Naujienų srautas

Wiadomości2022.12.13 16:41

Biała Waka ma dość. Ciężarówki utrudniają życie mieszkańców rejonu wileńskiego

Anna Grigoit, LRT.lt 2022.12.13 16:41

Do pobliskiej firmy logistycznej pędzą ważące kilkadziesiąt ton ciężarówki. Zniszczona droga, popękane ściany budynków i ciągły hałas - z takimi problemami od dłuższego czasu zmagają się uwięzieni we własnych podwórkach mieszkańcy ul. Miško w Białej Wace w rejonie wileńskim. Sytuację utrudniają gwałtowne opady śniegu. 

Kierowcy skracają sobie drogę i wąską uliczką lawirują między ogrodzeniami, domami oraz idącymi ulicą mieszkańcami, którzy mówią, że po prostu nie mogą opuścić własnego podwórka. Są uwięzieni nawet przez kilka godzin. Przyczyną są zatory, jakie stwarza potok ciężarówek. Mieszkańcy narzekają - często uliczką przejeżdża nawet do 150 ciężarówek dziennie, których ruch nie ustaje ani nocą, ani w dni wolne od pracy. Społeczność miejscowości ubolewa, że władze starostwa w Pogirach, jak też całego rejonu wileńskiego nie potrafią uporać się z rozwiązaniem z pozoru prozaicznego problemu mimo istniejącej alternatywnej, bardziej nadającej się drogi. TIR-y nie tylko dudnią i nie dają mieszkańcom spokoju, lecz także rujnują budynki.

- Tu są prywatne domy, wiele z nich bardzo starej budowy. Sytuacja jest masakryczna. Na początku była podjęta decyzja co do postawienia znaku drogowego, informującego o tym, że postój jest zabroniony. Nie pomogło to w rozwiązaniu problemu, ponieważ teraz sami nie wiemy, gdzie mamy parkować samochód. Mieszkańcy nawet uważają, że zmiany zostały wprowadzone specjalnie po to, aby ciężarówki miały lepsze warunki jazdy. Nie przeszkadzamy im, bo nie mamy nawet chodników. Wysyłaliśmy wnioski do samorządu, aby zostały one zbudowane. Nasze prośby zostały zignorowane. Usłyszeliśmy odpowiedź, że droga jest zbyt wąska i budowa chodnika jest niebezpieczna. Musiała do nas przyjechać komisja i ocenić sytuację. Do tej pory nie wiem, jak ją podsumowała - opowiada jedna z mieszkanek Białej Waki.

Codzienność wsi mieszkanka ocenia bardzo źle. - Wczoraj czuliśmy się dosłownie zablokowani we własnych domach. Nie mogliśmy nawet zabrać dzieci z przedszkoli. Pójście do sklepu jest niemożliwe, bo trzeba brnąć przez zaspę, a śniegu jest po kolana. Z powodu tych ciężarówek wszystko się trzęsie. Pękają nawet ściany domów, a nie możemy nic z tym zrobić - ubolewa.

Inna mieszkanka Białej Waki zauważa, że ostatnio ruch ciężarówek jest wzmożony, bo nadchodzą święta. - Może po nich nieco odetchniemy - przynajmniej jesteśmy w taki sposób pocieszani. Jednak dla mieszkańców, szczególnie, jeśli są to młodzi rodzice, jest to tragedia. Wczoraj ruch był szczególnie natężony, zablokowane zostały obie strony ulicy. Mieszkam bardzo blisko drogi, dlatego mocno odczuwam ogrom problemu. Rozumiem, że możliwie są obecnie sytuacje ekstremalne. Jednak firma logistyczna mogłaby również nabyć sprzęt do czyszczenia dróg. Co mają robić mieszkańcy, którzy muszą jechać do pracy, również komunikacją miejską? Gdy moje dzieci wyruszają w stronę przystanku, muszą dosłownie biec, bo jedzie ciężarówka, która może potrącić dziecko. Aby uciec, należy po kolana ugrząźć w śniegu. Dlaczego musimy mieć do czynienia z takim problemem? Teren obok szkoły jest czyszczony. Jednak okolice sklepu spożywczego, a także ulica Miško są całkowicie ignorowane. Czujemy się odizolowani od świata - narzeka.

Jeszcze jedna kobieta mieszkająca w Białej Wace żałuje, że z powodu ciężarówek nie może wyjść na dwór lub pozwolić przebywać dzieciom na świeżym powietrzu. - Tam nie ma stref dla pieszych, musimy ruszać środkiem ulicy. Miałam do czynienia z sytuacją, kiedy wiozłam dziecko do szkoły, a w moim kierunku ruszyła ciężarówka. Mijając się z nią ugrzęzłam w zaspie śnieżnej. Tymczasem o godz. 16.30 mój mąż nie mógł już dojechać do domu, bo jedna z ciężarówek utknęła w śniegu. Mimo znaków ostrzegawczych, że postój jest zabroniony, wszyscy parkowali się tutaj. Kolejki pojazdów ciągnęły się aż do terenu szkoły - mówi.

Starosta gminy Pogiry Władysława Wanagiel-Trybocka w wywiadzie LRT.lt zaprzeczyła słowom mieszkańców, że droga nie jest właściwie czyszczona. - Pracujemy nad tym przez cały czas. Drogę czyściliśmy w niedzielę wieczorem oraz w poniedziałek. W sobotę warunki w ogóle były idealne. Sytuacja jest taka, jaka jest. Już od wielu lat obserwuję, że w wielu przypadkach wszystko zależy od mieszkańców. Czasami, gdy rzeczywiście mamy do czynienia z problemem, ludzie reagują na to ze zrozumieniem i dojeżdżają nawet do najbardziej oddalonych wsi. Mieszkańcy, którzy głośno krzyczą o swoim niezadowoleniu, po prostu robią z sytuacji szum - ocenia starosta.

Odpowiadając na pytania dotyczące ruchu ciężarówek, Wanagiel-Trybocka przyznaje, że ciężarówki rzeczywiście są problemem, ale służby rejonowe rozwiązują go. - Wczoraj pracownicy przyjechali na inspekcję, ale samochodów tam nie było. W ciągu dnia przyjechała tylko jedna. Dyrektor logistyki również z nami chętnie współpracuje. Nie ma tam katastrofy. Oczywiście, jak i wszędzie wszystko jest zaśnieżone, bo trudno w taką pogodę wyczyścić drogi do poziomu asfaltu - twierdzi starosta Pogir.

Dodaje również, że o chodnikach na ul. Miško dyskutowano już trzy lata temu. - Jednak mieszkańcy tej ulicy, tak i sąsiedniej Parko rozumieją, że w przypadku powstania chodników ulice nie staną się bezpieczniejsze, tylko jeszcze bardziej wąskie. Po tym, gdy ustawiliśmy znaki drogowe, informujące, że postój jest zabroniony, zaczęli do nas wydzwaniać sami mieszkańcy. Narzekają, że wcześniej w tym miejscu mogli parkować samochody, a teraz nie mogą już tego zrobić. Jednak znaki pozostawiliśmy na miejscu z powodu problemów z ciężarówkami - kontynuuje.

- Zawsze o wszystko obwinia się samorząd i inne władze. Nie rozumieją, że puszczać ciężarówki przez ul. Parko jest jeszcze gorzej, ponieważ ten teren stanowi dziedzictwo kulturalne. Obok znajdują się szkoły. Kierowcy ciężarówek nie nadużywają pozwoleń. Rozmawiałam z dyrektorem firmy logistycznej, który zapewniał, że reguluje ruch drogowy tak, aby samochody nie przeszkadzały ludziom - podkreśla.

Mieszkańcy przeanalizowali trasy samochodów ciężarowych i wyznaczyli ulice, którymi ruch powinien się odbywać. Równolegle do ulicy Miško jest kilka dróg alternatywnych, bardziej nadających się na wielogabarytowy transport w kierunku magazynów logistyki. Są szersze i oświetlone, mają też chodniki dla bezpiecznego ruchu pieszych. Mieszkańcy apelują o niezwłoczny zakaz ruchu dla TIRów, gdyż wielokroć omal nie doszło do tragicznych wydarzeń, w tym też z udziałem dzieci, co potwierdzają nagrania video mieszkańców.

Z posiadanych przez redakcję dokumentów wynika, iż samorząd rej. wileńskiego odmowę argumentuje tym, że takie ograniczenie „uniemożliwiłoby również ruch dla specjalnego transportu takiego jak śmieciarki czy wozy strażackie”. Taki argument jest niezgodny z Rozporządzeniem o ruchu drogowym i znakach drogowych.

LRT.lt przypomina, że istnieje znak drogowy, zabraniający ruch jedynie pojazdom ciężarowym (znak 304). Zabrania się w taki sposób postoju w miejscu utrudniającym wjazd lub wyjazd (w szczególności do i z bramy, garażu, parkingu lub wnęki postojowej).

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane