Głównym celem Rosji jest spowodowanie jakiegoś rozłamu w Unii Europejskiej lub z naszymi partnerami transatlantyckimi – spory wokół kaliningradzkiego tranzytu ocenia Jarosław Niewierowicz, starszy doradca prezydenta Gitanasa Nausedy i kierownik Grupy Środowiska i Infrastruktury w Kancelarii Prezydenta Republiki Litewskiej.
Do czego dąży Putin zakręcając kurek błękitnego paliwa?
- Nie mogę tego nazwać inaczej niż tylko naciskiem na kraje UE. Takimi działaniami Kreml dąży do zmiany lub poluzowania sankcji, aprobaty niektórych grup w UE, rozbicia unijnej jedności, wykorzystania słabości niektórych państw wobec uzależnień od gazu z Rosji. To są podstawowe cele. Nie mniej znaczącym jest też dążenie Putina do podnoszenia cen gazu. Jedynym sensownym rozwiązaniem ze stronu UE powinno być całkowite zrezygnowanie z rosyjskiego gazu.

Czy w takim wypadku Litwa sobie poradzi?
- Litwa jest w stu procentach zabezpieczona, jeżeli chodzi o dostawy gazu. Nie tylko przez to, że mamy zbudowany gazoport w Kłajpedzie, ale dodatkowe ilości gazu potrzebne dla wszystkich odbiorców indywidualnych gospodarstw domowych są przechowywane na Łotwie w specjalnych schroniskach gazu.
Zatem jak Pan ocenia rolę GIPLu w zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego po tych kilku miesiącach?
-GIPL odgrywa bardzo ważną rolę. To jest oczywiste wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego w tej niełatwej sytuacji. Litwa czuje się rzeczywiście bezpiecznie, jeżeli chodzi o infrastrukturę, możliwość dostarczenia gazu przez wspomniany terminal LNG w Kłajpedzie. Natomiast nasze sąsiednie kraje: Polska, Łotwa, Estonia czy też Finlandia na przykład są w znacznie trudniejszej sytuacji. Terminal w Kłajpedzie, oczywiście, nie rozwiąże problemów całego regionu. W tym ograniczonym zakresie, jaki będzie możliwy, na pewno będzie do wykorzystania przez firmy z naszych ościennych krajów.

Litwa wznowiła tranzyt niektórych towarów objętych sankcjami do i z obwodu kaliningradzkiego. Czy możemy twierdzić, że problem kaliningradzkiego tranzytu został rozwiązany? Czy interesy Litwy zostały zachowane?
- Chciałbym podkreślić, że nadal obowiązuje zakaz tranzytu, wwozu na teren UE towarów podwójnego zastosowania, w tym też towarów i technologii objętych sankcjami wojskowymi. Litwa wraz z innymi państwami będzie tego zakazu przestrzegała. Przy tranzycie innych towarów będziemy postępować zgodnie z zaleceniami KE. Chciałbym wyodrębnić kilka najważniejszych elementów przy ustalaniu szczegółów tych regulacji. Mówię tu o uniwersalnym podejściu do problemu. Litwa nie została wyodrębniona spośród innych krajów. Te przepisy jednakowo traktują wszystkie kraje członkowskie UE. Litwa nie zrezygnowała z prawa nadzorowania swoich linii granic i dalej będzie zapewniała całkowitą ich kontrolę. Będą sprawdzane wszystkie towary, wjeżdżające na teren naszego państwa, również przejeżdżające tranzytem. Te działania stają się obowiązkiem instytucji i firm litewskich, które monitorują ten proces. Ważnym argumentem prezydenta Litwy wobec tranzytu jest bezwarunkowa i obustronna solidarność z naszymi partnerami z UE i NATO.
W najbliższej perspektywie sankcje będą się nasilały. Czy Litwa może samodzielnie koordynować i ustalać zasady tego tranzytu? Czy nie dojdzie do ponownych spekulacji ze strony Moskwy, co w pewnym sensie podważa jedność i spójność UE?
-Nie jest wykluczone, że będą różnego rodzaju kolejne prowokacje, w tym też medialne kampanie, mające na celu wprowadzenie zamieszania. Po wyjaśnieniu przez KE zasad tranzytu, powstała specjalna grupa, działająca na szczeblu instytucji litewskich, która pracuje nad tymi problemami. Jeżeli będzie kolejna potrzeba wyjaśnienia, instytucje owe będą bardzo ściśle współpracowały z instytucjami KE.






