Kryzys gospodarczy spędza sen z powiem wielu mieszkańcom kraju. Rezygnacja z samochodu na rzecz komunikacji miejskiej może być jednym z rozwiązań, by miesięcznie zaoszczędzić nawet 100 euro – przekonują eksperci z którymi rozmawiał LRT.lt.
- To eksperyment. Chciałem zobaczyć, jak wygląda życie bez samochodu. Nie mam daleko do pracy, chodzę pieszo. Teraz dużo jeżdżę rowerem, by być na czas w wielu miejscach. Czasami korzystam też z komunikacji miejskiej. Jeśli potrzebuję szybkiej i dalekobieżnej jazdy, wypożyczam samochód elektryczny. Dosłownie korzystam ze wszystkich dostępnych w mieście środków transportu, a czasem jeżdżę skuterem elektrycznym – mówi entuzjasta ekologicznego trybu życia Silvestras Dikčius.
Zdaniem rozmówcy, pieniądze można zaoszczędzić nie tylko dlatego, że nie ma potrzeby tankowania, ale również utrzymywania samochodu, parkowania, wymiany opon, mycia auta.
Rozmówca zauważa, że gdy idzie do sklepu na piechotę, prawie nie wyrzuca jedzenia w domu.
- Kiedy chodzę do sklepu pieszo, nie kupuję jedzenia na tydzień. Robię zakupy co 2-3 dni, chodzę do pobliskiego sklepu. To też efekt uboczny rezygnacji z samochodu – zjadam prawie całą żywność, zwykle się nie psuje, bo po prostu nie kupuję za dużo, co zwykle robią ludzie jeżdżący samochodem – twierdzi.
Silvestras zaznacza, że po tym, jak zrezygnował z jazdy samochodem, nie zostało już „niezmotywowanej kawy” czy hot-dogów ze stacji benzynowej.
Dikčius twierdzi, że pieszo zwykle pokonuje około 8-10 kilometrów dziennie.

Ekonomista Aleksandras Izgorodinas tłumaczy LRT.lt, że statystycznie na tysiąc mieszkańców przypada prawie 500 samochodów, bo ludzie są przyzwyczajeni do korzystania z pojazdów osobowych.
- Daje to pewną swobodę, możliwość dojazdu gdziekolwiek i kiedykolwiek się chce. Być może ma na to wpływ fakt, że Litwa nadal inwestuje w infrastrukturę transportu publicznego, tj. transport publiczny, jego jakość oraz nowoczesność zdecydowanie się poprawiają, ale być może nie wszyscy mieszkańcy, zwłaszcza ci, którzy tradycyjnie korzystają wyłącznie z samochodów, to zauważają – mówi ekspert.
Rozmówca zauważa jednak, że coraz więcej mieszkańców wybiera komunikację publiczną, szczególnie w porównaniu do początku pandemii COVID-19.
Według ekonomisty, jednym z powodów takiego zachowania jest powrót do normalnego trybu komunikacji.
- Część mieszkańców po prostu przesiadła się na komunikację miejską ze względu na rosnące ceny energii i paliw, ponieważ stara się zaoszczędzić pieniądze na nadchodzący trudny rok albo lepiej przygotować się na jesień, kiedy rozpocznie się sezon grzewczy – przewiduje ekspert.
Jego zdaniem, rezygnacja z samochodu pomoże zaoszczędzić 70-100 euro miesięcznie.
Wydatki można zaoszczędzić również na parkowaniu. - Jeśli osoba chce uzyskać pozwolenie na parkowanie lub chce mieć zarezerwowane miejsce, opłata może wynieść 100-120 euro. Można też wybrać inną opcję, zwłaszcza w okresie letnim - zaparkować trochę dalej, a resztę trasy pokonać na hulajnodze. To naprawdę dobra opcja do rozważenia – sugeruje ekspert.

W takim przypadku koszty mogą wynieść około 40-50 euro miesięcznie.
Zdaniem Izgorodinasa, alternatywą do rozważenia mogą być podróże rowerem. Byłoby to szczególnie aktualne dla mieszkańców Wilna, ponieważ infrastruktura ścieżek rowerowych w stolicy bardzo szybko się rozwija.
- Infrastrukturę rowerową można poprawić. Świetnie sprawdza się latem. Zimą i jesienią zaś ścieżki rowerowe są oblodzone. Warto więc stworzyć oddzielny system ogrzewania podczas dostosowywania infrastruktury rowerowej w przyszłości, aby ścieżki nie były zamarznięte i ludzie mogli z nich korzystać o różnych porach roku – twierdzi Izgorodinas.
Profesor Wydziału Inżynierii Komunikacyjnej VILNIUS TECH Raimundas Junevičius mówi LRT.lt, że gdyby w stolicy częściej korzystano z transportu publicznego, korki znacząco by się nie zmniejszyły, ale na ulicach byłoby nieco mniej samochodów.
- Zatory byłyby nieco mniejsze, ale pod względem czasu spędzonego w podróży nie zrobiłoby to wielkiej różnicy. Wilno to bardzo szerokie miasto. Być może Kłajpeda jest miastem nieco bardziej skumulowanym - mówi rozmówca.
Jego zdaniem, gdy istnieje wiele różnych środków transportu, mieszkańcy czują się bardziej komfortowo, ponieważ każdy może dostosować pojazd do własnych potrzeb.
- Czas podróży jest bardzo ważny, a nawet liniami ekspresowymi zajmuje to sporo czasu, ponieważ transport publiczny jest ograniczony w wykorzystywaniu własnych możliwości - analizuje ekspert.

Zdaniem profesora, nie jest jasne, jakie korzyści przynosi zwężenie ulic.
- W takim przypadku władze chcą ograniczyć dostęp do niektórych dzielnic, ale tam też mieszkają ludzie, którzy też potrzebują samochodów, mogą nie być w stanie poruszać się rowerami, hulajnogami i podobnymi pojazdami - podkreśla Junevičius.
Jonas Damidavičius ze spółki miejskiej Susisiekimo paslaugos, informuje LRT.lt, że główne skrzyżowania Wilna osiągnęły już limity przepustowości, dlatego aby zwolnić miasto od rosnącego zatłoczenia, niezbędne są zmiany nawyków mieszkańców.
- Warto zrezygnować z niepotrzebnych podróży samochodem i wybrać środki alternatywne. Jesteśmy przyzwyczajeni do podróży samochodem w celu zaoszczędzenia czasu, jedziemy do sklepu w pobliżu naszego domu, aby dosłownie kupić kilka rzeczy. W ciągu ostatnich pięciu lat liczba samochodów w Wilnie wzrosła o 27 proc. - twierdzi rozmówca.
Rezygnując z zanieczyszczających samochodów mieszkańcy mogą również otrzymać rekompensaty.
Eglė Pliuskuvienė z Agencji Zarządzania Projektami Środowiskowymi twierdzi, że rekompensaty są wypłacane od 2020 roku.
- W ciągu trzech lat zostało wypłaconych prawie 23 mln euro. Ze wsparcia skorzystało ok. 30 tys. mieszkańców – komentuje szefowa działu komunikacji.





