Naujienų srautas

Wiadomości2022.08.17 15:54

Płokszto: walki na terenie Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej mogą się zakończyć kolejną Fukushimą

Anna Grigoit, LRT RADIJAS 2022.08.17 15:54

- Rosji odpowiadałoby zatrzymanie wojny w momencie teraźniejszym, czyli zabierając 22 proc. terenu Ukrainy. Jednak Ukraińcy na to nie pozwolą - powiedział w wywiadzie LRT RADIJAS Artur Płokszto, wykładowca Litewskiej Akademii Wojskowej.

Wojska rosyjskie nadal stacjonują na terenie okupowanej Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej. Eksperci twierdzą, że to stwarza zagrożenie na wielu poziomach, ponieważ utrzymywanie sprzętu wojskowego na terenie takiego zakładu samo w sobie formuje ryzyka nieoczekiwanych wypadków, które poważnie mogą naruszać zasady bezpieczeństwa elektrowni. Reaktor jest dobrze chroniony żelbetową kopułą, więc należałoby wykorzystać znaczne środki, aby ją sforsować. Jednak problem leży gdzie indziej.

Artur Płokszto, wykładowca Litewskiej Akademii Wojskowej twierdzi, że działania wojskowe na terenie elektrowni jądrowej są czymś nowym, jeżeli chodzi o historię wojskowości. - Obiekt jest niebezpieczny i wymaga stałego nadzoru. Niestety, może się to skończyć katastrofą nuklearną - ubolewa ekspert.

- Po pierwsze, Rosjanie ostrzeliwują z terenu elektrowni jądrowej przeciwległy brzeg. Prawdopodobnie Ukraińcy odpowiadają im ogniem. Jest to normalna taktyka wojskowa. Nienormalne jest zaś to, że można w taki sposób uszkodzić system chłodzenia. W razie jego uszkodzenia rdzenie uranowe może zacząć się roztapiać. W takim wypadku gwałtownie wzrasta temperatura i wydziela się wodór, po czym następuje wybuch. Może on zniszczyć cały budynek. Potem do atmosfery są wyrzucane cząstki radioaktywne. Podobnie się stało podczas tragedii na elektrowni atomowej w Fukushimie - zauważa Płokszto.

Zdaniem analityka, możliwe działania Ukraińców są powiązane z dalszym przebiegiem wojny. - Desant z drugiej strony Dniepru jest raczej niemożliwy. Gdyby się udało uwolnić prawy brzeg Ukrainy i przenieść działania na lewy brzeg, wówczas pojawia się możliwość powrotu do granicy sprzed 24 lutego. Jednak jest to wojna długa i krwawa, wymagająca wielkiej mobilizacji. Nie wygląda na to, aby sytuacja zaczęła się rozwijać w kierunku pokojowym - komentuje politolog.

Rozmówca obserwuje, że Rosjanie rozpoczęli wojnę bez absolutnie żadnego przygotowania. - Nie wiedzieli, z kim walczą i po co. Teraz powracają do swojej klasycznej taktyki, czyli niszczenia wszystkiego wokół. Dalsza sytuacja będzie zależała od kierownictwa politycznego. Wygląda na to, że Rosja jako państwo chce zatrzymać wojnę w tym miejscu, w którym się teraz znajduje, czyli zabierając 22 proc. terenu Ukrainy. Pamiętajmy jednak, że zatrzymać wojnę mogą wyłącznie obie strony. Ukraińcy na to się nie zgodzą. Wyraźnie widać, że Rosjanie uczą się na swoich błędach, bo już nie widzimy poprzednich szaleństw. Tymczasem wojna się brutalizuje. Przestępstwa wojenne są na porządku dziennym - mówi Płokszto.

Jak Europa może pomóc Ukrainie? - Broni na pewno jest za mało i jest ona dostarczana zbyt późno, bo jest bardzo intensywnie wykorzystywana. Aby pomóc Ukrainie, Europa musi uruchomić moce przerobowe produkcji środków bojowych. W takim trybie szybko może się okazać, że magazyny NATO są puste. Ukraińcy zaś do tej pory twierdzą, że mają dostateczną ilość żołnierzy. Oznacza to, że giętko wykorzystują posiadane możliwości, aby zminimalizować straty. W końcu, pamiętajmy, że Rosja jest państwem czterokrotnie większym od Ukrainy - tłumaczy wykładowca.

Zauważa on, że oficjalnie Putin jeszcze nie zaczął przegrywać. – Rosjanie przegrali jednak wojnę w klasycznym rozumieniu tego słowa, czyli tracąc swój cel polityczny, jakim było, jak się zresztą sami wyrazili, „sprawienie, że Ukraina nie stanie się anty-Rosją“. Próbuje się tego dokonać przez agresję wojskową i niszczenie miast. Skoro nie osiągnęli głównego celu, to musieli znaleźć ten zastępczy. Mają jednak z tym kłopot. Mogą też sięgać takiego celu strategicznego, jak zawładnięcie światowym porządkiem. Tu już się wchodzi w walkę z wielkimi graczami. Szybko takich misji się nie osiąga - twierdzi Płokszto.

Mówiąc o przyszłości, rozmówca wyróżnia scenariusze pesymistyczne i optymistyczne. - Optymistyczny scenariusz zapowiada przełamanie frontu przez Ukraińców, ponoszenie przez Rosjan dużych klęsk i zawieszenie przez nich broni. Oznaczałoby to przywrócenie granic sprzed 24 lutego. Pesymistyczny zaś obejmuje mobilizację w Rosji, gwałtowne zwiększenie wojska i zajęcie terenu całej Ukrainy. Sądzę, że ważne jest obserwowanie okresu do Bożego Narodzenia. Tego wystarczy, aby określić kierunek, w którym będą się rozwijały wydarzenia - uważa wykładowca Litewskiej Akademii Wojskowej.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane