Przewodnicząca Sejmu Viktorija Čmilytė-Nielsen twierdzi, że zaproszenie lidera konserwatystów Gabrieliusa Landsbergisa i partnerów koalicyjnych w celu omówienia przyszłości rządu i przedterminowych wyborów jest racjonalne.
- To racjonalna propozycja, sprawa jest oczywiście istotna i trzeba ją przedyskutować. Nie chciałabym oceniać możliwych rozwiązań przed spotkaniem - powiedziała Čmilytė-Nielsen w komentarzu przesłanym agencji ELTA.
Lider konserwatystów Gabrielius Landsbergis ogłosił w piątek rano, że w następstwie skandalu związanego z absorpcją dodatków biurowych, prezydium partii spotka się w piątek, aby podjąć decyzję o rozwiązaniu rządu i przedterminowych wyborach parlamentarnych. Spotkanie koalicyjne jest również zaplanowane w najbliższej przyszłości.

Jak wcześniej informowała ELTA, tydzień temu dziennikarz i społecznik Andrius Tapinas ogłosił, że minister edukacji, nauki i sportu Jurgita Šiugždinienė nadużyła funduszy przeznaczonych na swoją działalność radnej w Samorządzie miasta Kowna i zdefraudowała prawie 14 000 euro.
Minister nie była w stanie udokumentować swoich wydatków rachunkami, ale upubliczniła raporty, które złożyła w kowieńskim samorządzie. Nie rozwiało to wątpliwości opozycji ani części koalicji rządzącej.
Chociaż premier Šimonytė ponownie wyraziła swoje zaufanie do Šiugždinienė, w czwartek minister ogłosiła, że na ręce szefowej rządu złożyła rezygnację.

Zgodnie z prawem, premier powinien zdecydować w ciągu pięciu dni roboczych, czy przyjąć wniosek minister o dymisji.
Gintarė Skaistė i Simonas Kairys, którzy byli ministrami w Radzie Miasta Kowna, również przyznali, że nie są w stanie uzasadnić wszystkich zadeklarowanych wydatków paragonami.
Skandal skłania niektórych członków opozycji do rozważenia konieczności przeprowadzenia procedury wotum nieufności wobec rządu.
Gentvilas: dymisja rządu nie musi oznaczać przedterminowych wyborów do Sejmu
Polityk z Ruchu Liberałów Eugenijus Gentvilase powiedział, że dymisja rządu nie musi oznaczać przedterminowych wyborów do Sejmu.
- Dymisja rządu nie musi oznaczać przedterminowych wyborów do Sejmu. Sejm może zdecydować: w porządku, ten rząd pokazał swój standard, podajcie się do dymisji, ale utwórzcie nowy rząd - powiedział BNS Gentvilas, starosta frakcji liberałów w Sejmie.
Dodał, że w jego własnym kręgu toczyły się dyskusje, że ta sytuacja może doprowadzić do dymisji rządu.
- Drugą kwestią jest to, czy odbędą się przedterminowe wybory? Pytanie brzmi, czy gdyby rząd się wycofał, w Sejmie byłoby wystarczająco głosów, aby przeprowadzić przedterminowe wybory? Jest możliwe, że jeśli rząd poda się do dymisji, w Sejmie nie będzie wystarczającej liczby głosów do przeprowadzenia przedterminowych wyborów, a nowy rząd musiałby zostać utworzony w tym Sejmie - argumentował polityk.

Według niego, kwestia ta powinna być omawiana przez partnerów koalicyjnych od samego początku, gdy tylko do wiadomości publicznej dotarły informacje o możliwym nieprzejrzystym wykorzystaniu funduszy przez minister edukacji Šiugždinienė podczas jej pracy w Radzie miasta Kowna. Nie można było tego zrobić, ponieważ Landsbergis przebywał w Japonii, a przewodnicząca Sejmu w Rzymie, a obecnie jest w Estonii.
- Powinniśmy byli omówić to wtedy, gdy pojawiła się kwestia Šiugždinienė, nie zdawaliśmy sobie sprawy z powagi sytuacji - powiedział Gentvilas.
Z kolei Aušrinė Armonaitė, przewodnicząca Partii Wolności oraz minister gospodarki i innowacji twierdzi, że „może dojść do pewnego rodzaju restartu".
- Nie mogę jeszcze komentować przedterminowych wyborów. Uzgodniliśmy, że porozmawiamy o tym w najbliższej przyszłości - powiedziała Armonaitė agencji BNS.

- Sytuacja jest bardzo poważna. Jest kryzys zaufania do systemu politycznego i prawdopodobnie do demokracji w ogóle, zaufanie do partii politycznych spadło, zwłaszcza wśród młodych ludzi. Nie mam wątpliwości, że musimy wrócić do partii, przede wszystkim w celu przedyskutowania ze społecznością, a następnie z koalicją, aby znaleźć sposób na wyjście z tej sytuacji. Chciałbym na razie powstrzymać się od szczegółowych refleksji – powiedziała minister gospodarki i innowacji.
Przewodniczący frakcji Partii Wolności w Sejmie Vytautas Mitalas podkreślił, że dymisja kilku ministrów nie będzie oznaczać upadku całego rządu.
- Proszę mi wybaczyć, że pomniejszam dramatyzm sytuacji, ale wymiana jednego, dwóch czy nawet trzech ministrów, teoretycznie, mówię tylko teoretycznie, nie musi oznaczać upadku rządu, dymisji czy przedterminowych wyborów. Taka sytuacja może być sprowokowana bardziej przez niezdolność do współpracy, niespełnienie obietnic wyborczych i zobowiązań zapisanych w umowie koalicyjnej, ale nie przez zmianę jednego, dwóch lub trzech ministrów - powiedział Mitalas w piątek BNS.
Dodał, że było wiele przykładów zmiany ministrów więcej niż jeden raz, „podczas gdy rządy kontynuowały pracę, zwłaszcza w tak trudnym geopolitycznie czasie".






