Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer znalazł się pod rosnącą presją po katastrofalnych wynikach Partii Pracy w wyborach lokalnych. Coraz więcej parlamentarzystów otwarcie domaga się jego rezygnacji, a wewnątrz ugrupowania narasta bunt przeciwko przywództwu szefa rządu.
Po dotkliwej porażce Labour Party w ubiegłotygodniowych wyborach lokalnych premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer zapowiedział, że udowodni swoim krytykom, iż się mylą. Tymczasem w samej partii coraz głośniej słychać wezwania do jego ustąpienia.
Dziesiątki deputowanych Partii Pracy w Izbie Gmin zażądały rezygnacji Starmera. Nie przekonały ich zapewnienia premiera, że ugrupowanie stanie się „odważniejsze i lepsze”, by odzyskać zaufanie rozczarowanych wyborców oczekujących szybkich zmian.
W poniedziałek wieczorem ponad 55 spośród 400 laburzystowskich parlamentarzystów wezwało Starmera do odejścia. Wśród nich znalazło się także trzech parlamentarnych sekretarzy ministerialnych, którzy złożyli rezygnacje.
– To jasne, że premier nie ma już społecznego mandatu do przewodzenia zmianom – napisał na platformie X Joe Morris, parlamentarzysta współpracujący z ministrem zdrowia Wes Streeting.
Brytyjskie media spekulują, że Joe Morris może sam ubiegać się o przywództwo w Partii Pracy.
Kolejny parlamentarzysta, Tom Rutland, współpracownik minister środowiska Emma Reynolds, stwierdził, że Starmer utracił autorytet wśród laburzystów i nie będzie w stanie go odbudować.
Zgodnie z regulaminem partii, aby doszło do nowych wyborów lidera, kandydaturę musi poprzeć co najmniej 20 proc. parlamentarzystów Partii Pracy – czyli minimum 81 deputowanych.

Eksperci ostrzegają jednak, że ewentualna walka o przywództwo mogłaby doprowadzić do głębokich podziałów wewnątrz ugrupowania, ponieważ różne frakcje partii próbowałyby przeforsować własnych kandydatów lub przeciwnie – umocnić pozycję Starmera.
Keir Starmer został premierem w lipcu 2024 roku po zdecydowanym zwycięstwie wyborczym, które zakończyło 14-letnie rządy Partii Konserwatywnej. Okres ten był naznaczony polityką oszczędnościową, sporami wokół Brexitu oraz walką z pandemią COVID-19.
Od objęcia urzędu Starmer popełnił jednak kilka politycznych błędów. Jednym z najgłośniejszych skandali była sprawa nominacji, a później odwołania Peter Mandelson ze stanowiska ambasadora Wielkiej Brytanii w USA po ujawnieniu jego kontaktów z przestępcą seksualnym Jeffrey Epstein.
Premierowi nie udało się również pobudzić brytyjskiej gospodarki ani poprawić sytuacji obywateli zmagających się z rosnącymi kosztami życia.
Jednocześnie był chwalony za stanowczą postawę wobec prezydenta USA Donalda Trumpa w kwestii wojny z Iran.
W wyborach lokalnych największe sukcesy odniosła prawicowo-populistyczna partia Reform UK oraz lewicowo-populistyczna Partia Zielona Anglii i Walii. Laburzyści stracili niemal 1,5 tys. mandatów w radach lokalnych.
W poniedziałkowym przemówieniu Starmer przyznał, że Brytyjczycy są rozczarowani sytuacją w kraju, polityką i jego przywództwem. Premier zapowiedział przedstawienie bardziej szczegółowego planu legislacyjnego już w środę.



