Doradca prezydenta Litwy Jarosław Niewierowicz uważa, że nie należy po raz kolejny obniżać cen gazu. Twierdzi, że taka decyzja negatywnie wpłynęłaby na Unię Europejską i jej obywateli.
- Dzisiejsza cena na rynku jest nawet trzykrotnie niższa od ustalonego pułapu. To pokazuje, że Europa radzi sobie szczególnie dobrze pod względem dostaw gazu, jego kosztów i siły przetargowej – powiedział we wtorek Niewierowicz.
- Pułap jest dostosowany do sytuacji, gdy na rynku panuje niestabilność i ceny wychodzą poza pewną logikę ekonomiczną. W innym przypadku nie powinniśmy ingerować w jego funkcjonowanie. Nie jesteśmy jedynymi odbiorcami gazu na świecie. Wydaje się, że rynek gazu LNG staje się płynny i globalny, a dostawcy i nabywcy z Azji, obu Ameryk, Ameryki Południowej i Afryki swobodnie między sobą handlują. Jednostronne stosowanie regulacji europejskich oznaczałoby po prostu, że nikt nie sprzedawałby gazu do Europy – wyjaśniał.

Doradca prezydenta dodał, że pułap ceny gazu ma na celu uniknięcie skrajnie wysokich kosztów. Zauważył, że w wypadku, gdy ceny spadną poniżej średniej, która istniała przed rosyjską inwazją na Ukrainę, zmiana pułapu nie jest konieczna.
- Decyzje weszły w życie w listopadzie i grudniu ubiegłego roku. Są pewnego rodzaju polisą ubezpieczeniową. Jeśli ceny znów wzrosną, będziemy mieli się dostosować. W tym przypadku naprawdę nie ma takiej potrzeby, bo ceny spadły do poziomu sprzed wojny, a nawet niżej – powiedział.
Czytaj również
ELTA przypomina, że pod koniec grudnia 2022 roku ministrowie energetyki krajów UE osiągnęli porozumienie w sprawie pułapu cen gazu ziemnego. Sięgnął on 180 euro za megawatogodzinę.
Dane GET Baltic wskazują, że średnia cena gazu na rynkach krajów bałtyckich i Finlandii w styczniu wyniosła 69,15 euro/MWh, a w grudniu 126,96 euro/MWh - wynika z oświadczenia prasowego. W styczniu zanotowano również najniższą cenę transakcyjną od lipca 2021 r. – 28,74 euro/MWh, a na koniec pierwszego miesiąca roku średnia cena na giełdzie spadła do 60 euro/MWh.



