzy? Mówimy o pieniądzach publicznych, nie prywatnych – podkreśla Klonowski.

- W dodatku Songaila z tego bezczelnie korzystał. Jak w 2022 roku było pół miliona euro przyznane na walkę z dezinformacją, to ułożył regulamin konkursu w taki sposób, żeby promować rosyjskojęzyczność. Zapytany, dlaczego nie ma preferencji dla mediów w języku polskim — odpowiedział, że przecież ich i tak jest dużo – nie kryje rozczarowania redaktor.

Klonowski jest przekonany, że obecny system dostrzegalnie dyskryminuje polskie media na Litwie, które na rok 2023 z funduszu Songaily nie otrzymały ani centa.

- Bardzo mi brakuje szerokiej w społeczeństwie dyskusji na ten temat - jak zwykle, dyskusji nie ma. Widać też bardzo niepokojące znaki, jak choćby to, że konkretne instytucje i organizacje medialne próbują dyktować zmiany do Ustawy o dostępie do informacji publicznej w taki sposób, żeby odpowiadało to ich interesom, przy równoczesnym naruszeniu interesów innych podmiotów na i tak bardzo zoligarchizowanym rynku mediów na Litwie – mówi Klonowski.

- Z powodu braku dyskusji i takich gierek, część posłów wstrzymuje się od głosu, a część może nawet i nie rozumieć, nad czym głosuje – wskazuje Klonowski.

Z przebiegu głosowania, który można znaleźć na sejmowej stronie internetowej, wynika, że od głosu wstrzymali się m.in. posłowie z ramienia AWPL-ZChR.

Posłanka Rita Tamošūnienė poproszona o komentarz w tej sprawie powiedziała krótko, że „nie jest przygotowana na rozmowę na ten temat”, po czym odłożyła słuchawkę.

Również posłowie z ramienia frakcji Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej powstrzymali się od głosów. Kęstutis Vilkauskas oraz Dovilė Šakalienė w rozmowie z LRT.lt, tłumaczą, że partia potrzebuje więcej czasu, by dogłębnie przeanalizować wszystkie za i przeciw projektu.

- Nowy projekt zakłada, że udziałowców będzie mniej, zamiast 21 będzie trzech, czy to nie spowoduje wzrost wpływu państwa na media? Martwi mnie też los Stowarzyszenia Twórców Sztuki (Lietuvos meno kūrėjų asociacija – przyp. red.). Zlikwidowany został kiedyś Fundusz Wspierania Kultury. Jak będą rozdzielane finanse? Czy media będą mogły zachować niezależność? – wyraża obawy Vilkauskas.

Przyznaje jednak, że zmiany są konieczne.

- Jestem jednomandatowcem. Wiem, że na reformę czekają zarówno prasa kulturalna, jak i regionalna oraz media mniejszości narodowych. Dziś ich sytuacja jest naprawdę bardzo trudna. Konieczne jest akcentowanie, by wszelkie punkty przewagi były po stronie tych mediów, które nie mają szans by się utrzymać z reklamy komercyjnej – wyjaśnia Vilkauskas.

Radczenko tłumaczy, że nowy projekt zakłada znacznie mniejszy wpływ udziałowców, pieniądze będzie rozdysponowywała wyłącznie rada.

- W Funduszu Wspierania Mediów za podział wsparcia odpowiadałby przede wszystkim organ kolegialny - Rada Funduszu. Samorządna Rada składałaby się z 10 członków, przedstawicieli organizacji producentów i osób nadających informacje, z których jeden byłby mianowany przez Radę ds. Mediów – napisano w komunikacie prasowym Sejmu.

- Posiadamy wyłącznie znikomą informację, brakuje przedstawienia całokształtu projektu i jego zalet. Szczegółowo omówimy ten projekt przed końcowym głosowaniem – mówi Šakalienė.

Poseł Tomas Tomilinas, członek frakcji demokratycznej „W imię Litwy”, swoją decyzję powstrzymania się od głosu tłumaczy „brakiem poważnych dyskusji na ten temat”.

- To, że się powstrzymałem od głosu nie jest moją osobistą decyzją, frakcja tak zadecydowała. Mieliśmy spotkanie jedynie z obecnym kierownikiem funduszu Songailą. Znamy tylko jego pozycję. Stąd ta decyzja. Brakuje szerszej dyskusji na ten temat. Nie było żadnych prób, by uzasadnić słuszność nowego projektu – tłumaczy Tomilinas.

Celem Funduszu Wspierania Mediów byłoby promowanie pluralizmu mediów, różnorodności opinii i kultur narodowych oraz dostępności społecznie istotnych, kulturowych informacji w społeczeństwie, w tym dla osób niepełnosprawnych, poprzez udzielanie publicznego wsparcia producentom i tym, którzy udostępniają informację publiczną.

Założycielami Funduszu Wspierania Mediów byliby: Ministerstwo Kultury, Stowarzyszenie Etyki Informacji Publicznej oraz Stowarzyszenie Prasy Kulturalnej. Podmioty te miałyby w równym stopniu uczestniczyć w zarządzaniu funduszem i decydowałyby o jego operacyjnym i strategicznym zarządzaniu, które byłoby powierzone publicznemu udziałowcowi.

Do tej pory środki publiczne były dostępne tylko dla projektów producentów informacji publicznej i tylko osób prawnych. Przyszły Fundusz Wspierania Mediów zakłada wsparcie projektów zarówno producentów informacji publicznej, jak i osób fizycznych - dziennikarzy.

- Ustawa przewiduje, że fundusz będzie wspierać projekty i działania producentów i nadawców informacji publicznej w ramach następujących programów (obszarów priorytetowych): media kulturalne i prasa kulturalna, media regionalne, dziennikarstwo informacyjne, śledcze i edukacyjne, media w językach mniejszości narodowych i media diaspory litewskiej oraz wszelkie inne programy przygotowane przez Radę Fundacji z uwzględnieniem priorytetów rozwoju i kształtowania kultury informacji publicznej oraz priorytetów wzmocnienia bezpieczeństwa informacyjnego i odporności społeczeństwa – czytamy w komunikacie prasowym Sejmu.

Przyszły model wspierania mediów dokładnie określa konkretne funkcje funduszu i jego uprawnienia w zakresie administracji publicznej. Oczekuje się również, że Fundusz Wsparcia Prasy będzie prowadził monitoring realizacji i finansowy projektów, oceniał wpływ wyników projektów na społeczeństwo, przyznawał dotacje producentom informacji publicznej, organizował badania oraz przygotowywał i publikował przeglądy wyników projektów.

W tekście projektu zaproponowano również sposoby zabezpieczenia mające na celu ograniczenie wpływu politycznego na fundusz. Organizacje polityczne lub osoby prawne przez nie ustanowione czy kontrolowane nie mogłyby przekazywać darowizn na rzecz funduszu.

Ponadto, gdyby członkowie zarządu funduszu lub dyrektor byli członkami partii politycznej, musieliby zawiesić swoje członkostwo przed objęciem funkcji.

Fundusz nie będzie wspierał projektów agencji public relations, reklamowych, informacyjnych, instytucji badawczych i naukowych, instytucji edukacyjnych, organizacji politycznych, ani projektów wydawniczych dotyczących książek, opracowań audio i wideo.

Fundusz Wspierania Mediów nie mógłby wspierać projektów producentów i nadawców informacji publicznej, którzy dopuścili się poważnych uchybień zawodowych, jak też projektów opracowanych przez LRT lub realizowanych w ramach jego programów oraz portalu internetowego.

LRT.lt poprosiło o ocenę pomysłu rządzących Gintarasa Songailę, który nowy projekt ocenia krytycznie i nazywa „ministerialną fundacją resortową”.

- Celem politycznym partii rządzącej jest stworzenie dla siebie instrumentu, który zacząłby funkcjonować w zasadzie pół roku przed wyborami do Sejmu, które są najważniejsze dla partii rządzącej. W tej kadencji jest to ukryty cel rządzących, aby stworzyć instytucję budżetową zarządzaną przez Ministerstwo Kultury. Chcą z niej uczynić ministerialną fundację resortową – powiedział.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane