Naujienų srautas

Wiadomości2026.04.10 08:15

„Jak to chłopak i robi torty?” – dziś ma klientów i własną wizję marki

Maryla Żukowska 2026.04.10 08:15

Zaczęło się od jednej formy do biszkoptu i ciekawości, która szybko przerodziła się w coś więcej. Dziś Krzysztof Burbo łączy studia z własnym biznesem cukierniczym, tworząc torty, które przyciągają klientów nie tylko smakiem, ale i pomysłem. To historia o pasji, zmęczeniu i decyzji, żeby się nie poddać.

Na początku robił jeden tort miesięcznie. Dziś potrafi zrobić szesnaście w dwa dni. Między zajęciami na studiach, oddawaniem zamówień i nocnymi godzinami w kuchni Krzysztof Burbo buduje coś, co jeszcze niedawno było tylko ciekawością – własny biznes cukierniczy.

– Kiedy pojawiła się u Ciebie chęć zajmować się wypiekami i cukiernictwem?

– Chęć zajmowania się wypiekami pojawiła się u mnie na przełomie 2019 i 2020 roku. Oglądałem różne programy na YouTubie i bardzo zaciekawiły mnie procesy tworzenia tortów. Pomyślałem, że też chciałbym tego spróbować. Poprosiłem nawet kolegę ze szkoły, żeby przy okazji wymiany prezentów podarował mi formę do pieczenia biszkoptów.

– Co sprawiło, że zdecydowałeś się rozwinąć swoją pasję do wypieków i zacząć na tym zarabiać? Pamiętasz moment przełomowy?

– Nie było jednego konkretnego momentu przełomowego – wszystko potoczyło się bardzo naturalnie. W pewnym momencie wrzuciłem zdjęcie na Facebooka i odezwała się znajoma, która chciała zamówić tort. Od tego właściwie wszystko się zaczęło.

– Jak wyglądały Twoje początki w cukiernictwie? Wszystko wychodziło od razu dobrze czy raczej uczyłeś się na błędach?

– Bardzo ciekawe pytanie, bo na początku wydawało mi się, że wszystko robię dobrze i że poszczególne etapy wychodzą tak, jak powinny. Z czasem jednak zacząłem dostrzegać, że nie wszystko jest tak idealne, jak mi się wydawało. Wtedy zacząłem pracować nad błędami i stopniowo poprawiać swoje umiejętności, żeby dojść do poziomu, na którym jestem teraz.

– Łączysz studia z własnym biznesem – jak wygląda Twoja codzienność i jak to wszystko ogarniasz?

– To naprawdę trudne, bo zajęcia na studiach mam najczęściej rano albo w ciągu dnia, a w tym samym czasie często muszę oddawać zamówienia – torty czy inne wypieki. Zazwyczaj stawiam na pracę, a studia staram się jakoś pogodzić z tym wszystkim. Czasami proszę kolegów o pomoc, pytam, co było na wykładach albo co trzeba zrobić – i jakoś udaje się to ogarnąć.

– A czasowo jak to ogarniasz? Ile czasu zajmuje przygotowanie jednego tortu lub deseru?

– To bardzo zależy od zamówienia. Przy jednym torcie może to być kilka godzin, a przy innym – nawet cały dzień. Na przykład niewielki tort, ważący około półtora kilograma, z prostą dekoracją z owoców, nie zajmuje dużo czasu. Natomiast jeśli w grę wchodzi bardziej skomplikowany dekor, na przykład figurki z masy cukrowej, wtedy przygotowanie może zająć cały dzień pracy.

– Który etap jest dla Ciebie najbardziej wymagający?

– Najbardziej wymagające jest właśnie tworzenie figurek z masy cukrowej. Nie jest to coś, co szczególnie lubię robić, ale czasem po prostu trzeba. Zdarza się też, że zlecam to innym specjalistom – często efekt jest wtedy nawet lepszy.

– Czy miałeś momenty zwątpienia, kiedy chciałeś to rzucić? Co wtedy pomogło Ci iść dalej?

– Tak, był taki moment – chyba latem 2025 roku. Byłem już naprawdę zmęczony i rozczarowany, miałem ochotę wszystko rzucić. Pomogły mi rozmowy z kolegami i rodzicami. Uświadomiłem sobie, że już tyle udało mi się osiągnąć i szkoda byłoby to wszystko zaprzepaścić. Zrobiłem sobie krótką przerwę, a potem wróciłem do pracy z nową energią.

– A co doprowadziło Ciebie do tego wypalenia?

– Przede wszystkim brak czasu i słaba organizacja. Wtedy nie planowałem wszystkiego tak dobrze jak teraz, przez co było dużo trudniej. Dodatkowo pracowałem w kuchni w domu, którą dzieliłem z rodziną. Mama gotowała dla wszystkich, a ja musiałem realizować zamówienia, więc często się to nakładało. Teraz mam już własną przestrzeń do pracy i jest zdecydowanie łatwiej.

– Czy spotkałeś się kiedyś ze zdziwieniem albo stereotypami, że jako chłopak zajmujesz się cukiernictwem? Jak reagują na to ludzie i czy ma to dla Ciebie znaczenie?

– Dla mnie to nie ma większego znaczenia, ale rzeczywiście spotkałem się ze zdziwieniem. Niektórzy reagują w stylu: „jak to, chłopak i robi torty?”. Wciąż funkcjonuje stereotyp, że w kuchni częściej pracują kobiety niż mężczyźni. Jednak nie przywiązuję do tego wagi – robię to, co lubię, i tyle. Nigdy nie spotkałem się z żadną negatywną krytyką, raczej z ciekawością i zaskoczeniem.

– Jak zdobywasz klientów? Jak dużą rolę odgrywają u Ciebie media społecznościowe?

– Media społecznościowe są dla mnie chyba najważniejsze, bo większość klientów trafia do mnie właśnie przez nie. Oczywiście działa też tzw. poczta pantoflowa – ludzie polecają mnie znajomym, na przykład przy różnych spotkaniach czy rodzinnych uroczystościach.

Jeśli chodzi o klientów, to większość zamówień przychodzi przez Facebooka lub Instagrama. Zdarza się też, że ktoś dzwoni, bo usłyszał od kogoś, że robię dobre torty.

– Prowadzenie social mediów to dziś część biznesu – traktujesz to bardziej jako obowiązek czy coś, co sprawia Ci frajdę?

– Raczej jako obowiązek, bo zawsze brakuje czasu na nagrywanie, robienie zdjęć czy tworzenie rolek. Nie jest to moja ulubiona część pracy, ale wiem, że bez tego dziś trudno zdobywać zamówienia. Dlatego staram się coś publikować – zdjęcia, filmy, czasem coś bardziej kreatywnego czy zabawnego, żeby przyciągnąć uwagę i zainteresować ludzi.

– Zacząłeś eksperymentować z reelsami. Jak wyglądało ich tworzenie? Nadal traktujesz to jako obowiązek?

– Raczej jako obowiązek, bo wiem, że jeśli przez dłuższy czas nic nie publikuję, liczba zamówień spada i klientów jest mniej. Nie jest to coś, co szczególnie lubię robić, ale rozumiem, że to konieczne, więc po prostu to robię.

– Czy było zamówienie, które szczególnie Cię zestresowało albo było wyjątkowo trudne?

– Nie było jednego konkretnego zamówienia, ale w zasadzie każde wiąże się ze stresem, bo zależy mi, żeby każdy tort był jak najlepszy i jak najładniejszy.

Gdybym miał coś wyróżnić, to był to tort o długości około 90 centymetrów, który musiałem składać już na miejscu – w sali. Było to spore wyzwanie, ale jednocześnie ten tort stał się bardzo popularny i dzięki niemu dostałem wiele kolejnych zamówień.

– Twoje torty wyróżniają się bardzo kreatywnymi dekoracjami – skąd czerpiesz inspiracje i jak wygląda proces tworzenia takiego projektu od pomysłu do gotowego efektu?

– Dziękuję, ale nie wiem, czy moje torty są aż tak „wow”. Najczęściej po prostu realizuję to, czego oczekują klienci – robię torty zgodnie z ich pomysłami i potrzebami. Może to właśnie klienci coraz częściej szukają czegoś oryginalnego, czego inni jeszcze nie widzieli.

Jeśli chodzi o moje własne pomysły, to na pewno chciałbym czasem zrobić coś bardziej nietypowego i w pełni po swojemu.

– A jakieś zamówienie, które Cię totalnie zaskoczyło pomysłem klienta?

– Chyba właśnie ten długi tort, o którym wcześniej wspominałem. Widziałem podobne realizacje w Internecie, nawet jeszcze dłuższe. Niektórzy robili takie torty w formie bardziej przypominającej ciasto, a nie klasyczny tort. Bardzo chciałem spróbować czegoś takiego i zobaczyć, jak się z tym pracuje. To było jedno z najciekawszych zamówień, jakie miałem okazję zrealizować.

– Jak na to, co robisz, reagują Twoi bliscy? Od początku miałeś ich wsparcie?

– To ciekawy temat, bo na początku, kiedy zacząłem piec, mama bardzo mnie wspierała. Z tatą było trochę trudniej – uważał, że to nie jest „męski zawód” i że powinienem zająć się czymś bardziej odpowiednim dla mężczyzny.

– A czy ta opinia się zmieniła?

– Tak, zdecydowanie się zmieniła. Wracając do momentu, kiedy myślałem o tym, żeby wszystko zakończyć – to właśnie tata powiedział mi, żebym się nie poddawał i szedł dalej w tym kierunku, bo już coś osiągnąłem i nie warto tego porzucać. Teraz widzę, że naprawdę mnie wspiera i zmienił swoje zdanie.

– Rynek słodkości jest bardzo konkurencyjny – co Twoim zdaniem Cię wyróżnia?

– Często słyszę, że moje desery są nie za słodkie tak jak u innych – i rzeczywiście tak jest. Miałem okazję próbować tortów konkurencji i często były dla mnie zdecydowanie za słodkie. Myślę, że właśnie to mnie wyróżnia – moje wypieki są lżejsze i bardziej wyważone w smaku.

– Czy zdarzyła Ci się jakaś zabawna albo absurdalna sytuacja przy realizacji zamówienia?

– Tak, w marcu miałem taką sytuację. Tort był zamówiony na 20 kwietnia, ale przez pomyłkę zrobiłem go miesiąc wcześniej – 20 marca. Wysłałem nawet zdjęcie gotowego tortu klientce i dopiero wtedy zauważyłem, że pomyliłem daty.

Napisałem do niej od razu, że to mój błąd. Na szczęście nie był to duży problem, bo akurat chciałem przetestować ten smak. W naszej pracy od czasu do czasu trzeba próbować własnych wypieków, żeby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Tort zjedliśmy z rodziną – wszystkim bardzo smakował, więc wyszło z tego coś pozytywnego.

– Jak wygląda Twój najbardziej intensywny dzień pracy? Ile jesteś w stanie zrobić w takim „szczycie”?

– Zdarza się, że pracę zaczynam już o piątej albo szóstej rano, a kończę dopiero około dziewiątej czy dziesiątej wieczorem. Najczęściej jednak pracuję mniej więcej od ósmej do siedemnastej.

Jeśli chodzi o tempo, to niedawno pobiłem swój rekord – zrobiłem 16 tortów w ciągu dwóch dni. To był naprawdę intensywny czas i właśnie wtedy zdarzyła się ta sytuacja z pomyłką daty jednego z zamówień.

– Gdybyś zaczynał jeszcze raz od zera – co zrobiłbyś inaczej?

– Na pewno inaczej prowadziłbym media społecznościowe. Na początku wrzucałem po prostu zdjęcia tortów, które – mówiąc szczerze – nie były aż tak interesujące dla odbiorców. Teraz rozumiem, że trzeba przyciągać uwagę i zaciekawiać klientów. Dlatego tworzę reelsy, które są bardziej dynamiczne, czasem zabawne i angażujące, a nie tylko same zdjęcia, jak wcześniej.

– Jak widzisz swoją przyszłość – dalej rozwijasz to solo czy marzy Ci się własna pracownia lub większa marka?

– Oczywiście chciałbym stworzyć coś większego – bardziej rozpoznawalną markę. Na razie jest, jak jest, ale przecież marzyć nikt nie zabrania. Staram się więc rozwijać w tym kierunku i krok po kroku budować coś większego.

– Czy sam lubisz jeść słodycze, czy raczej odnosisz się do tego z umiarem?

– Uwielbiam słodycze, ale staram się je ograniczać, bo mój organizm nie najlepiej reaguje na dużą ilość cukru. Jeśli chodzi o desery, to bardziej lubię smaki waniliowe niż czekoladowe, chociaż czekolady też nie odmówię.

– Gdybyś miał stworzyć deser, który najlepiej opisuje Ciebie jako osobę – co by to było i dlaczego?

– W ciągu ostatnich kilku tygodni zastanawiałem się nad tym i doszedłem do wniosku, że byłby to ciemny, kwadratowy tort – idealnie wyrównany, pokryty czarnym welurem z delikatnymi złotymi akcentami. Byłby to tort czekoladowo-kawowy, bo sam bardzo lubię kawę, a czekolada świetnie się z nią łączy.

– Kto jest Twoim największym krytykiem – Ty sam czy ktoś z bliskich?

– Myślę, że jestem nim ja sam. Zawsze widzę w swoich pracach coś, co można by jeszcze poprawić albo dopracować. Szukam detali, które mogłyby jeszcze bardziej podkreślić efekt końcowy. Oczywiście pytam też innych o opinię, ale to ja jestem wobec siebie najbardziej wymagający.

– I tak szczerze – ile razy zdarzyło Ci się kończyć tort o 2 w nocy przed oddaniem zamówienia?

– Na samym początku bardzo często. Pracowałem wtedy jeszcze w warunkach domowych, więc wszystko wymagało dobrej organizacji czasu i przestrzeni. Zdarzało się, że zaczynałem o drugiej, trzeciej, a nawet czwartej nad ranem. Czasem spałem tylko godzinę lub dwie, po czym wracałem do pracy. Teraz już takich sytuacji nie ma i jest zdecydowanie łatwiej.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane