Setki Bułgarów wyszło na ulice stolicy Sofii w środę, wyrażając obawy, że tymczasowy rząd może zerwać z polityką prozachodniego poprzednika i powrócić do bliskich więzi energetycznych z Rosją.
Drugi z zaplanowanej serii protestów pod hasłem #GAZwithme odbył się przed budynkiem prezydenckim w Sofii. Organizatorzy domagali się większej odpowiedzialności ze strony gabinetu ministrów.
W kwietniu Rosja zakręciła kurek z gazem dla Bułgarii. Stosunki pomiędzy Sofią a Moskwą uległy znacznemu pogorszeniu. W czerwcu br. z powodu twardego stanowiska wobec rosyjskiej inwazji na Ukrainę i odmowy płacenia rosyjskiemu gigantowi energetycznemu Gazpromowi w rublach, obalono bułgarski rząd.

Pierwsze publiczne wypowiedzi obecnego rządu tymczasowego, powołanego przez prezydenta Rumena Radewa, wskazują, że Bułgaria może wznowić rozmowy z Gazpromem w celu uniknięcia niedoborów gazu ziemnego jeszcze w tym roku.
- Odmawiamy uzależnienia od Gazpromu i finansowania przerażającej wojny Putina! – z takimi plakatami wyszli na ulice Bułgarzy.





