W tym czasie, kiedy Parlament Europejski przyjmował rezolucję uznającą Rosję za państwowego sponsora terroryzmu, nad Ukrainą rozpoczął się ostrzał rosyjskimi rakietami.
W środę w większości regionów Ukrainy ogłoszono alarm przeciwlotniczy, a wstępne doniesienia wskazywały, że Rosja wystrzeliła dziesiątki rakiet.
Mer Kijowa, Władimir Kliczko poinformował, że w stolicy doszło do kilku eksplozji, a na miejsce wysłano ekipy medyczne i ratownicze.
Pociski trafiły w obiekt infrastruktury krytycznej i budynek mieszkalny w mieście. Przerwy w dostawie wody i energii elektrycznej odnotowano na obszarach położonych na lewym brzegu Dniepru.
Rakietami atakowane są Lwów, Iwano-Frankowsk, Kijów, Winnica, Mikołajów, Czerkasy, Chersoń. Nadlatują kolejne pociski. Obrona powietrzna zestrzeliła kilka z nich.
Bez prądu pozostaje Mołdawia, o czym w mediach społecznościowych poinformował wicepremier tego kraju Aleksandr Spinu.
- Mamy powtórkę z sytuacji z 15 listopada. Po zbombardowaniu przez Rosję ukraińskiego systemu energetycznego w ostatniej godzinie mamy masowe wyłączenia prądu w całym kraju - poinformował na Telegramie.

