Naujienų srautas

Wiadomości2022.07.21 14:49

„Chcemy spokoju i pokoju“. Życie w cieniu poligonu w Rudnikach

Anna Grigoit, LRT RADIJAS 2022.07.21 14:49

Mieszkańcy Rudnik odetchnęli, kiedy radzieccy żołnierze zabrali ze sobą technikę wojskową i opuścili miejscowy poligon w 1990 roku. W końcu, jak mówią, zrobiło się cicho.

Na początku czerwca br. odbyło się symboliczne otwarcie poligonu w Rudnikach. Obecnie trwają tam prace, dotyczące poprawy infrastruktury, po czym zostaną rozlokowani żołnierze NATO. Prawdopodobnie blisko 3000 wojskowych.

Mieszkańcy Rudnik z niepokojem przyjęli informację o - w przyszłości - ćwiczących w okolicy żołnierzach. Mówią, że niewiele się z nimi rozmawia na ten temat. – Najważniejsze informacje dochodzą do nas ze starostwa i z mediów. Po prostu postawiono nas przed faktem. I w tej sytuacji jesteśmy trochę ofiarami. Irytują mnie komentarze od osób wysoko postawionych, że ten poligon był tu od zawsze – mówi mieszkanka Rudnik, przewodniczka oraz znawczyni Puszczy Rudnickiej Krystyna Sławińska oraz przypomina, że radziecki poligon powstał po II wojnie światowej.

- Zawsze była tu prastara, patriarchalna dzika puszcza. Na sowieckim poligonie najpierw ćwiczyły czołgi, później jednostka lotnicza, która zarządzała logistyką w Kaliningradzie. Przylatywały stamtąd samoloty. Nie lądowały, ale zrzucały ładunki. Tworzył się taki pas celów - wraki czołgów i innej techniki wojskowej, które należało bombardować. Bomby nie zawsze trafiały w cel, czasem wybuchały zbyt wcześnie albo zbyt późno. Do tej pory w puszczy znajdujemy wiele śladów oleju po tych zdetonowanych ładunkach - opowiada Sławińska.

- Kiedy sowieci stąd wyjechali w 1990 r., bardzo się ucieszyliśmy. Nie było już tego hałasu od strzałów czy bomb, bo czasami wybuch był taki, że wibrowały domy i szyby okien. Często odbywały się loty ćwiczeniowe, wtedy mieszkańcy nie byli wpuszczani do puszczy. Przy głównych wjazdach do niej stacjonowali żołnierze. Wszystkie wraki czołgów zostały pozbierane przez rudniczan. Przerobiliśmy je na złom. Puszcza z kolei zaczęła się zmieniać, porastać drzewami, stała się otwarta dla wszystkich. To piękny zakątek przyrodniczy. Można tu zobaczyć takie krajobrazy, jakie w innych puszczach są pokazywane wyłącznie po udostępnieniu karty wstępu. U nas można to obejrzeć za darmo. Puszcza jest bogata dziejowo. To miejsce pamięta wiele wydarzeń: powstania, II wojnę światową, szlaki królewskie. Nasza puszcza jest wielką otwartą księgą - kontynuuje.

Zgodnie z najnowszym projektem wjazd do puszczy będzie od strony Pirciupie-Wilno. Powstanie też nowa linia kolejowa od Jaszun. - Jeżeli władze dotrzymają słowa, nie będzie tragedii, ale to trudne czasy dla puszczy – tłumaczy Sławińska.

Nastroje wśród mieszkańców są różne. W większości łączy ich niepokój o własny spokój oraz obawy o przyszłość samej puszczy.

- Wszystko będzie inaczej i raczej nie w dobrą stronę. Teraz słychać plotkę, że chcą wyasfaltować naszą ulicę, zdjąć z niej bruk. Ale to jest ulica powojenna, nie chcemy tego - twierdzi jedna z mieszkanek Rudnik.

Inni nie wierzą w zapewnienia władz. - Jakie dobra chcą dla nas udostępnić? Kanalizacja jest już w każdym domu. Mamy normalne łazienki i prysznice. Chcemy tylko pokoju i spokoju – mówi kolejna rozmówczyni. - Niech sobie ten poligon zrobię specjalnie dla prezydenta. Dla mnie jest on niepotrzebny - dodaje mężczyzna.

- Kiedy otworzą poligon, nie będziemy mogli pójść po grzyby czy jagody. Obserwujemy też, co się dzieje w Ukrainie, prawdopodobnie Putin tam się nie zatrzyma. On akurat dotrzymuje swojego słowa – mówi starszy mężczyzna.

- Przez 30 lat było cicho, teraz znowu się zacznie. Zniszczą naszą puszczę, która tu była od wieków. Odbierają ode mnie las, nie wiem, co będzie dalej. Kompensacji jeszcze nie wydawali, bo to jest projekt państwowy - tłumaczy inny mężczyzna.

Ze zmian cieszy się jednak sprzedawczyni sklepu w Rudnikach. - Niech jadą. Będziemy mieli więcej kupujących w sklepie, to nic złego. Mieszkałam tu będąc dzieckiem, było bezpiecznie. Czasem coś walnie. Teraz jest podobnie, jak kiedyś - partia postanowiła, to znaczy tak właśnie ma być – śmieje się kobieta.

Z kolei Sławińska najbardziej ubolewa nad wycinką drzew. - Otrzymaliśmy zapowiedź, że zostanie wyciętych 8 proc. drzewostanu. Oczywiście, że to się nie skończy na tej liczbie. Ekolodzy twierdzą, że terytoria z przyrodą chronioną zostaną zachowane, natomiast wiemy, w co to się obróci. Nie zachowamy przyrody, jeżeli będą puszczane pociski arteryjne. Puszcza ma kilka kompleksów: rojsty, wydmy kontynentalne, wrzosowiska. Jak nam ptaki odlecą, to nie pozyskamy ich z powrotem. Słyszymy, że miejsca chronione zostaną odtworzone gdzieś indziej. Nawet gdyby tak się stało, to gdzie? Bo na pewno nie u nas. Puszcza to matka - rosną tu grzyby, pływają ryby, dla nas to zawsze było ważne – tłumaczy znawczyni puszczy.

Poligon w Rudnikach ma w pełni funkcjonować od 2027 r.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane