Naujienų srautas

Wiadomości2025.10.30 17:02

Polska stawia warunki Białorusi. Uwolnienie Poczobuta kluczem do otwarcia granic?

- Decyzja Polski w sprawie opóźnienia ponownego otwarcia granicy z Białorusią jest jak najbardziej uzasadniona. Sam fakt współpracy i koordynacji działań między władzami Polski i Litwy pokazuje, że mamy wspólne stanowisko – w taki sposób reakcję Polski w rozmowie LRT.lt komentuje dr hab. Krzysztof Fedorowicz z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Instytutu Europy Środkowej w Lublinie.

Rzecznik rządu RP Adam Szłapka poinformował, że otwarcie przejść granicznych z Białorusią będzie możliwe w połowie listopada. Kilka godzin wcześniej premierka Litwy Inga Ruginienė ogłosiła, że po decyzji Litwy o zamknięciu granicy z Białorusią Polska postanowiła odłożyć plany otwarcia przejść granicznych z tym sąsiednim krajem. Do zatwierdzenia decyzji doszło po rozmowie premierów Polski i Litwy.

Dr hab. Krzysztof Fedorowicz z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Instytutu Europy Środkowej w Lublinie w rozmowie z LRT.lt przypomina, że strona polska już od pewnego czasu przygotowywała możliwość otwarcia dwóch przejść granicznych z Białorusią - w Bobrownikach i Kuźnicy. - Zapewne proces ten rzeczywiście zostałby zakończony, ale pamiętajmy, że Polska i Litwa starannie koordynują swoją politykę. Biorąc pod uwagę wydarzenia, które ostatnio miały miejsce na Litwie, nic dziwnego, że polski premier Donald Tusk zdecydował się opóźnić otwarcie granic. Wspólny front Polski, Litwy i Łotwy, który by odpierał działania strony białoruskiej czy białorusko-rosyjskiej, musi działać w sposób skoordynowany. Decyzja Polski jest jak najbardziej uzasadniona. Sam fakt współpracy między władzami Polski i Litwy pokazuje, że mamy wspólne stanowisko – cieszy się rozmówca.

Fedorowicz uważa, że na ogłoszenie planów otwarcia przejść granicznych wpływ miało kilka czynników. - Po pierwsze, Polskę niedawno odwiedził minister spraw zagranicznych ChRL Chin Wang Yi, a po kilku dniach w Mińsku doszło do spotkania wysokiego urzędnika Chińskiej Partii Komunistycznej Li Xi z Aleksandrem Łukaszenką. Z pewnością, strona polska zapoznała Chiny z sytuacją na granicy i zapewne zostały tam poczynione jakieś uzgodnienia dotyczące jej złagodzenia. Zapewne propozycja strony polskiej o otwarciu dodatkowych przejść granicznych wynika właśnie z rozmów ze stroną chińską i prawdopodobnie amerykańską. Pamiętajmy, że we wrześniu mieliśmy do czynienia z wizytą specjalnego wysłannika prezydenta USA Johna Coale'a i uwolnieniem kilkudziesięciu więźniów politycznych – zaznacza politolog.

Jak dodaje, Polska stawia jasne warunki stronie białoruskiej. - Przede wszystkim jest to uwolnienie dziennikarza i działacza polskiej mniejszości Andrzeja Poczobuta i zmniejszenie presji migracyjnej na granicę. Myślę, że rozmowy dotyczące wolności Poczobuta wciąż się toczą. Być może potencjalne otwarcie przejść granicznych jest elementem uzgodnień między Polską i Białorusią – zastanawia się ekspert.

Fedorowicz ocenia, że najistotniejszym posunięciem kraju jest wspólne skoordynowanie stanowiska Polski i Litwy. - Strona białoruska mogła zorganizować ataki hybrydowe po to, żeby z jednej strony, ewentualnie polepszyć relacje z Polską, a z drugiej strony - pogorszyć z Litwą. Tu zadaniem władz polskich i litewskich jest wspólne działanie, abyśmy nie dali się podzielić. Strona białoruska musi zrozumieć, że sytuacja, w której relacje z jednym sąsiadem są gorsze, a z drugim lepsze, jest niemożliwa, ponieważ granice Polski i Litwy są jednocześnie granicami Unii Europejskiej. W tej sytuacji reagujemy jako Wspólnota – podkreśla.

Zdaniem politologa, przejęcie stanowiska Litwy nie pogorszy potencjalnych negocjacji w sprawie uwolnienia więźniów, ale może je opóźnić. - Należy zaznaczyć, że chodzi nie o rezygnację, ale wyłącznie o odłożenie decyzji. Wiemy, że strona polska te przejścia graniczne w końcu otworzy, ale potencjalna data zostanie uzgodniona ze stroną litewską. To walka z narracją białoruskich władz, iż, proszę, mamy lepsze stosunki z Polską, otwierają granice, a Litwa swoje zamyka. Uważam, gdyby u nas doszło do sytuacji, z jaką dzisiaj mierzy się Litwa, kraj podjąłby identyczną decyzję, co Polska – zapewnia Fedorowicz.

- Polityki wobec Białorusi nie możemy rozgrywać na zasadzie „każdy sobie rzepkę skrobie”. Myślę, że strona białoruska po pewnym czasie zda sobie sprawę z tego, że jeżeli chce tego otwarcia przejść granicznych z Polską, relacje z Litwą muszą być poprawione wraz z zaprzestaniem wysyłania balonów z przemytem – dodaje.

Rozmówca zaznacza, że przez cały czas jest otwarte przejście graniczne w Terespolu. - Aby przewieźć więźniów politycznych nie należy otwierać kolejnych punktów kontrolnych. Warto pamiętać, że wcześniej podczas podobnych operacji więźniowie byli przewożeni na granicę białorusko-litewską, a nie polsko-białoruską. Warto zauważyć, że Białoruś liczy na to otwarcie, ponieważ przejście graniczne w Terespolu ma małą przepustowość. Towary przewożone z Europy do Białorusi są transportowane przez Litwę albo innymi drogami. Powoduje to coraz większe koszty. Oznacza to, że strona białoruska ma wiele do stracenia, jak też niemało do zyskania – wyjaśnia Fedorowicz.

Polska zamknęła granicę z Białorusią na czas dwóch tygodni od 12 do 26 września. Decyzja ta została podjęta w odpowiedzi na rosyjsko-białoruskie manewry wojskowe „Zapad 2025” i nasiloną presję migracyjną. Zdaniem badacza, jest to dowód, że Polska - również w sposób gwałtowny - potrafi reagować na aktualne wydarzenia. - Co by się stało, gdyby nagle Polska i Litwa całkowicie zamknęły wszystkie granice z Białorusią? To miałoby ogromny negatywny wpływ na reżim. Zamknięcie jest całkowitym dostosowaniem się do obowiązującej białoruskiej taktyki – ocenia ekspert.

Litwa ogłosiła dzisiaj złożenie w Komisji Europejskiej propozycji dotyczące wprowadzenia nowych sankcji wobec Białorusi.

- Litwa przedstawiła już Komisji Europejskiej swoje propozycje dotyczące dalszego rozwoju sytuacji – powiedział Budrys w czwartek dla Žinių radijas.

- Mam nadzieję, że do następnej Rady (UE – BNS) (odbędzie się ona pod koniec listopada – BNS) uda się poczynić postępy – dodał.

Fedorowicz uważa, że Polska również może podążyć tą drogą. - Aczkolwiek musi to robić z pewnym wyczuciem. Nie możemy być bardzo radykalni, ponieważ mamy na Białorusi swoje interesy - Polaków przebywających w więzieniu. Z kolei podobną niejednoznaczną politykę prowadzą również Stany Zjednoczone. Polska musi się do tego dostosować. W końcu, o wielu kwestiach rozgrywających się na linii Waszyngton-Mińsk-Moskwa po prostu nie wiemy. Proponowanie nowych sankcji jest zatem w Polsce obarczone ryzykiem – sądzi.

Rozmówca ubolewa z tego powodu, że samo wprowadzanie sankcji nie stanowi nauczki dla strony białoruskiej. - Takie ograniczenia można wprowadzać wielokrotnie. Dobrym przykładem jest 19 pakietów sankcji skierowanych w stronę Federacji Rosyjskiej. Problem polega na egzekwowaniu ograniczeń. Co z tego, że je nałożymy, jak się później dowiadujemy, że to, co nie może trafić do Rosji z Unii Europejskiej i tak tam dociera - przez Armenię, Gruzję, Kazachstan czy inne kraje. Oprócz wprowadzania sankcji, należy również kontrolować ich funkcjonowanie – podsumowuje ekspert Instytutu Europy Środkowej w Lublinie.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme