Szef litewskiej dyplomacji Kęstutis Budrys twierdzi, że nie widzi podstaw do łagodzenia polityki wobec Białorusi i apeluje o zaostrzenie sankcji.
– Nie wyobrażam sobie, jak w tym kontekście komukolwiek może przyjść do głowy, że Unia Europejska powinna zmienić swoją politykę – powiedział Budrys dziennikarzom w piątek po spotkaniu z frakcją konserwatystów.
– Jeśli należałoby ją korygować, to, zgodnie z tym, co mówi Litwa, poprzez zwiększanie sankcji, ograniczanie handlu z Białorusią oraz z Rosją – podkreślił minister.
Jego zdaniem nowe sankcje, w formie kwot lub dodatkowych ceł, mogłyby zostać zastosowane wobec szerokiego asortymentu produktów.
Jak informowała BNS, Litwa i inne państwa sąsiednie znalazły się pod presją Stanów Zjednoczonych, aby znieść sankcje na białoruskie nawozy potasowe. Jednak przedstawiciele państw oraz UE oświadczyli wówczas, że dopóki nie zmieniły się przyczyny, dla których wprowadzono europejskie sankcje, nie ma podstaw do ich zniesienia.

Minister spraw zagranicznych powiedział, że nie zamierza przewidywać, czy Stany Zjednoczone powrócą do tej kwestii na początku przyszłego roku.
– Nie będę spekulował na temat tego, jakie inicjatywy mogą pojawić się wówczas ani jakie mogą być wówczas relacje. Jak widzimy, presja ze strony Białorusi na granicy NATO nie maleje – powiedział Budrys.
Od 1 lutego 2022 roku Litwa wstrzymuje tranzyt białoruskich nawozów potasowych. Stało się to po tym, jak w 2021 roku Stany Zjednoczone, reagując na łamanie praw człowieka na Białorusi, nałożyły sankcje na największego producenta nawozów potasowych w tym kraju – Belaruskalij.
W tym roku USA zniosły te sankcje po tym, jak reżim Aleksandra Łukaszenki uwolnił część więźniów politycznych. Mimo to Litwa nadal utrzymuje ograniczenia dotyczące tranzytu nawozów, ponieważ po decyzji USA podobne ograniczenia wprowadziła później również Unia Europejska.



