Naujienų srautas

Wiadomości2023.12.20 18:02

Eugenijus Gentvilas. Porzuciliśmy naszych Polaków, czyli Tak pęka państwo

Eugenijus Gentvilas 2023.12.20 18:02

W szeroko rozpowszechnionym wideo ukraińskiego eksperymentu socjalnego dziecko litewskich Polaków, żołnierz rezerwy Wojska Litewskiego, 22-letni wilnianin Giennadij, z zapartym tchem i z pasją wyrażał swoje poparcie dla Rosjan i wykorzystując słownictwo sowieckiego więzienia poniżał swoją ojczyznę, Litwę. - Tutaj jest kompletna ch*jnia. Daliby mi kałasznikowa, rozstrzelałbym cały Sejm – zapewnił energicznie chłopak, żołnierz rezerwy Wojska Litewskiego, dziecko litewskich Polaków.

Giennadij nie jest przypadkowym chuliganem. Jest przejawem polityki w stosunku do litewskich mniejszości narodowych, która upadła na skutek wieloletnich zaniedbań i dopiero teraz powoli jest odbudowywana. Giennadij, podobnie jak wielu innych litewskich Polaków urodzonych w roku niepodległości, znalazł się w orbicie rosyjskich wpływów kulturowych i propagandy. Ludzie tacy jak Giennadij są często bardziej prorosyjscy niż ich rodzice. Ludzie tacy jak Giennadij mają zaburzoną tożsamość kulturową. Państwo litewskie nie zaopiekowało się nimi na czas. Teraz są częścią realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego państwa (patrz cytat powyżej). Zrusyfikowana polska młodzież Litwy to nowa piąta kolumna.

Jak to się stało? Przez jaką nieuwagę my, bracia polscy i siostry litewskie, zapuściliśmy sobie węża w szyję?

Szczegółową analizę sytuacji, w jakiej znalazła się historyczna mniejszość narodowa, przedstawia strategia „Wileńszczyzna 2040”, która powstała na rzecz zachowania i rozwoju lokalnego języka i społeczności polskiej. Dokument przygotowany przez litewskich i polskich myślicieli został opublikowany jeszcze przed pandemią. Dlatego globalne wyzwania zepchnęły na margines polityczne znaczenie strategii, a jednocześnie problemy lokalne. Wojna w Ukrainie pokazuje, że sprawy litewskich Polaków i ich priorytety kulturowe są ważnym, niezasłużenie zaniedbanym aspektem bezpieczeństwa narodowego naszego państwa.

Jak wiemy, w Rzeczypospolitej Obojga Narodów doszło do polonizacji Litwinów. W Republice Litewskiej zachodzi zaś analogiczny, a zarazem niebezpieczny dla nas Litwinów proces: rusyfikują się Polacy na Litwie. Dzieje się tak dlatego, że język rosyjski, podobnie jak język polski, należy do grupy języków słowiańskich, a więc jest bliższy mniejszości narodowej niż język litewski. Wybierając język, mniejszość wybiera także „kulturę”. Wzajemne zrozumienie kulturowe determinuje, zgodnie ze strategią, nawet to, że wybranych polityków polskich i rosyjskich „łączą pragmatyczne stosunki polityczne oparte na współpracy w Sejmie Litwy”.

Młodzi Polacy na Litwie są przekonani, że język rosyjski znają dobrze – lepiej niż młodzi ludzie w tym samym wieku 20 lat temu. Mniej niż połowa polskich dzieci w wieku przedszkolnym porozumiewa się w języku litewskim w swoim najbliższym otoczeniu.

Jak wynika z badań ankietowych wspomnianych w strategii, rodzice wybierający dzieciom szkoły mniejszości narodowych zauważają, że pracujący tam pedagodzy słabo mówią zarówno po polsku, jak i po litewsku. Jak się wtedy komunikują? Oczywiście po rosyjsku. Dlatego zdaniem rodziców-Polaków, polskie szkoły „stają się ośrodkami rusyfikacji młodzieży”.

Po ujednoliceniu wymagań egzaminu maturalnego z języka litewskiego bez zapewnienia najmłodszym Polakom okresu przejściowego na uzyskanie poziomu rówieśników-Litwinów, uczniowie klas starszych zmuszeni byli do zakucia materiału okresu 8–12 lat – w dwa lata. Różnica wyniosła 800 godzin nauki. Przez całą dekadę litewscy Polacy uczyli się języka litewskiego coraz słabiej. Prawdopodobnie rozsądne jest stwierdzenie, że większość w ogóle się nie uczyła - znalazła prostsze, czyli bardziej rosyjskie, sposoby rozumienia świata.

Maturzyści rejonu solecznickiego najgorzej zdają egzamin z języka litewskiego, bo na co dzień sami nie mówią po litewsku i nie słyszą, jak to robią inni. Soleczniki stały się częściowo małą zagranicą na Litwie.

Najdziwniejsze jest to, że maturzyści szkół litewskich i polskich równie słabo władają językiem litewskim. Tabliczka z nazwą placówki nic nie znaczy – o wszystkim decyduje otoczenie. W polskojęzycznych (choć można powiedzieć – także rosyjskojęzycznych) regionach południowej Litwy jedna czwarta maturzystów nie zdaje egzaminu z języka litewskiego, niezależnie od tego, gdzie się uczyli. Nie ma „istotnych różnic w jakości oświaty pomiędzy szkołami polskimi i litewskimi na Wileńszczyźnie”.

Co więcej, z roku na rok polską filologię pedagogiczną studiuje coraz więcej słabszych abiturientów, których poziom znajomości języka polskiego jest słaby. Żadna uczelnia wyższa na Litwie nie kształci nauczycieli szkół początkowych w języku polskim. To smutne nie tylko w stosunku do Polaków na Litwie, którzy nie otrzymują pełnego, podstawowego wykształcenia – w podobnym środowisku uczą się teraz dzieci ukraińskich uchodźców.

Podobnie jak w Rosji, gdzie edukacja już od przedszkola związana jest z polityką, polskie szkoły na Litwie są z reguły upolitycznione. W nich „nauczyciele i uczniowie zajmują się organizowaniem kampanii wyborczych i imprez partyjnych, agitacją partyjną”. Jednocześnie polską oświatę na Litwie cechuje „feudalizacja”, w ramach której dyrektorzy szkół są powoływani i utrzymywani na podstawie przynależności partyjnej.

Niepokojący jest nie tylko stan polskiej edukacji, ale również poziom polskich mediów. Polacy na Litwie w dalszym ciągu korzystają z rosyjskich mediów: oglądają głównie filmy w języku rosyjskim. 84 proc. słucha rosyjskiego popu (znacznie mniej z nich słucha muzyki angielskojęzycznej). Wśród litewskich Polaków „Russkoje Radio” jest bardziej popularną stacją radiową niż „Znad Wili”.

Ponadto po tym, gdy w 1994 r. polska telewizja wycofała się z rynku Litwy ze względu na zbyt małą widownię, Polacy zaczęli masowo wybierać programy rosyjskie. Trend ten dotknął także fal radiowych litewskiego nadawcy publicznego. W ciągu trzech dekad czas trwania programów telewizyjnych w języku polskim w LRT skrócił się ponad 5-krotnie. Duża część Polaków nadal czyta stronniczą prasę przychylną Akcji Wyborczej Polaków na Litwie - Związkowi Chrześcijańskich Rodzin. Prawdą jest, że wraz z nasileniem się wojny informacyjnej, dzięki staraniom Polonii i rządu litewskiego, część polskich kanałów telewizyjnych powróciła na rynek krajowy.

Ze zidentyfikowanych w strategii słabości i zagrożeń jasno wynika, że ​​podział Polaków i Litwinów ma charakter dwukierunkowy. Partie ogólnokrajowe i Rząd zbyt mało uwagi poświęcają mniejszościom narodowym, ale sami Polacy na Litwie również mają niewielki poziom tolerancji dla ludzi myślących inaczej. Polacy na Litwie zamknęli się w kulturalnym getcie.

Jednak w końcu pojawiają się wyjątki. Zwycięstwo Roberta Duchniewicza, polityka należącego do partii ogólnokrajowej, w ostatnich wyborach na mera Samorządu Rejonu Wileńskiego otwiera nową perspektywę polityczną i obywatelską. Partie prawicowe z kolei uzyskały sześć mandatów w radzie. Oby tylko na Wileńszczyźnie było więcej polskiej, a nie rosyjskiej Litwy i można będzie działać zgodnie z zasadami zachodniej polityki.

Co jeszcze musimy zrobić, aby zagubieni Polacy odzyskali swoją tożsamość? Musimy wzmocnić prestiż języka polskiego: zwiększyć dostępność polskich treści i wykorzystanie języka w przestrzeni publicznej. Innymi słowy, zakaz dwujęzycznych tablic w językach mniejszości jest większym zagrożeniem niż zezwolenie na ich wieszanie.

Musimy współpracować, aby polska szkoła kształciła patriotów, którzy doskonale mówią po litewsku i polsku, a polską kulturę na Litwie kochali nie tylko wykształceni wilnianie, ale także mieszkańcy peryferiów. Polskie treści i odpolitycznione polskie media zrównoważą wpływ rosyjskiego dyskursu.

Jednocześnie zwracam uwagę, że niektóre z motywów wrogości młodych Polaków do Litwy, w sposób radykalny wypowiedziane przez Giennadija, przypominają wydarzenia, które miały miejsce na kilka tygodni lub dni przed 14 czerwca 1940 r. Jak pisał historyk Norbertas Černiauskas w swojej monografii „Ostatnie lato Litwy”, w tym okresie na Wileńszczyźnie toczyły się ideologiczne walki pomiędzy Litwinami i Polakami.

Profesor Michał Römer był zaniepokojony faktem, że „w sowieckim radiu nadającym z Mińska Litwa została oskarżona o prześladowanie mieszkających w Wilnie Polaków i Białorusinów. Mykolaitis-Putinas zauważył także, że wilnianie coraz gorzej oceniają rząd litewski".

Nie czekajmy na dzień, w którym putin oskarży władze litewskie o prześladowanie mniejszości narodowych. Zwróćmy się dziś w stronę Polaków na Litwie, aby sami Polacy ponownie zwrócili się ku Litwie. A Litwini, jak sugerują twórcy strategii „Wileńszczyzna 2040”, powinni „uznać kulturę litewskich Polaków za wartość dodaną w stosunku do własnej kultury narodowej”.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane