Naujienų srautas

Wiadomości2023.12.17 15:02

Dziś wybory w Serbii. „Test dla prezydenta”

Choć sam prezydent Aleksandar Vučić nie startuje w dzisiejszych przedterminowych wyborach parlamentarnych, głosowanie powszechnie postrzegane jest jako referendum za lub przeciwko niemu.

Konserwatywna, prawicowa Serbska Partia Postępowa (SNS), która rządzi krajem od 2012 r., startuje w wyborach w ramach listy „Serbia nie może się zatrzymać”. Większość opozycji, czyli kilkanaście różnych prozachodnich ugrupowań, idzie do wyborów wspólnie pod szyldem „Serbia przeciwko przemocy”.

Opozycja zjednoczona, jednak szanse małe
Jak podkreśla w swojej analizie Marta Szpala z Ośrodka Studiów Wschodnich, hasło to nawiązuje do majowych protestów, od których doszło po strzelaninie w szkole w Belgradzie. To właśnie one spowodowały, że prezydent Aleksandar Vučić zdecydował się zarządzić przedterminowe wybory, choć te normalnie powinny odbyć się w 2026 r.

Jak podkreśla Szpala, głosowanie będzie testem dla prezydenta i stworzonego przez niego systemu. – W kraju narasta niezadowolenie społeczne na tle sytuacji ekonomicznej i zmęczenie wieloletnimi rządami SNS, co próbuje zdyskontować prozachodnia opozycja – podkreśla. Choć tej udało się zjednoczyć i iść w jednym bloku, jej szanse na zwycięstwo są nikłe.

– Agresywna kampania wyborcza, bazująca na osobistej popularności prezydenta Vučica, rozbudowane sieci klientystyczne oraz kontrola mediów zapewne zagwarantują rządzącym kolejne zwycięstwo, zwłaszcza że dyskretnie sprzyja im także część krajów UE oraz USA, które obawiają się destabilizacji sytuacji w Serbii w przypadku zmiany kierownictwa państwa – czytamy w analizie OSW.

12 proc. Serbów jest partii
Głównym osiągnięciem rządów Vučica, który w latach 2014-2017 był premierem, a następnie został prezydentem, było ustabilizowanie sytuacji gospodarczej, w tym przyciągnięcie zagranicznych inwestycji oraz zbicie bardzo wysokiego bezrobocia. Ze względu pandemię oraz wojnę w Ukrainie obecnie wzrost jednak wyhamował, a kraj boryka się z wysoką inflacją.

Niezmiennym zarzutem w stosunku do SNS pozostaje naruszanie praworządności, w tym poprzez kontrolę mediów i rozwijanie sieci wpływów. Podporządkowanie rządzącej partii tłumaczy fakt, że należy do niej aż 800 tys. osób, czyli 12 proc. całego społeczeństwa.

Dużym problemem na arenie europejskiej jest również niemal całkowite zamrożenie stosunków z nieuznawanym przez Serbię Kosowem, a także prorosyjskie sympatie obecnego prezydenta, który od początku wojny próbował balansować między Wschodem a Zachodem.

Być albo nie być prezydenta
W skład głównego opozycyjnego bloku wchodzą partie reprezentujące poglądy od liberalnych po lewicowe i ekologiczne. „Ludzie wymusili tę koalicję oddolnie. Może nie potrwać długo”, mówił poseł Zielonych Djorde Miketic, przyznając, że nie wszystkie zrzeszone w niej ugrupowania pałają do siebie sympatią.

Sondaże dają temu blokowi ok. 23-25 proc. poparcia, podczas gdy blok zrzeszony wokół Vučica może liczyć na poparcie w granicach 40-45 proc. Ok. 7-11 proc. uzyskać może koalicja Socjalistycznej Partii Serbii (SPS) (na czele której stoi obecny szef MSZ Ivica Dačić) oraz Zjednoczonej Serbii (JS) – czyli partii, które dotychczas współrządziły z SNS.

Szansę na wejście do 250-osobowego jednoosobowego parlamentu Serbii mają również skrajnie prawicowe ugrupowania startujące z list NADA (czyli „Nadzieja”) oraz Zgromadzenie Narodowe.

Aby dostać się do serbskiego parlamentu, trzeba przekroczyć próg 3 proc. poparcia w skali kraju. Łącznie o mandat biją się parlamentarzyści startujący aż z 18 list. Wszyscy z nich startują też z tego samego okręgu, obejmującego całą Serbię.

Choć kadencja Vučica kończy się dopiero w 2027 r. (ostatnie wybory prezydenckie odbyły się w zeszłym roku, a ten zdobył wówczas poparcie 60 proc. społeczeństwa), polityk zapowiedział, że w przypadku porażki swojej partii zrezygnuje ze stanowiska.

Uprawnionych do głosowania w dzisiejszych wyborach jest 6,5 miliona Serbów, którzy oprócz parlamentarzystów wybiorą dziś również członków władz samorządowych w 65 jednostkach samorządu terytorialnego.

Treść została opublikowana w ramach współpracy LRT.lt z EURACTIV.pl.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme