Naujienų srautas

Wiadomości2022.09.16 21:00

Morawiecki dla LRT: Litwa i Polska w Brukseli działają ramię w ramię

W piątek zakończyły się polsko-litewskie konsultacje międzyrządowe, których podsumowaniem było podpisanie przez premierów Polski i Litwy wspólnej deklaracji w sprawie rozwoju współpracy dwustronnej. - Polska i Litwa są bardzo zjednoczone w walce o sankcje nałożone na Rosję, o sankcje nałożone na obywateli rosyjskich poprzez reżim wizowy – w wywiadzie dla LRT powiedział premier RP Mateusz Morawiecki.

Przed Europą ciężka zima. Rosną ceny energii, a wraz z nimi frustracja mieszkańców Starego Kontynentu. Rosyjska propaganda oferuje szybkie rozwiązanie – zniesienie sankcji. Kto w pana opinii wygra tę walkę – europejskie wartości czy Putin?

Ta walka to jest taka wojna nerwów i jednocześnie wojna o przyszłość Europy, przyszłość świata. Jesteśmy dzisiaj świadkiem geopolitycznego przełomu. To, co dzieje się na Ukrainie może ukształtować porządek świata na dekady w przyszłości. I, oczywiście, w naszym wspólnym interesie jest to, aby Kreml nie wygrał tej wojny nerwów. Rzeczywiście, Rosja robi wszystko, aby zdestabilizować Europę, aby ceny energii wywołały inflację, żeby rozruchy społeczne zmiotły dzisiaj rządy z areny europejskiej. Przecież nam chodzi o coś odwrotnego. Chodzi nam o to, żeby wygrać tą wojnę nerwów i pomóc Ukrainie wygrać tą realną wojnę, która przecież toczy się za naszą wschodnią granicą. Od tego zależy naprawdę przyszłość świata, dlatego Polska i Litwa są bardzo zjednoczone w walce o sankcje nałożone na Rosję, o sankcje nałożone na obywateli rosyjskich poprzez reżim wizowy. Staramy się też robić wszystko, żeby pomóc w dostawach broni na Ukrainę i w pomocy finansowej oraz humanitarnej.

Wysokie ceny energii są dzisiaj tematem numer jeden na Litwie. Polskę i Litwę łączy wiele projektów energetycznych, ale czy widzi pan potencjał do jeszcze szerszej współpracy, która mogłaby pomóc w rozwiązaniu problemu wysokich cen?

Potencjał do współpracy polsko-litewskiej jest. Zbudowaliśmy dodatkowe połączenia i gazowe, i energetyczne, ale ruch jest po stronie Komisji Europejskiej. To tam wyznaczane są główne zasady rozliczeń, kosztów i cen, związanych z energią. Dlatego ponownie nawołuję do tego, żeby zrezygnować na jakiś czas z systemu ETS albo przynajmniej go zawiesić, bo on powoduje bardzo wysokie ceny energii na Litwie czy w Polsce. Proponujemy zmianę kalkulacji cen, bo przecież dzisiaj Litwa płaci bardzo drogo za prąd, który ściąga ze Szwecji. Ten kraj na tym zarabia. Polska również płaci dzisiaj dużo za prąd, bo Niemcy z Rosją miały swoje interesy gazowe. Dziś wiemy, że były preludium do wojny. Dziś wiemy jak bardzo mylili się ci wszyscy, którzy podkreślali, że można spokojnie współpracować z Rosją i nic złego się nie stanie. Dziś wiemy, że tymi gazociągami płynie także ukraińska krew. Dlatego staramy się przebudować z naszymi partnerami architekturę bezpieczeństwa energetycznego całej Unii Europejskiej.

Ostatnio ostro krytykuje pan Niemcy. W jednym z wywiadów powiedział pan, cytuję: „gdyby los Ukrainy zależał od Niemiec, to dziś już by nie istniała”. Polska również ogłosiła, że będzie domagać się reparacji od Niemiec. Czy ta krytyka ze strony Polski jest próbą walki o wpływy w Europie?

Spójrzmy najpierw na fakty. Gdyby Ukraina miała polegać na Niemczech w pierwszych tygodniach i w pierwszych miesiącach wojny, słuchać ich rad, to albo jej by już w ogóle nie było, albo byłaby małym okrojonym państewkiem na łasce i niełasce Kremla. Świat wyglądałby zupełnie inaczej. Putin byłby zwycięzcą. Taka była kunktatorska błędna polityka niemiecka. Tak samo błędna, jak wcześniejsza polityka gazowa razem z Rosją, która doprowadziła do tego stanu, w którym jesteśmy. Wielu polityków, także w Polsce, polityków Platformy Obywatelskiej, mówiło o gazociągu Nord Stream 2, że to jest projekt biznesowy. Dziś wiemy, że taki nie był.

Tak, Polska również domaga się reparacji od Niemiec, ale to nie ma nic wspólnego z dzisiejszą sytuacją energetyczną. Jest to po prostu konieczność związana z brakiem jakiegokolwiek realnego zadośćuczynienia ze strony Niemiec na rzecz Polski, pomimo tego, że była krajem najbardziej zniszczonym, zmasakrowanym przez III Rzeszę w czasie II wojny światowej.

Wojna w Ukrainie jest często określana jako walka między demokracją a autokracją. Polska w tej walce stoi zdecydowanie po stronie demokracji, ale sama jest często oskarżana o jej brak u siebie. Warto tu dodać spór z Komisją Europejską o praworządność. Jak ocenia pan stan demokracji w swoim kraju?

Stan demokracji w Polsce oceniam na znakomity, ponieważ nie dość, że wszystkie prawa związane z rozumianą ogólnie demokracją są w naszym kraju przestrzegane, to jeszcze ogromna większość mediów, które są dzisiaj we współczesnym świecie kluczowe dla normalnego funkcjonowania demokratycznego państwa jest w rękach naszej opozycji. A więc jeśli można mówić o jakimś braku praworządności to właśnie na brak zreformowania wymiaru sprawiedliwości. Podam taki przykład: Niemcy zaraz po zjednoczeniu dokonały lustracji swoich sędziów i prokuratorów. Przy orzekaniu zostawiły tylko 30 proc. tych sędziów i prokuratorów. Na Litwie czy w Polsce nie dokonaliśmy tego i możemy sobie tylko wyobrazić, jak wielu z nich wysługiwało się systemowi komunistycznemu, a w waszym przypadku jeszcze gorzej, bo po prostu Związkowi Radzieckiemu. Potem budowali niepodległą Litwę, niepodległą Polskę. Każdy, kto ma odrobinę rozsądku i wyobraźni historycznej zdaje sobie sprawę z tego, że tego typu zależności historyczne wpływają na współczesność. My chcieliśmy i nadal chcemy dokonać zmiany, która ma wzmocnić praworządność po czasach, w których kulała.

Litwę i Polskę łączy przesmyk suwalski, który zyskał tytuł najbardziej niebezpiecznego miejsca na ziemi. Nasze kraje mają wspólną granicę z Białorusią, z Kaliningradem, który jest stałym źródłem problemów - jako przykład - niedawne napięcie w sprawie tranzytu. Czy możemy mówić o realnym zagrożeniu ze strony tych państw i czy NATO poświęca naszemu regionowi wystarczająco uwagi?

Decyzje szczytu NATO w Madrycie były bardzo dobre. Wiążą się ze wzmocnieniem sił szybkiego reagowania z obecnej liczby 40 tys. do 300 tys. Znaczna ich część ma być rozlokowana na Litwie i w Polsce. To bardzo ważne dla wzmocnienia bezpieczeństwa. Być może ktoś tak nazwał przesmyk suwalski, ale to jednak jest pewna przesada. To miejsce pewnego zagrożenia, ale my tu, w Polsce, po naszej stronie utrzymujemy mocne siły obronne po to, żeby przesmyk suwalski nie stanowił takiego zagrożenia. A perspektywa wzmocnienia naszej siły obronnej i na Litwie również – dziś rozmawiałem o tym z panem prezydentem Nausėdą, z panią premier Šimonytė – pokazują, że i Litwa, i Polska bardzo poważnie traktują sprawy bezpieczeństwa. I w bardzo krótkim czasie umocnimy tę przestrzeń geograficzną.

Powróćmy do współpracy regionalnej. Polska i kraje bałtyckie podjęły decyzję o niewydawaniu wiz Rosjanom, nie czekając na wspólne ustalenia UE. Czy w przyszłości możemy się spodziewać więcej takich decyzji na szczeblu naszego regionu?

Mam nadzieję, że tak. A ponadto proszę zwrócić uwagę, że to, co najpierw Polska i Litwa, Czechy i inne kraje bałtyckie określają jako ważną propozycję na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa w tych trudnych okolicznościach, często jest traktowane ze sceptycyzmem, z powątpiewaniem, jest odrzucane, ale potem cała UE to przyjmuje. Najlepszym przykładem były wypowiedzi najpoważniejszych polityków Unii Europejskiej jeszcze z marca i kwietnia, którzy całkowicie odrzucali przyznanie statusu kraju kandydującego do UE dla Ukrainy. Stanowcza postawa Litwy i Polski, i paru innych krajów doprowadziła do tego, że już w czerwcu nasze zdanie przeważyło. Tak samo dzisiaj. Uważam, że kropla drąży skałę. W ważnych problemach, związanych z energetyką, z inflacją, z problemami gospodarczymi wywołanymi przez Rosję, Litwa i Polska ramię w ramię działają w Brukseli. I będziemy w stanie przekonać naszych partnerów do dalej idących rozwiązań. Tak samo też będzie z wizami. Jeszcze dziś nie wszyscy przyjmują to do wiadomości, że to jest ważny element nacisku na Kreml, ale mam nadzieję, że się wkrótce do tego przekonają.

Wojna w Ukrainie przetasowała również koalicje w Europie. Na przykład Polska i Węgry mają często różne zdania na temat Rosji. Wydawać by się mogło, że Warszawa ma więcej wspólnych mianowników z krajami bałtyckimi. Jak widzi pan rolę naszego regionu w przyszłej Europie, po wojnie?

Przez 25 lat po rozpoczęciu okresu demokracji, po transformacji, nasze państwa Europy Środkowej były rozgrywane pomiędzy sobą. Byliśmy skłóceni. I to było na rękę – z jednej strony Rosji, ale też niestety Europie Zachodniej, ponieważ mogła w łatwy sposób przesuwać pionki na swojej szachownicy.

Teraz w dużym stopniu zjednoczyliśmy nasze wysiłki na rzecz obrony interesów Europy Środkowej. Nie tylko to, co jest oczywiste dzisiaj, co jest widoczne gołym okiem, czyli interesów bezpieczeństwa, interesów związanych z suwerenną Ukrainą, interesów związanych z polityką energetyczną, ale także szerzej – polityka przemysłowa, społeczna, wspólne finansowanie przedsięwzięć, budowa infrastruktury drogowej, energetycznej – to jest nasz wspólny interes. Via Carpatia zwiększy szanse handlowe Litwy, Polski, Słowacji, Czech, Węgier. A więc niezależnie od pewnych różnic – między nami a Węgrami, Węgrami a Rumunią, staramy się budować wspólną płaszczyznę działań politycznych, bo dużo więcej nas łączy niż dzieli. Nie dajmy się na powrót podzielić tym naszym wrogom ze Wschodu, ale także tym z Zachodu, którym łatwiej jest wtedy prowadzić politykę wobec nas.

Jak widzi pan zwycięstwo Ukrainy w tej wojnie? Jak ta wojna powinna się skończyć?

Gratuluję ostatnich sukcesów panu prezydentowi Zełenskiemu, premierowi Szmyhalowi, rządowi ukraińskiemu i przede wszystkim bardzo dzielnemu wojsku ukraińskiemu oraz ukraińskiemu narodowi. Wierzę, że ta ofensywa będzie bardzo ważna, że podkopie morale armii rosyjskiej, że można opanować znaczne połacie Ukrainy, że będzie to początek odbijania terenów zajętych przez Rosjan. Integralność terytorialna jest kluczowym warunkiem dla zapewnienia zachowania suwerenności. A co do szczegółowych warunków, to decyzja będzie należała do prezydenta Zełenskiego i narodu ukraińskiego. Życzymy Ukraińcom, ale też robimy, co w naszej mocy, aby niepodległa i suwerenna Ukraina przetrwała.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme