Naujienų srautas

Wiadomości2024.03.10 08:12

Kaziuki–Wilniuki po raz 40. w Polsce. „Występujemy dla osób zakochanych w Wilnie“

Aktualizacja z godz. 16.30
Renata Dunajewska, LRT.lt 2024.03.10 08:12

Na Warmii i Mazurach trwa festiwal „Kaziuki – Wilniuki”. Organizatorzy podkreślają, że jest to wyjątkowe wydarzenie, służące zachowaniu tradycji, kultury, gwary i zwyczajów dawnej Wileńszczyzny.

Cztery dekady temu z inicjatywy Władysława Strutyńskiego w Lidzbarku Warmińskim odbyło się pierwsze Spotkanie Kaziukowe. Pomysł polegał na tym, by goście mieli możliwość wspólnie powspominać Wilno i Wileńszczyznę oraz się poczęstować wileńskimi smakołykami. Po pewnym czasie Spotkania Kaziukowe nie mogły się obejść bez okazałych koncertów z udziałem polskich artystów z Wilna.

Krystyna Adamowicz, dziennikarka, kierowniczka ekipy wileńskiej, podkreśla, że w tym roku festiwal obchodzi podwójny jubileusz.

- To 40. Kaziuki w Lidzbarku Warmińskim i nasz 35. udział. Bardzo się cieszymy z tego powodu i chętnie wracamy do Polski. Robimy to z ogromnym oddaniem, wieziemy ogromny bagaż polszczyzny z Wileńszczyzny. Jest to dla nas ogromne wydarzenie, bo wiemy, jak bardzo mieszkańcy regionu tęsknią do Wileńszczyzny - mówi w rozmowie z LRT.lt.

W tym roku wileńska delegacja przedstawia większy zakres możliwości artystycznych. - Bierze udział Kapela Wileńska, Polski Teatr Studio, Zespół Pieśni i Tańca Ojcowizna. Ich występy już wcześniej cieszyły widzów i będą dalej rozczulały gości - zapewnia Adamowicz. Festiwal nie może się obejść bez tradycyjnych prowadzących - Anny Adamowicz — Ciotki Franukowej oraz Dominika Kuziniewicza — Wincuka Bałbatunszczyka z Pustaszyszek. Nie brakuje również tancerzy, muzyków, pisarzy, malarzy, dziennikarzy, literatów, twórców rękodzieł.

Festiwal „Kaziuki – Wilniuki“ jest adresowany głównie dla społeczności, która po II wojnie światowej osiedliła się na Ziemi Warmińsko-Mazurskiej. – Podczas naszych pierwszych przyjazdów były to raczej spotkania z Wilniukami, którzy zamieszkali w Lidzbarku Warmińskim. Organizowano też spotkania poetyckie. Podczas naszej imprezy wystąpiła m.in. młodziutka Joanna Moro, która pięknie recytowała „Inwokację“ otwierającą „Pana Tadeusza“ Adama Mickiewicza i zebrani płakali. Było to bardzo wzruszające. Pamiętam, gdy przyjechaliśmy po raz pierwszy do Lidzbarka Warmińskiego, byliśmy zdumieni, iż nawet 70 proc. mieszkańców miała powiązania z Wileńszczyzną – opowiada Adamowicz.

– W „Gazecie Olsztyńskiej“ przez prawie cztery lata publikowałam materiały o rodowodach wileńskich na ziemiach Warmii i Mazur. Zrozumiałam, jak lokalni mieszkańcy są zakochani w Wilnie. Pamiętam, że jeden z Wilniuków przyjechał na Litwę z dwoma wnukami. Udało im się tam znaleźć kamień, który leżał w miejscu rodzinnym, gdy dziadek opuścił kraj. Okazało się, że do tej pory tam leży. Cała rodzina omal się nie modliła przy tym kamieniu. To dobrze, że rodzice i dziadkowie opowiadają młodszym pokoleniom, jaka była ich Wileńszczyzna. Henryk Mażul pisał, że mieszkańcy Warmii i Mazur tak kochają Wilno, że poszliby tam na kolanach. Z kolei nasze wyjazdy są ważne, bo w taki sposób jeszcze głębiej poznajemy własną historię – kontynuuje rozmówczyni.

Z kolei podczas koncertu w Olsztynie prezydent tego miasta Piotr Grzymowicz podkreślił, że organizatorzy festiwalu już po raz 40. dzielą się radością z mieszkańcami regionu, aby przed okresem świątecznym móc przeżywać wiele ciepłych chwil.

- Na co dzień przypominacie o wspaniałych tradycjach, pamiętając o swoich rodzinach i wspólnym pochodzeniu. Współpracując ze sobą kontynuujecie tak wielkie dzieło - przyjeżdżacie z Wilna do nas, a my do was. Mamy zatem możliwość poznawania wspaniałych pieśni i tańców, sięgania do korzeni własnej tożsamości i kultury. Również dzisiaj przyjechaliście z palmami i obwarzankami oraz innymi wyjątkowymi specjałami, które na co dzień goszczą na waszych stołach - zwrócił się do zebranych.

Prezydent dodał, że palma wileńska przypomina gościom festiwalu „wspaniałą ziemię Wileńszczyzny, jej duch i zapach“.

- Cieszę się również z tego, że mamy tak wspaniałą młodzież. V Liceum Ogólnokształcące w Olsztynie aktywnie współpracuje z Wilnem. Możemy zatem przez budowanie mostów od najmłodszego pokolenia dalej kultywować wspaniałe tradycje - podkreślił prezydent.

Podczas festiwalu Grzymowicz wręczył też specjalne wyróżnienia dla Miejskiego Ośrodka Kultury w Olsztynie, Towarzystwa Przyjaciół Wilna i Ziemi Wileńskiej w Olsztynie, a także dla Anny Adamowicz, Dominika Kuziniewicza i Krystyny Adamowicz.

Dominik Kuziniewicz podkreślił, że widzowie na wydarzenie reagują ogromną radością. - Długo na to czekali, bo przez cały rok. Najchętniej patrzy się w oczęta tych, którzy się śmieją, a nawet ze wzruszenia puszczą łezkę. To jest radość dla nich i dla nas - podkreślił.

Tymczasem Anna Adamowicz przypomniała w rozmowie z LRT.lt, że dla wielu gości przybycie na Kaziuki jest powtórnym spotkaniem z dzieciństwem i młodością.

- Na szczęście, są jeszcze ludzie, którzy pamiętają, ale szybko odchodzą. Budujące jest to, że mamy młodzież, która może w przyszłości zamienić stare pokolenie konferansjerów. Są to osoby naprawdę zaangażowane. Uważam, że takie spotkania są naprawdę bardzo potrzebne. Trochę smutno, że zbyt mało jest młodych uczestników, bo komunikacja międzypokoleniowa jest potrzebna. Coraz mniej rodzin utrzymuje kontakty z bliskimi z Wileńszczyzny. Niektórzy jednak wciąż podchodzą do tego sentymentalnie, inni traktują to jako zjawisko nieznane - zauważyła.

- Naprawdę jest ważne, abyśmy mogli szerzyć w przestrzeni publicznej historie rodzin po repatriacji. Trzeba opowiadać o ich losach, póki świadkowie jeszcze żyją. Jechaliśmy z pewną panią z Lidzbarka Warmińskiego, której dziadkowie pochodzili ze wsi Sorok Tatary. Kobieta wyznała, iż bardzo żałuje, że nie zdążyła zapytać o wielu różnych rzeczach - podobnie, jak wielu z nas. Dlatego zatem podobne wydarzenia wywołują refleksje, sprawiają, że ludzie chcą zachować tradycje swoich przodków - dodała.

Z kolei prezes Towarzystwa Przyjaciół Wilna i Ziemi Wileńskiej w Olsztynie Piotr Bojarski przypomniał, że organizacja w tym roku obchodzi 35-lecie. - Towarzystwo działa dłużej niż ja żyję. Cieszę się, że wileńskie inicjatywy w naszym mieście i województwie są dostrzegane. Wszystkie pomysły, takie, jak Kaziuki czy Zaduszki Wileńskie, są warte wsparcia i propagowania, więc będziemy je chętnie kontynuowali - zaznaczył prezes.

- Po II wojnie światowej do regionu warmińsko-mazurskiego przybyło wielu przesiedleńców - nie tylko z ziemi wileńskiej, ale również z Grodzieńszczyzny. Z frekwencji wynika, że mieszkańcy czują potrzebę, by festiwal kontynuować. Myślę, że ta kultura i tradycja są atrakcyjne również dla młodszych pokoleń. Uosabia uniwersalne wartości. Ludzie z Wileńszczyzny przywieźli ze sobą otwartość, gościnność, ciepło i serdeczność. Dla nas wszystkich jest też ważny szacunek do wiary i przodków. Wartości pozostają takie same, mimo, że starsze pokolenia schodzą ze sceny dziejowej - podkreślił Bojarski w rozmowie LRT.lt.

Opracowała Ewelina Knutowicz

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme