- Wrócę do Warszawy i poinformuję moich przełożonych o tym, w jaki sposób zostałem potraktowany - powiedział wiceminister edukacji i nauki RP Tomasz Rzymkowski po spotkaniu z merem Samorządu Rejonu Trockiego Andriusem Šatevičiusem oraz ze swoim litewskim odpowiednikiem Ramūnasem Skaudžiusem.
Rozmowy polskiej delegacji dotyczyły sytuacji Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu. LRT.LT przypomina, że tydzień przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego Rada Samorządu Rejonu Trockiego powiadomiła, że nie zgadza się na łączenie klas XI i XII w polskim i litewskim gimnazjum. Chodzi o niewystarczającą liczbę uczniów.
6 września Radni Samorządu Rejonu Trockiego większością głosów zdecydowali o degradacji polskiego Gimnazjum im. Komołowskiego w Połukniu do szkoły podstawowej.

Społeczność szkolna oraz opozycja, nie zgadzają się z takim działaniem samorządowych władz. Uczniowie ostatnich klas są zawieszeni w rejestrze, ich nauczanie nie jest finansowane, a nauczyciele wyrażając swój protest, uczą dzieci nieodpłatnie.
Dyrektorka placówki Renata Krasowska jest przekonana, że sprawa jest mocno upolityczniona, a argumenty samorządowców nie przekonują społeczności szkolnej.
- Zorganizowaliśmy dwa spotkania ze wspólnotą polskiej i litewskiej szkoły, po których się wyjaśniło, że informacja ze strony władz samorządu była podawana błędnie. Podczas tych spotkań rodzice uczniów Medeinos wyrazili poparcie, potwierdzając zgodę na wspólne nauczanie swoimi podpisami. Wszystkie oficjalnie dane wysłaliśmy do samorządu oraz radnych i mam na to potwierdzenie – twierdzi Krasowska. Przypomina, że dzięki wspólnej nauce polskich i litewskich dzieci, placówka oświatowa w Połukniu zachowałaby status gimnazjum.

Wiceminister edukacji i nauki RP Tomasz Rzymkowski był zdziwiony tym stwierdzeniem.
- Podczas spotkania w samorządzie pytaliśmy właśnie o pozycję rodzin Gimnazjum Medeinos, na co władze rejonu odpowiedziały, że urząd nie posiada żadnych dokumentów potwierdzających przychylność litewskich rodzin na wspólne nauczanie – nie kryje zdziwienia wiceminister.
Nie ukrywa rozczarowania władzami rejonu również radna z ramienia AWPL-ZChR Alina Kowalewska. - W historii wszystkich samorządów nie było takiego przypadku, by po rozpoczęciu roku szkolnego likwidowano klasy. To nieodpowiedzialna polityka władz Samorządu Rejonu Trockiego – mówi Kowalewska. Przekonuje, że nie chodzi nawet o finanse, bo utworzenie takich klas kosztowałoby samorząd mniej niż te propozycje, z którymi wychodzi do uczniów. - To są wyłącznie ambicje i brak woli. Zgodnie z rozporządzeniem mera Rejonu Trockiego dyrektorka musi jednostronnie zerwać umowę z rodzicami i wykreślić uczniów z rejestru do 26 października – tłumaczy radna.

Przypominamy, że Samorząd Rejonu Trockiego zaproponował kilka opcji, by rozwiązać zaistniałą sytuację. Pierwsza możliwość – nauczanie w obok działającym litewskim Gimnazjum Medeinos, gdzie zapewnione zostaną lekcje z języka polskiego. Druga opcja – rekrutacja do Gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza w Landwarowie, natomiast faktycznie uczniowie kontynuowaliby naukę na miejscu, w Połukniu. Rozporządzenia Ministerstwa Oświaty, Nauki i Sportu stwarzają również taką możliwość. Uczniowie uczą się w swoich klasach, jednak świadectwo ukończenia szkoły wręczy Gimnazjum im. Sienkiewicza –tłumaczyła Agata Beliak, rzeczniczka Samorządu Rejonu Trockiego. Kolejną możliwością jest bezpośrednie nauczanie w gimnazjum Sienkiewicza w Landwarowie. - Samorząd oczywiście zapewni dojazd tym uczniom – mówiła w rozmowie z LRT Beliak.
- Czuje się mocno rozczarowany tą rozmową w samorządzie. Usłyszałem wiele elementarnych kłamstw. Zabrakło dialogu i otwartych intencji. Do moich obowiązków należy troska o dobro Polaków za granicami państwa polskiego, możliwość nauki języka polskiego, krzewienie i utrzymywanie naszej tożsamości narodowej. Robimy wszystko, żeby ta szkoła mogła w tym kształcie funkcjonować nadal. Liczę, że uda nam się to uczynić, ale będzie to droga na pewno trudna i kręta. Nasza rola jest wyłącznie rolą swoistego amicus curiae, my tylko wspieramy. Nie mamy możliwości sprawczego działania. Dialog musi być oparty na prawdzie, a jej, jak widzimy, zabrakło. I to mnie zabolało najbardziej. Wrócę do Warszawy i poinformuję moich przełożonych o tym, w jaki sposób zostałem potraktowany – podsumowuje spotkanie z władzami Trok wiceminister Rzymkowski.









