Obsypana nagrodami podczas Festiwalu Filmowego w Gdyni adaptacja powieści Leopolda Tyrmanda to jeden z najodważniejszych filmów o wojnie, jakie zrealizowano u nas w ostatnich dekadach. Brawurowo zagrany, zrealizowany z rozmachem i dramaturgiczną precyzją "Filip" spogląda na historię z nieoczywistej perspektywy.
Gdy go poznajemy, ma być może dwadzieścia lat. Wraz z ukochaną dziewczyną za chwilę wejdzie na deski konspiracyjnego kabaretu w warszawskim getcie, by odegrać komediowo-taneczne przedstawienie. Chwilę później salwy niemieckich karabinów przerwą jego występ, a jego życie rozsypie się na kawałki – podczas gdy jego narzeczona umrze na jego rękach, Filipowi (Eryk Kulm jr) uda się uciec. Dwa lata później znajdzie się w ekskluzywnym niemieckim hotelu we Frankfurcie, gdzie dzięki fałszywym dokumentom będzie mógł pracować jako kelner. Właśnie tutaj młody chłopak rozpocznie niebezpieczną, perwersyjną grę z systemem – sypiając z niemieckimi kobietami, porzucając je i upokarzając, będzie dokonywał rasowej zemsty. Do czasu, gdy spotyka na swej drodze uroczą Lisę (Caroline Hartig).
Czytaj również
Przenosząc na ekran powieść Leopolda Tyrmanda, Michał Kwieciński dochowuje wierności powieści, którą sam Tyrmand nazywał "syntezą najważniejszych spraw mojego życia", a która w polskiej literaturze plasuje się wśród najbardziej kontrowersyjnych opowieści o II wojnie światowej. Powód jest prosty: w "Filipie" Tyrmand kreśli postać cynika i oportunisty, uwodziciela skrywającego osobistą traumę pod ironicznym uśmiechem. Napisana w 1959 roku na fali poststalinowskiej odwilży książka nie wpisywała się ani w socrealistyczne wzory, ani w narodową mitologię bohaterstwa. Wydana została w ograniczonym nakładzie i z cenzorskimi skreśleniami (dopiero w 2022 roku ukazała się oryginalna wersja powieści), ale mimo to od razu stała się wydarzeniem i skandalem.

Będący jej adaptacją film Michała Kwiecińskiego skandalem z pewnością nie będzie. Po takich filmach jak "Życie jest piękne" Benigniego, "Pociąg życia" Radu Mihăileanu, po "Bękartach wojny" Tarantino i "Jojo Rabbit" Taiki Waikikiego, przewrotnych, często obrazoburczych opowieściach o II wojnie światowej, "Filip" nie szokuje. W tym sensie można by go uznać za film spóźniony. Ale Michała Kwiecińskiego nie interesuje ten rodzaj reakcji. Jego opowieść to historia człowieka, który ucieka przed jednoznacznością, który próbuje wymykać się z ról przypisywanych mu przez społeczeństwo i historię. Kwieciński unika etykiet – rysuje portret Filipa, jakby nie chciał rozstrzygać, czy jest on tchórzem, bohaterem, ofiarą, a może osobliwie rozumianym katem. W filmowym Filipie spotykają się różne oblicza człowieczeństwa – cynizm i zagubienie, lęk i brawura. Wymieszane w trudnych do rozpoznania proporcjach.
W interpretacji Eryka Kulma ta postać ożywa. Młody aktor, który za swoją kreację otrzymał nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego, wnosi na ekran charyzmę i psychologiczną prawdę. Jest zadziorny, ale i pełen rozpaczy, pociągający, a zarazem oślizgły. W nocnych, transowych sesjach dzikiego tańca wyrzuca z siebie całą złość i autoagresję. Bez Kulma nie byłoby tego filmu. Według opowieści samego reżysera to właśnie odkrycie idealnego odtwórcy tytułowego "Filipa" stało się źródłem motywacji do walki o ten trudny, wymagający projekt.

Michał Kwieciński poświęcił mu dziesięć lat, szykując kolejne wersje scenariusza i walcząc o zebranie środków, które pozwoliłyby na realizację kosztownego przedsięwzięcia. A przyznać trzeba, że "Filip" sfilmowany jest z imponującym rozmachem. Wrażenie robią wyróżnione w Gdyni zdjęcia Michała Sobocińskiego, który co i rusz wprawia kamerę w ruch, każąc jej podążać za bohaterem, scenografia Katarzyny Sobańskiej i Marcela Sławińskiego oraz charakteryzacja Dariusza Krysiaka (nagrodzonego w Gdyni). To dzięki nim Toruń na ekranie zmienia się w Frankfurt, a widz ani przez chwilę nie ma poczucia, że twórcy go oszukują. Bo Michał Kwieciński, jeden z najbardziej doświadczonych rodzimych producentów doskonale wie, czym żywi się filmowe widowisko i że na "Filipie" nie wolno było oszczędzać. Jego obraz imponuje – rozmachem realizacji, pieczołowitością, z jaką na ekranie odtworzono rzeczywistość wojennych Niemiec, a także psychologiczną wiarygodnością i dramaturgiczną precyzją. Nagrodzony gdyńskimi Srebrnymi Lwami "Filip" jest bowiem filmem wyjątkowym, prowokacyjnym, odważnym, ale opowiedzianym przez reżysera-erudytę, który nie szuka poklasku i taniej kontrowersji.
"Filip". Reżyseria: Michał Kwieciński. Scenariusz: Michał Kwieciński, Michał Matejkiewicz na podstawie powieści „Filip” Leopolda Tyrmanda. Zdjęcia: Michał Sobociński. Scenografia: Katarzyna Sobańska, Marcel Sławiński. Montaż: Nikodem Chabior. Muzyka: Robot Koch. Występują: Eryk Kulm jr, Caroline Hartig, Victor Meutelet, Zoe Straub, Sandra Drzymalska, Robert Więckiewicz. Premiera: 03.03.2023.




