Przewodnicząca Sejmu Viktorija Čmilytė-Nielsen złożyła wizytę w Domu Wspólnot Narodowych, gdzie spotkała się z przedstawicielami mniejszości narodowych. - Sprawy mniejszości narodowych są priosytetem naszego państwa. Wierzę, że tak będzie również w przyszłości - stwierdziła przewodnicząca Sejmu.
Podczas spotkania Čmilytė-Nielsen przyznała, że bardzo się cieszy, iż mogła się spotkać z przedstawicielami wspólnot narodowych. Dodała, że Litwa wyróżnia się na tle innych krajów pod względem poświęcanej uwagi mniejszościom narodowym, również w kontekście europejskim. - Zwracamy niemało uwagi na sprawy mniejszości narodowych od czasu odzyskania niepodległości. Jednak wciąż musimy robić więcej w tym zakresie. W końcu, staliśmy się krajem, gdzie imigracja jest większa niż emigracja. Imigranci tworzą tu nowe życie, zakładają rodziny, budują społeczności. Cieszę się zatem, że na Litwie działają wspólnoty nowsze i starsze. Zajmują się działalnością kulturalną i pielęgnowaniem tradycji - zaznaczyła.
W rozmowie z dziennikarzami Čmilytė-Nielsen odniosła się również do kwestii regulacji prawnych mniejszości narodowych.
- Ważne jest, aby politycy byli otwarci i nie bali się publicznej dyskusji. Potrzebna jest również nowa Ustawa o mniejszościach narodowych, o czym również rozmawiamy. Cieszę się, że w ciągu tej kadencji przyjęliśmy niemało aktów prawnych, dotyczących spraw mniejszości. Jest to m.in. przez wiele lat odkładana Ustawa o pisowni imion i nazwisk. Uważam, że jest to jedno z największych osiągnięć ostatniej kadencji. Rozumiem, że dla części naszego społeczeństwa zmiany pozytywnie wpłynęły na ich życie, bo obywatele otrzymali prawa, do jakich wcześniej nie mieli dostępu - podkreśliła.
Podczas spotkania został poruszony również temat nauki języków mniejszości narodowych. - Popieram pomysł, aby była możliwość podejmowania nauki jak największej ilości języków. Widzę w tym dużą misję. W zasadzie, proces ten odbywa się w sposób naturalny - stwierdziła przewodnicząca Sejmu.

Podczas spotkania przedstawiciele mniejszości narodowych potwierdzili, że sytuacja różnych grup etnicznych jest dobra, również w porównaniu do innych krajów.
- Takie instytucje, jak Dom Wspólnot Narodowych czy Departament Mniejszości Narodowych zapewniają możliwość tworzenia własnej historii. Nie chodzi mi tutaj o wielkość pomieszczeń siedzib, ale o przyjście do konkretnej placówki, w której można swobodnie pielęgnować własną kulturę. Oczywiście, warto zwracać jeszcze większą uwagę na sprawy mniejszości, jak też pamiętać o wkładzie organizacji pozarządowych. Musimy również wzmacniać tolerancję w naszym społeczeństwie, aby wszystkie grupy etniczne mogły żyć obok siebie w dobrobycie. Jednak Litwa posiada długoletnie, dobre doświadczenie w tym zakresie. Różnorodność narodów należy oceniać jako ogromną zaletę i regularnie o tym pamiętać - zaznaczyła Čmilytė-Nielsen.

Z kolei dyrektor Domu Wspólnot Narodowych Grzegorz Miłoszewicz powiedział, że siedziby w zarządzanej przez niego instytucji ma około 20 organizacji. W większości są to wspólnoty mniejszości narodowych, które już od wielu lat zamieszkują Litwę.
- Ich liderzy podczas dzisiejszego spotkania, podkreślili, że działają jeszcze od końca lat 80-tych. Powstały również nowe wspólnoty, m.in. kirgiska czy tadżycka. Działają tu od mniej więcej pięciu lat. Większość przedstawicieli tych narodów nawet się porozumiewa w języku litewskim - dodał.

Jednym ze sposobów integracji są organizowane przez instytucję od ponad 20 lat kursy języka litewskiego. Do wybuchu wojny w Ukrainie rocznie brało w nich udział około 100 osób. Zajęcia współfinansował Departament Mniejszości Narodowych oraz Państwowa Komisja Języka Litewskiego.
- Rok temu, gdy brakowało nam kilkudziesięciu osób do utworzenia grupy, poprosiliśmy Centrum Ukraińskie o zamieszczenie ogłoszenia dotyczącego zajęć. Zaledwie w ciągu weekendu otrzymaliśmy ponad 400 zgłoszeń od uchodźców z Ukrainy. Mieliśmy zatem do czynienia z taką sytuacją, że musieliśmy odmówić, bo nie posiadaliśmy dodatkowego finansowania. Teraz nam pomaga również organizacja Stiprūs kartu. Ich środki sprawiły, że mogliśmy prowadzić zajęcia dla 400 osób w ciągu półrocza. Niedawno uzyskaliśmy stypendium Ambasady USA na Litwie, dzięki któremu przez 1,5 roku w trzech etapach około 900 osób będzie mogło pobierać naukę litewskiego. Jednak należy przyznać, że uzyskanie dodatkowych pieniędzy, jeżeli chodzi o sprawy Ukraińców, jest łatwiejsze, niż w przypadku projektów dotyczących innych mniejszości - stwierdził Miłoszewicz.
W tej chwili zajęcia prowadzi sześciu nauczycieli. Dwóch z nich pracuje w Kownie. - Dla jednej z grup zajęcia odbywają się stacjonarnie. Inni zaś korzystają z możliwości nauki online. Właśnie o taką opcję ubiegali się uczestnicy zajęć. Nawet pracodawcy pozwalają na to, by uchodźcy z Ukrainy mogli pobierać naukę w godzinach pracy. Uważam, że bardzo nam się powiodło z nauczycielami. Prowadzą je wykładowcy, posiadający wieloletnie doświadczenie pracy z dorosłymi słuchaczami. Cieszę, że udało się zaprosić więcej wykładowców, bo bardzo nam ich brakowało. Do pracy podchodzą bardzo odpowiedzialnie, rozumieją całą powagę sytuacji, wiedzą, że uchodźcy różnią się od typowych uczestników zajęć - podsumował dyrektor Domu Wspólnot Narodowych.







