Naujienų srautas

Wiadomości2022.09.06 14:37

Łotwa rezygnuje z projektu szkół mniejszości narodowych. Dyrekcje polskich placówek oświatowych zaniepokojone

Evelina Knutovič, LRT.lt 2022.09.06 14:37

Łotwa wdraża nową reformę oświatową. Już od następnego roku nie pozostanie szkół mniejszości narodowych. Oznacza to, że lekcje w placówkach oświatowych będą mogły się odbywać wyłącznie w języku łotewskim. Przedstawiciele polskich szkół kraju twierdzą, że są zaniepokojeni sytuacją i liczą na pomoc polskich placówek dyplomatycznych.

Na Łotwie działają cztery polskie placówki oświatowe: szkoła średnia w Rydze, Gimnazjum w Rzeżycy i w Dyneburgu, podstawowa szkoła w Krasławiu oraz przedszkole w Dyneburgu.

W Państwowym Gimnazjum Polskim im. Józefa Piłsudskiego w Dyneburgu uczy się 464 uczniów. W tym roku sformowano trzy pierwsze klasy. Halina Smulko, dyrektor gimnazjum, cieszy się z faktu, że ogólna liczba uczniów jest największa od czasów wznowienia działalności placówki. Przypomina, że w odróżnieniu od Litwy, szkoły na Łotwie ponownie zaistniały dopiero w 1991 r., po odzyskaniu przez Łotwę niepodległości (szkoły polskie na Łotwie działały sto lat temu, później nastąpiła przerwa przyp. red.).

- Obecnie cieszymy się popularnością. Nie mamy dużych klas, w szkole podstawowej w jednej się uczy maksymalnie 20-22 uczniów. Klasy średnie są nieco większe. Pozwala nam to na dotarcie do każdego ucznia, weryfikację jego potrzeb oraz indywidualne rozwijanie osobowości. Jako nauczycielka nie potrafię sobie wyobrazić, jak wygląda nauka, gdy w klasie się uczy ponad 30 osób - mówi dyrektor.

- Nazywamy się polskim gimnazjum, ale jesteśmy szkołą kształcącą uczniów od pierwszej do dwunastej klasy. Nasza nazwa jest nazwą historyczną. Polskie dzieci na Łotwie mogą ukończyć klasy 1-12, a w Krasławiu - klasy podstawowe - opowiada pedagog.

Jak twierdzi Smulko, na przyszłe zmiany polskie szkoły reagowały błyskawicznie. - Wiedzieliśmy, o co będzie chodziło, bo pierwsze sygnały wybrzmiały od razu po wybuchu wojny w Ukrainie. Wtedy pojawiła się informacja o tym, że nauczanie będzie się odbywało wyłącznie po łotewsku. Takie komunikaty nas zaniepokoiły, dlatego od razu rozpoczęliśmy rozmowy z Ambasadą RP na Łotwie. Zawsze czuliśmy jej dużą opiekę, szczególnie mając na myśli, że placówka dyplomatyczna współpracuje z naszym Ministerstwem Edukacji. Najpierw kontaktowaliśmy się zdalnie, ponieważ wtedy jeszcze trwała pandemia, a później zostaliśmy zaproszeni na spotkanie dla wszystkich szkół mniejszości narodowych. Odbywały się też rozmowy indywidualne - tłumaczy.

W wyniku rozmów powstał program tworzony przez szkołę, który ma, podobnie jak pozostałe programy, uzyskać licencję. Pozwala on na pozostawienie takiej samej liczby godzin języka polskiego na wszystkich szczeblach nauczania, jaka była do tej pory.

- Otrzymaliśmy też odpowiedź, że reforma nie dotknie szkół, które posiadają umowy międzynarodowe. Posiadamy taką umowę w dziedzinie nauki, edukacji, sztuki i sportu, co pozwala nam na odpowiednią działalność. Kiedy o planach rządu dowiedzieli się rodzice, byli tak samo zszokowani jak my. Mamy nadzieję, że współpraca Ambasady RP i Ministerstwa Edukacji nie zaniknie i będzie dalej przynosiła efekty - mówi rozmówczyni LRT.

Smulko dodaje, że nikt się nie spodziewał takiej decyzji łotewskich władz. - To nie jest tak, że dla całej Łotwy nauczanie mniejszości narodowych jest problemem, ale warto zaznaczyć, że akurat w naszym regionie język rosyjski zawsze był i będzie używany. Należy przyznać, że nasi przodkowie w tej sprawie zrobili więcej niż zadziałaliśmy sami. Mówię tu o Adamie Mickiewiczu i Aleksandrze Puszkinie, którzy dobrze się porozumiewali i przyjaźnili się. Sądzę, że warto znać język rosyjski, jednak trzeba pamiętać, że w Dyneburgu mieszkają przedstawiciele 26 narodowości. Trzeba to doceniać i czerpać z tego korzyści. Znajomość rosyjskiego znacznie ułatwia naukę ortografii nawet języka polskiego - zapewnia.

Pedagog tłumaczy, że już od wielu lat w Państwowym Gimnazjum Polskim im. Józefa Piłsudskiego nauka języka łotewskiego odbywa się w takich samych proporcjach, jak języka polskiego.

- Osobiście jako mama mogę potwierdzić, że nasze dzieci są obciążone, bo mają gęsto wypchaną siatkę godzin: oprócz lekcji, mają dużo zajęć pozalekcyjnych, korzystają też z usług świetlicy. Jest to jednak wybór rodzica. Można wybrać szkołę, w której lekcje się odbywają wyłącznie po łotewsku. W końcu, są szkoły międzynarodowe po angielsku. Dla porównania, w naszej szkole w pierwszej klasie jest pięć godzin języka łotewskiego i pięć polskiego tygodniowo - wyjaśnia dyrektor placówki.

- Łotwa stara się unikać takiego pojęcia, jak „mniejszości narodowe“, bo władze uważają, że jest ono poniżające. Dlatego to już ostatni rok, kiedy oficjalnie się nazywamy szkołą mniejszości narodowych. Od następnego roku otrzymamy nazwę placówki z programem w języku polskim - dodaje.

Smulko zauważa, że nauczyciele gimnazjum w Dyneburgu korzystają z metody CLIL. Polega ona na prowadzeniu zajęć z wykorzystaniem języka europejskiego.

- W zasadzie, chodziło tu o język angielski, ale nikt nie zabrania użycia dowolnego innego języka Unii Europejskiej. W takim wypadku możemy używać języka polskiego, jeżeli uczniowie czują taką potrzebę. Pandemia koronawirusa nauczyła mnie dbać o jakość kształcenia w naszej szkole. Chodzi tu o motywację nauczycieli, aby dzieci na najwyższym poziomie znały język państwa, w którym mieszkają. Nie możemy odbierać im możliwości podjęcia studiów na Łotwie, a jednocześnie dajemy im możliwość nauki języka ojczystego. Chcemy, aby dzieci nauczyły się też języka angielskiego, aby mogły bez problemu z niego korzystać, jeżeli zajdzie taka potrzeba - na przykład, podczas studiów za granicą. Na razie udaje się nam wykonywać zamierzone zadania. Nauczanie jest na wysokim poziomie, staramy się nie obniżać poprzeczki, a na odwrót - twierdzi.

Podsumowując plany reformy, Smulko zaznacza, że stara się nie oceniać sytuacji zbyt optymistycznie. - Nie czekam, dopóki ktoś zrobi za mnie całą robotę. Czuwamy, czekamy, trzymamy rękę na pulsie. Jesteśmy w stałym kontakcie z Ambasadą RP, a więc i Ministerstwem Edukacji, czy Biurem Kontroli Jakości Nauczania. Ambasada RP w Rydze bardzo nam pomaga, pochyla się nad naszymi problemami, tworzą możliwość dialogu z Ministerstwem, szczególnie mając na myśli, że skład resortu się zmienia nawet podczas trwania kadencji - podkreśla.

Dyrektor ubolewa jednak, że reforma oświatowa na Łotwie niepokoi nie tylko szkoły mniejszości narodowych.

– Jeżeli sytuacja się nie zmieni, 19 września rozpoczniemy strajk. Chodzi tu o niewłaściwe proporcje zarobkowe dotyczące godzin „przy tablicy“ i oddzielnie na przygotowanie się do lekcji. Jest to nierozwiązany problem krzywdzący nauczycieli na całej Łotwie. Jeżeli chodzi o niektóre przedmioty, to często brakuje książek. Nie ma nawet czegoś takiego, jak materiał metodyczny, wszystko nauczyciel musi przygotować sam. Z językiem polskim jest akurat dobrze, ponieważ wszystkie materiały metodyczne otrzymujemy w czas z ORPEGU - Ośrodka Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą. Nauczyciele Ośrodka nauczają uczniów starszych klas. Jesteśmy za to wdzięczni również rządowi Łotwy, ponieważ na Litwie pedagodzy organizacji nie mogą w taki sposób działać - podsumowuje pedagog.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane