Ludowe porzekadło głosi, że kto nie zje w Tłusty Czwartek ani jednego pączka, temu nie będzie się wiodło w życiu. Może dlatego w tym dniu zapominamy o dietach i noworocznych postanowieniach.
Polscy ekonomiści obliczyli, że w ubiegłym roku Polacy zjedli pączki o sumie 315 mieszkań.
Początkowo pączki nie były przygotowywane na słodko, a miały postać ciasta nadziewanego słoniną, boczkiem lub mięsem. Dopiero około XVI wieku w Polsce pojawił się zwyczaj jedzenia pączków w wersji słodkiej. Wyglądały one nadal nieco inaczej niż obecnie – w środku miały bowiem ukryty mały orzeszek lub migdał. Ten, kto trafił na taki szczęśliwy pączek, miał cieszyć się dostatkiem, szczęściem i powodzeniem.
Jaka jest historia tej słodkiej tradycji? O tym w rozmowie z Magdaleną Zych, koordynatorką projektów badawczych, kustoszką Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie.
Skąd się wzięła tradycja Tłustego Czwartku?
Tłusty Czwartek jest bardzo szczególnym dniem, ponieważ rozpoczyna ostatni tydzień Karnawału. Te sześć dni, które poprzedzają Środę Popielcową w kościele katolickim, są czasem wielkiego świętowania. Tłusty Czwartek przetrwał do naszych czasów, ponieważ powstała tradycja przygotowywania pączków i częstowania się nimi.
Zwyczajów karnawałowych w poprzednich dekadach i stuleciach było bardzo dużo. Karnawał, jaki znamy z literatury i malarstwa był mocno związany z obecnością kościoła katolickiego. Wszędzie, gdzie dotarł odłam katolicyzmu, był świętowany okres tuż przed rozpoczęciem Wielkiego Postu. Istniał kontrast między Karnawałem a Wielkim Postem.

Czy świętowanie na wsi i u mieszczan się różniło?
Nie różniło się co do zasady. Istniały reguły Karnawału, które nadawały kształt świętowaniu. Chodziło o to, żeby się częstować wyszukanym pożywieniem. Z tym bywało różnie, w zależności od zasobności gospodarzy i tego, gdzie oni mieszkali. Jedzenie musiało być tłuste i słodkie, wykonane ze składników, których trzeba będzie odmówić podczas postu. Bardzo ważne były zabawy, w tym również noszenie masek, a także przebieranie się w postacie nie z tego świata.
Kolejnym bardzo ważnym elementem tego czasu był okres zakończenia zimy i rozpoczęcia wiosny. Schyłek zimy w wielu krajach Europy również był obchodzony w szczególny sposób. Na wsi, gdzie ludzie zawsze byli powiązani z ziemią i w okresie przed Wielkim Postem było coraz trudniej o pożywienie, odbywał się tzw. przednówek, czyli czas, kiedy należało czekać na nowe zbiory, bo wiosna zazwyczaj była trudna. Wszystkie praktyki związane z magicznym zapobieganiem głodowi i trudnościom były dobrze widziane. W wielu miejscach topiono kukły personifikujące postać tak zwanego Karnawału. Taka tradycja została w wielu krajach Europy. Do dzisiaj w Niemczech, szczególnie w południowych regionach, możemy spotkać intensywnie bawiących się mieszkańców.
Różnice zamieszkania określały formy zabawy, ale główny motyw był ten sam - żegnamy zimę i cieszymy się przyjściem wiosny. Musimy to w jakiś sposób podkreślić i za chwilę rozpocznie się czas rytualny, więc bawimy się teraz. Przestrzeń karnawałowa jest trochę światem na opak. Jego powstanie zapewnia pomyślność, powodzenie. Etnografowie i antropolodzy interpretują to tak, że czas, w którym wspólnota się bawiła był bardzo ważny dla więzi miejsca, w którym mieszkali - wsi, dworu lub miasta.

Pani już wspomniała, że w tym dniu mieszkańcy się dzielą jedzeniem. Symbolem jest pączek, dlaczego właśnie on, a nie jakieś inne pieczywo?
Prawdziwe święto wymaga poświęcenia. Gdy organizujemy wesele, rozumiemy, że jest to ogromne przedsięwzięcie. Jeżeli obchodzimy urodziny, również musimy przygotować święto. Nakład pracy jest tak samo ważny, jak i świętowanie. Jedno bez drugiego nie istnieje.
Pączek jest akurat trudny do przygotowania. Wszyscy się czują specjalistami od tego wyrobu cukierniczego - każdy wie, jak powinien wyglądać i smakować idealny pączek. W Krakowie jedna z gazet co roku organizuje konkurs na najsmaczniejszy pączek przygotowany przez kawiarnię czy cukiernię. Dobry wynik jest wielką ambicją cukierników. Pączki wymagają świetnych zdolności, również organizacyjno-logistycznych (w końcu, stoją po nie w kolejkach). Tłusty Czwartek w mieście nie mija bez zjadania pączków. Sprawia to, że przygotowanie i kupienie dobrego pączka jest nie lada wyzwaniem, ale czujemy, że to święto właśnie jest. Nabiera własnego, specyficznego charakteru.
Pączki są daniem, które dzisiaj podajemy na słodko, ale jeszcze kilka wieków wstecz wcale takie nie były. Był to rodzaj chlebka, wypełnionego mięsem czy tłuszczem. Pączki stały się słodkie dopiero od XVII w. Słodkie uczty karnawałowe były dostępne wyłącznie dla najzamożniejszych. To, że dzisiejsze święto właśnie tak wygląda, oznacza, że demokratyzacja święta jednak nastąpiła. Pączki zostały jako sygnał dawnych świąt okresu przełomu zimy i wiosny. Czujemy, że nastąpiło, jeżeli się do niego przygotowaliśmy.
Jednak pączek nie jest jedynym smakołykiem tego dnia. Istnieje też tradycja pieczonych na tłuszczu faworków albo chrustów. Co ciekawe, nie występują w innych porach roku. Jest to rzecz dostępna od Trzech Króli do Środy Popielcowej.

Właśnie chrusty zadomowiły się u nas na Wileńszczyźnie. Jednak Polska szaleje na punkcie pączków. Jaki pączek jest prawdziwie autentyczny?
Prawdziwy pączek powinien mieć nadzienie różane, wysmażony z dwóch stron, ale z jasną obwódką. Ma być lukrowany. Pączki posypane cukrem-pudrem to nie do końca kanon. Jednak już od kilku lat w dużej cenie są eksperymenty, które wychodzą nawet całkiem fajnie. Może się zmienić nadzienie: być pistacjowe, z białą czekoladą i innymi dodatkami. Klasyczne nadzienie z konfitur z płatków róży zalicza się do najlepszych. Jest dość kosztowne, trzeba o nim myśleć latem i smażyć płatki róży z cukrem. Kiedyś zrobiłam sobie kilka słoiczków - były doskonałe do różnych wypieków, nie tylko do pączków. Jednak pozyskanie nadzienia jest bardzo trudne. Oczywiście, takie konfitury nadają wyjątkowego zapachu i wyjątkowości temu poczęstunkowi. To jest istota święta.

Pączki tego dnia królują w całej Polsce. Czy rzeczywiście Polacy zjadają przynajmniej jednego?
To jest absolutna prawda. Często spożywanie pączków rozpoczyna się już w godzinach porannych. Biura zamawiają je, by nie stać w kolejkach. Uczniowie zaś pojadają je w szkolnych stołówkach. Rodzice dbają, by nawet małe dzieci, które nie powinny jeść takich słodyczy, poczęstowały się nimi. To jest taka pomyślność, rytuał dołączenia do wspólnoty. Nawet jeżeli nie powinniśmy tego jeść, robimy to, aby być razem.
Tego dnia nie da się nie zauważyć kolejek do cukierni i nie usłyszeć dyskusji w tych cukierniach. Pączków nie wystarcza, dlatego kolejki tylko się wydłużają. Ma to swój własny urok.

Później, aż do Środy Popielcowej, trwają Zapusty, albo mięsopusty. Ludzie się umawiają na tańce, spotkania towarzyskie. Czują, że po okresie zimowej martwoty potrzebują nowej energii, bo wiosna się zbliża. Jest to bardzo archaiczny sposób podkreślenia szczególnego momentu w kalendarzu.
Opracowanie Ewelina Knutowicz







