Naujienų srautas

Wiadomości2026.05.11 08:26

Zaczęło się w Mickunach, trwa w Europie. Kaja Tworogal robi furorę w sporcie

Renata Dunajewska, LRT.lt 2026.05.11 08:26

W Gimnazjum w Mickunach w rejonie wileńskim sport odgrywa szczególną rolę i jest ważnym elementem codziennego życia uczniów. Silne klasy sportowe przyciągają młodzież, która nie tylko chce rozwijać swoje pasje, ale także konsekwentnie pracuje nad osiąganiem coraz lepszych wyników. Treningi są tutaj czymś więcej niż obowiązkiem – to przestrzeń, w której rodzi się determinacja, charakter i prawdziwa sportowa rywalizacja.

Uczniowie z dużym zaangażowaniem biorą udział w zajęciach, doskonaląc swoje umiejętności w różnych dyscyplinach, ale sportem numer jeden jest tutaj tenis stołowy. Dzięki systematycznej pracy i wsparciu nauczycieli oraz trenerów, młodzi sportowcy osiągają coraz wyższy poziom, co przekłada się na ich sukcesy w zawodach. Reprezentanci gimnazjum regularnie zdobywają nagrody i wyróżnienia – zarówno na szczeblu krajowym, jak i międzynarodowym. Startują w turniejach i pucharach, w tym również w prestiżowych zawodach europejskich, gdzie z dumą reprezentują swoją szkołę, jak też Rejon Wileński i Litwę.

Pierwsze kroki przy tenisowym stole

Kaja Tworogal, mistrzyni Europy w tenisie stołowym, na co dzień łączy naukę w gimnazjum z intensywnymi treningami i udowadnia, że pasja, systematyczność i determinacja mogą prowadzić na sam szczyt. Choć sukcesy przyszły szybko, za każdym z nich stoją lata pracy, wyrzeczeń i codziennych treningów.

– W pierwszej klasie nauczyciel wychowania fizycznego zaprosił, no i poszłam spróbować. Bardzo spodobał mi się tenis stołowy. Zaczęłam grać i przyszły zwycięstwa – opowiada Kaja.

Dziś młoda zawodniczka trenuje cztery razy w tygodniu po dwie godziny, a niemal każdy weekend spędza na zawodach.

W treningach często pomagają jej koleżanki z drużyny. To właśnie wspólna praca sprawiła, że cztery zawodniczki z jednej klasy należą dziś do najlepszych tenisistek stołowych na Litwie.

– Każda z nas zaczęła próbować tenisa i wszystkim nam się spodobało. Dużo trenujemy ze sobą, nauczyłyśmy się dobrze grać – podkreśla Kaja.

Trening, dyscyplina i wsparcie trenera

Mistrzyni Europy przyznaje, że tenis stołowy wymaga nie tylko talentu, ale przede wszystkim ogromnej pracy i regularności.

– Trzeba dużo trenować, bo jeśli opuszcza się treningi, to później gra się gorzej. Trener pokazuje nam różne sposoby gry i poprawia błędy, żebyśmy były lepsze – zaznacza.

Podczas zawodów trener pozostaje dla zawodniczek ogromnym wsparciem – zarówno technicznym, jak i psychicznym.

– Trener zawsze jeździ z nami na zawody i pomaga. Na mistrzostwach Europy też był ze mną. Kiedy wszyscy już wrócili do domu, on został jeszcze ze mną na finał – wspomina Kaja.

Choć przed ważnymi meczami pojawia się stres, młoda zawodniczka potrafi sobie z nim radzić.

– Czasami przed ważną grą mam trochę stresu, ale kiedy zaczynam grać, to o nim zapominam – przyznaje.

Sukcesy na Litwie i w Europie

Dzięki tenisowi stołowemu Kaja miała już okazję odwiedzić wiele krajów Europy. Startowała między innymi w Rumunii, Chorwacji, Polsce, Czechach i na Łotwie. Regularnie bierze również udział w międzynarodowych obozach sportowych.

– Jeżeli są ciekawe mecze, to oglądam też zawody w telewizji. Patrzę, jak grają najlepsi zawodnicy i później próbuję niektóre rzeczy ćwiczyć na treningach – mówi.

Szczególnym momentem w jej sportowej karierze było zdobycie mistrzostwa Europy i wejście na najwyższy stopień podium przy hymnie Litwy.

– To był pierwszy raz, kiedy zwyciężyłam w takich zawodach w Europie. Miałam ogromne emocje i stres ze szczęścia – wspomina.

Kaja podkreśla jednak, że sukces nie zmienia relacji między zawodniczkami. Podczas turniejów poznaje rówieśniczki z innych krajów i nawiązuje nowe przyjaźnie.

Młode zawodniczki z wielkimi marzeniami

Swoje sukcesy odnoszą również Karina Miłto i Ewa Chalkovskytė, które razem z Kają należą do ścisłej krajowej czołówki. One również zaczynały od zwykłej ciekawości i chęci spróbowania nowego sportu.

– Koleżanka poszła na treningi, więc my też chciałyśmy spróbować. Bardzo nam się spodobało i zostałyśmy – wspominają zawodniczki.

Dziewczęta podkreślają, że tenis stołowy stał się ważną częścią ich codzienności. Po lekcjach zamiast odpoczynku wybierają wielogodzinne treningi.

– Bardzo nam się podoba ten sport i chcemy dalej trenować – zaznaczają.

Podczas zawodów starają się zachować pewność siebie i koncentrację.

– Jeśli wychodzi się do stołu, to trzeba czuć się pewnie. Wtedy wszystko lepiej wychodzi – mówią.

Ogromne znaczenie ma dla nich również wsparcie trenera, który pomaga analizować przeciwników i motywuje zawodniczki podczas meczów. Młode tenisistki nie ukrywają, że sport wymaga również wsparcia ze strony rodziny.

– Rodzice bardzo nam pomagają. Wyjazdy na zawody i obozy kosztują dużo pieniędzy, ale oni nas wspierają i często jeżdżą z nami – podkreślają.

Choć dziś są jeszcze bardzo młode, już teraz marzą o dalszym rozwoju i rywalizacji w starszych kategoriach wiekowych.

– Chcemy dalej trenować i kontynuować to wszystko, bo bardzo kochamy ten sport – zaznaczają Karina i Ewa.

Mickuny od lat stawiają na tenis stołowy

Mark Vaitonis – nauczyciel wychowania fizycznego oraz trener Szkoły Sportowej w Niemenczynie – od lat z pasją rozwija młode talenty sportowe. Jego wychowankowie należą dziś do ścisłej czołówki w swojej grupie wiekowej. To dzięki jego zaangażowaniu, doświadczeniu i indywidualnemu podejściu młodzi sportowcy osiągają imponujące wyniki i sięgają po kolejne sukcesy.

– Tak, dużo pracujemy, ale w Mickunach cały czas było tak, że tenis stołowy był bardzo popularnym sportem – mówi trener. – Od wielu lat, jeszcze jak ja uczyłem się w szkole, też była szkoła sportowa. Teraz przyszedłem pracować tutaj, do tej szkoły sportowej. Jest tu bardzo dużo utalentowanych dzieci i dlatego dużo pracujemy.

Jak zaznaczył, sam talent nie wystarczy. Potrzebna jest systematyczność, treningi i ogromne zaangażowanie.

– Talenty trzeba rozwijać. Trzeba bardzo pracować i my pracujemy bardzo dużo, jeździmy wszędzie – podkreśla. – Często mówią, że jakiś procent to talent, a reszta to praca, praca i praca. Dzieci pracują, chcą i rozumieją, że to trzeba. Talent jest, ale bez pracy daleko nie pójdziemy – uważa trener.

Tradycja sportowa i rozwijanie talentów

Historia tenisa stołowego w Mickunach sięga wielu lat wstecz. Trener wspominał, że już w czasach jego szkolnej młodości działała tutaj Szkoła Sportowa Tenisa Stołowego, a miejscowi zawodnicy osiągali dobre wyniki.

– Jak ja się uczyłem, pracował tutaj trener. Były bardzo dobre wyniki. Ja też trochę do tej szkoły chodziłem, ale nie jestem dobrym graczem. Moim sportem był biathlon – wspomina nauczyciel.

Choć sukcesy szkoły są imponujące, trener przyznaje, że obecnie nie jest łatwo zachęcić najmłodsze dzieci do treningów.

– Biorę wszystkich, którzy chcą ćwiczyć, ale teraz nie bardzo jest dużo chętnych – stwierdza. – Chciałem zebrać nową grupę z pierwszej i drugiej klasy, ale w tym roku nikt nie przyszedł. Dziwne to jest, bo wyniki mamy bardzo dobre. Teraz w szkole jest piłka nożna, karate, dużo tańców i może dlatego rodzice nie są tak zainteresowani. A przecież wyniki w tenisie są naprawdę bardzo dobre – tłumaczy Vaitonis.

Kaja Tworogal dumą szkoły i Litwy

Największą gwiazdą szkoły jest dziś Kaja Tworogal, która stała się inspiracją dla młodszych zawodników. W tym roku osiągnęła ogromny sukces na arenie międzynarodowej.

– Kaja została mistrzynią Europy – zaznacza trener z dumą. – Wygrała też jeden bardzo ważny etap. Byliśmy we Francji, w Polsce i w Czechach, tam dwa razy była trzecia. W Belgii, na etapie europejskim, też zajęła trzecie miejsce. To naprawdę bardzo dobry wynik – z zadowoleniem stwierdza trener.

Kaja reprezentuje nie tylko gimnazjum i Rejon Wileński, ale przede wszystkim Litwę podczas międzynarodowych zawodów.

Cztery najlepsze tenisistki z jednej szkoły

Sukcesy w tenisie stołowym odnoszą również inne zawodniczki z Mickun. Jak się okazuje, w swojej kategorii wiekowej należą do ścisłej krajowej czołówki.

– Teraz Kaja jest numer jeden na Litwie, Karina numer dwa, Ewa numer trzy, a Gabriela numer cztery. Wszystkie są z Gimnazjum w Mickunach – wylicza Vaitonis.

Młodzi sportowcy pomimo licznych treningów mają czas na naukę, mają mnóstwo wyjazdów i zawodów, starają się wszystko godzić.

– Cztery dziewczynki i trzech chłopców są z jednej klasy. Jakoś tak mi się z tą klasą bardzo powiodło – mówi z uśmiechem.

Zdobywane medale i trofea częściowo pozostają w szkole, choć wiele nagród młodzi zawodnicy zabierają już do swoich domów.

– Jak są nowe nagrody, to są tutaj w szkole, ale sportowych nagród mamy już bardzo dużo. Tam, gdzie zawodnicy grają bardziej za siebie, to trzymają je u siebie. Tutaj już nawet nie mamy gdzie tego wszystkiego stawiać – opowiada trener. – Jedziemy na zawody drużynowe, potem sobota, niedziela, trzy dni grania. Co weekend mamy zawody – wyjaśnia.

Marzenia o lepszych warunkach do treningów

Choć tenis stołowy wydaje się sportem nie wymagającym wielkiej infrastruktury, trener podkreśla, że obecne warunki są niewystarczające.

– To jest wygodny sport, bo potrzebny jest tylko stół i piłeczki, ale chciałoby się, żeby sala była większa i żeby było więcej stołów. Marzy mi się, żeby w Mickunach powstało Centrum Tenisa Stołowego, duża sala, gdzie moglibyśmy organizować mistrzostwa Litwy – mówi.

Problem obecnie jest w tym, że podczas treningów zawodnicy muszą dzielić stoły między sobą.

– Mamy sześć stołów i siedemnaścioro dzieci. Trzeba pracować po troje przy stole i to nie jest dobre dla treningu. Jedni grają, inni muszą czekać. Chciałoby się lepszych warunków – wyjaśnia Mark Vaitonis.

Wszystkie dzieci trenujące w sekcji tenisa stołowego pochodzą głównie z miejscowego gimnazjum. Jak podkreśla trener, sport daje dzieciom nie tylko wyniki, ale też dyscyplinę i dobrze zorganizowany czas.

– Dzieci mają zajęcie, mają plan, wszystko według konkretnego rozkładu. Dyscyplina jest i to jest bardzo dobre – zaznacza.

Przed młodymi zawodniczkami kolejne międzynarodowe wyjazdy. W maju Karina, Kaja i Ewa wyjadą na obóz do Rumunii. W planach są również zgrupowania w Chorwacji, Luksemburgu i Francji.

– Kaja znowu będzie grała w reprezentacji Litwy rocznika 2011, choć sama jest z rocznika 2014. Pojedzie do Portugalii na mistrzostwa na dziesięć dni – wyjaśnia trener.

Sam trener stara się towarzyszyć zawodniczkom podczas wyjazdów, choć nie zawsze pozwalają na to obowiązki szkolne.

– Jeśli jest możliwość, jadę sam. A gdzie nie ma możliwości, jedzie inny trener, bo jadą też inni zawodnicy. Nie zawsze mogę wyjechać, bo pracuję tutaj w szkole – wyjaśnia pedagog.

Największą dumą pozostaje jednak fakt, że nastolatka pochodząca z Mickun zdobywa medale dla całej Litwy i zapisuje się w historii krajowego sportu.

– W mistrzostwach Europy osiągnęła najlepszy wynik na Litwie. Wcześniej nie było takiego wyniku, a w tym roku ona była pierwsza. To już jest historia. Myślę, że bardzo ciężko będzie ten wynik kiedyś powtórzyć – mówi trener.

Jednocześnie nauczyciel wierzy, że młoda zawodniczka ma jeszcze ogromny potencjał rozwoju.

– Ona ma wszystko. Pracujemy, pracujemy i jeszcze raz pracujemy. Ktoś biega po podwórku i kopie piłkę, a ta dziewczyna siedzi tutaj na sali i ćwiczy. W domu ma stół i tam też trenuje. I nie tylko Kaja, inne dzieci również. To bardzo fajna grupa, przyjemnie się pracuje, a wyniki są. I to jest najważniejsze – podsumowuje trener Mark Vaitonis.

Sportowa pasja zakorzeniona w Mickunach

Małgorzata Radzewicz, dyrektor Gimnazjum w Mickunach, dba o rozwój sportowych talentów. To dzięki jej zaangażowaniu i wizji uczniowie mają stworzone odpowiednie warunki do treningów i łączenia nauki z pasją.

– Nie wiem, czy szkoła jest aż tak mocno sportowa, ale mamy kierunek tenisa stołowego, którym Mark zaciekawił naszą młodzież – mówi dyrektor. Zaznacza, że od wielu lat uczniowie wyjeżdżają latem na Parafiadę do Warszawy i regularnie zdobywają tam pierwsze miejsca.

Zdaniem dyrektor zamiłowanie do sportu w Mickunach obecne jest od wielu lat i dotyczy różnych dyscyplin.

– Ten sport był chyba zawsze lubiany przez naszych uczniów, ale też nauczyciele wychowania fizycznego byli bardzo oddani swojej pracy – podkreśla. Dodaje również, że szkoła wielokrotnie zajmowała czołowe miejsca w rejonowych rankingach sportowych.

Jak zauważa dyrektor, sport stał się ważnym elementem codzienności nie tylko uczniów, ale całej społeczności lokalnej.

– Wieczorami widzimy, jak uczniowie wracają do szkoły już po lekcjach. Grają w koszykówkę, siatkówkę, spędzają aktywnie czas. Latem często obserwuję ich przez okno, kiedy ćwiczą na boiskach. Chyba można powiedzieć, że zamiłowanie do sportu mieszkańcy Mickun mają w genach – stwierdza Radzewicz.

Nowoczesna baza i wsparcie rodziców

Szkoła przeszła remont, a baza sportowa jest systematycznie odnawiana i doposażana. Dyrektor podkreśla jednak, że wymaga to ciągłych inwestycji i zaangażowania.

– Staramy się ciągle odnawiać bazę sportową na tyle, na ile pozwala budżet szkoły. Kupujemy nowe siatki, piłki czy piłeczki do tenisa stołowego, ale też musimy odnawiać sprzęt, który już mamy – wyjaśnia.

Dużą rolę odgrywają również rodzice uczniów, którzy aktywnie wspierają rozwój sportowych pasji swoich dzieci.

– Mamy bardzo dobrych rodziców, którzy widzą potrzeby szkoły i pomagają. Czasami sami kupują potrzebny sprzęt sportowy. Jestem im za to bardzo wdzięczna – zaznacza.

Jej zdaniem właśnie współpraca między nauczycielami, rodzicami i uczniami jest kluczem do sukcesu.

– To działa jak trójkąt: nauczyciel, rodzic i uczeń. Kiedy jest współpraca, wtedy są też wyniki – podkreśla Małgorzata Radzewicz, dyrektor Gimnazjum w Mickunach.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme