Białoruś posiada ponad dziesięć głowic nuklearnych, oświadczył autorytarny prezydent Aleksander Łukaszenka. Tym samym próbował zdementować informacje, że Białoruś tak naprawdę nie ma broni nuklearnej.
- Jest ich ponad dziesięć. Niektórzy traktują to jako żart, twierdząc, że „nikt niczego nie przywiózł”. Fakt, że oni [przeciwnicy] uważają to za żart, oznacza, że niczego nie zauważyli. Nawet nie widzieli, jak ich tu przywieźliśmy – powiedział Łukaszenka, cytowany przez białoruską państwową agencję informacyjną Biełta.
Łukaszenka zagroził, że Białoruś użyje broni nuklearnej, jeśli którekolwiek państwo przekroczy jej granicę państwową. Rzekomo ostrzegał przed tym swoich „wrogów, przyjaciół i rywali”, pisze portal New Voice.
Rosja przeniosła swoją taktyczną broń nuklearną na Białoruś, bliżej terytorium NATO. Władimir Putin nazwał to ostrzeżeniem dla Zachodu.

Podczas spotkania z Łukaszenką 6 grudnia prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że w 2025 r. Rosja dostarczy kompleksy „Oresznik“ na Białoruś.
Andrij Kowalenko, szef Centrum Antydezinformacyjnego przy Radzie Obrony Ukrainy, nazwał plany rozmieszczenia rakiet spektaklem i kolejną bajką o potworach.
Podkreślił, że „nie będzie to miało wpływu na systemy obrony przeciwrakietowej”.



