Naujienų srautas

Wiadomości2026.04.29 14:47

„Najważniejsze, że jest wolny”. Borys o Poczobucie i nastrojach Polaków na Białorusi

Po pięciu latach spędzonych w kolonii karnej wolność odzyskał Andrzej Poczobut – dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi. Informację o jego uwolnieniu przekazały media państwowe, wskazując, że opuścił miejsce odbywania kary.

To wydarzenie zamyka jeden z najbardziej symbolicznych rozdziałów represji reżimu Alaksandra Łukaszenki wobec środowisk niezależnych. Przez lata Poczobut był uznawany za jednego z najważniejszych więźniów politycznych – zarówno ze względu na swoją działalność, jak i znaczenie jego sprawy w relacjach Mińska z Warszawą.

Premier Polski Donald Tusk potwierdził jego uwolnienie, publikując zdjęcie ze spotkania na granicy. „Andrzej Poczobut wolny. Witaj w polskim domu, przyjacielu” – napisał w mediach społecznościowych.

Uwolnienie Poczobuta nastąpiło w ramach wymiany więźniów w formule „pięciu za pięciu”, choć szczegóły nie zostały oficjalnie potwierdzone.

„Pierwsze słowo: dziękuję Bogu”

Dla Andżeliki Borys, przewodniczącej Związku Polaków na Białorusi, która jako jedna z pierwszych spotkała się z Poczobutem to moment o ogromnym znaczeniu – zarówno osobistym, jak i dla całej społeczności.

– Pierwsze moje słowo było: dziękuję Boże za wszystko – mówi w rozmowie.

Jak podkreśla, przez lata Polacy na Białorusi modlili się, pisali prośby i czekali na tę wiadomość.

– Dla nas bardzo ważne jest, że nasz kolega Andrzej Poczobut jest na wolności, że ma możliwość wyboru, że nie ma ograniczeń – dodaje.

To właśnie możliwość wyboru – podkreślana przez Borys kilkukrotnie – jest jednym z najważniejszych elementów tej sytuacji.

Ułaskawienie i „możliwość powrotu”

Jak wynika z relacji Borys, decyzja o uwolnieniu Poczobuta była związana z jej wnioskiem skierowanym do władz Białorusi.

– Z administracji prezydenta przekazano mi, że Andrzej został ułaskawiony na moją prośbę i prośbę jego mamy. I że będzie miał wybór – mówi.

Ten wybór oznacza, że Poczobut – w odróżnieniu od wielu innych uwolnionych więźniów politycznych – nie został pozbawiony białoruskiego paszportu.

– Może wyjechać do Polski, ale może też wrócić. Najważniejsze, że jest wolny i ma paszport – podkreśla Borys.

To szczegół o dużym znaczeniu politycznym i symbolicznym. W wielu wcześniejszych przypadkach uwolnieni więźniowie byli zmuszani do opuszczenia kraju bez prawa powrotu.

Spotkanie po latach: „więzienie to nie sanatorium”

Podczas pięciu lat odbywania kary Borys widziała się z Poczobutem dwukrotnie.

– Widziałam się z Andrzejem dwa razy. Złożyłam wniosek do prezydenta Białorusi, dlatego pozwolono mi wcześniej na dwa spotkania z nim w kolonii karnej – wspomina.

Do pierwszego spotkania po uwolnieniu doszło w Puszczy Białowieskiej.

– Rozmawialiśmy spokojnie przez około trzy godziny – relacjonuje Borys.

Jak przyznaje, najważniejsze jest teraz zdrowie Poczobuta.

– Trzeba pamiętać, że więzienie to nie sanatorium – mówi, odnosząc się do jego widocznego na zdjęciach wychudzenia.

Choć rozmowa dotyczyła przede wszystkim bieżącej sytuacji, nie zabrakło tematów związanych z działalnością Związku Polaków na Białorysi (ZPB).

– Rozmawialiśmy o organizacji, o tym, że nadal działa, że dzieci uczą się języka polskiego, że prowadzimy wydarzenia. To jest dla nas najważniejsze – podkreśla.

Radość i ulga wśród Polaków na Białorusi

Wiadomość o uwolnieniu Poczobuta wywołała silne emocje wśród polskiej mniejszości.

– Ludzie bardzo się cieszyli, bo wszyscy przeżywali to razem z Andrzejem – mówi Borys.

Dla wielu był on symbolem nie tylko walki o prawa mniejszości, ale także szerszego sprzeciwu wobec represji.

Jednocześnie przewodnicząca ZPB podkreśla, że kluczowe dla społeczności pozostaje coś jeszcze.

– Ważne jest to, że organizacja funkcjonuje na terenie Białorusi – zaznacza.

Związek Polaków na Białorusi działa – „to tysiące ludzi”

Borys wielokrotnie wraca do wątku funkcjonowania ZPB.

– To duża organizacja – około 20 tys. osób – i w zasadzie jedyna, która dziś normalnie funkcjonuje na Białorusi – mówi.

Jak podkreśla, jej działalność jest możliwa dzięki zgodzie władz.

– Bez tej zgody funkcjonowanie organizacji byłoby niemożliwe – dodaje.

To pokazuje, jak skomplikowana jest sytuacja polskiej mniejszości – balansującej między potrzebą działania a ograniczeniami politycznymi.

Dialog zamiast konfrontacji

Jednym z najważniejszych wątków rozmowy jest kwestia dialogu.

– ZPB zawsze opowiadał się za dialogiem i dobrymi relacjami. Jako polska mniejszość na Białorusi szczególnie potrzebujemy stabilności w naszym kraju oraz dobrych stosunków z Polską i otwartego dialogu – podkreśla Borys.

Jej zdaniem jest to jedyna droga do poprawy sytuacji.

– Nawet trudny dialog jest lepszy niż jego brak. Jest lepszy niż wojna – mówi.

To stanowisko wpisuje się w szersze oczekiwania społeczne.

– Ludzie na Białorusi chcą po prostu normalnie żyć – dodaje.

Czy to początek zmian? „Czas pokaże”

Uwolnienie Poczobuta może być interpretowane jako gest polityczny – sygnał ze strony Mińska wobec Zachodu.

Ale czy oznacza realną zmianę? Borys pozostaje ostrożna.

– Zobaczymy. Czas pokaże, jak rozwinie się sytuacja – mówi.

Jednocześnie podkreśla, że dla niej i dla społeczności najważniejsze jest to, co już się wydarzyło.

– Cieszymy się, że Andrzej jest wolny – powtarza.

Symbol i rzeczywistość

Sprawa Andrzeja Poczobuta przez lata była obecna w międzynarodowej debacie. Był uznawany za „kartę przetargową” w relacjach Mińska z Zachodem, a jego uwolnienie pozostawało jednym z głównych postulatów polskiej dyplomacji.

Choć dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych więźniów politycznych odzyskał wolność, setki innych osób nadal przebywają w białoruskich więzieniach.

Dlatego jego uwolnienie ma podwójne znaczenie.

Z jednej strony – to moment ulgi i radości dla jego bliskich oraz całej społeczności.

Z drugiej – przypomnienie, że problem represji na Białorusi wciąż pozostaje nierozwiązany.

I choć – jak mówi Andżelika Borys – „najważniejsze, że jest wolny”, pytania o przyszłość wciąż pozostają otwarte.

LRT.lt przypomina, że Andrzej Poczobut został zatrzymany w marcu 2021 roku przez władze Białorusi pod zarzutami m.in. „podżegania do nienawiści” oraz „rehabilitacji nazizmu”, które organizacje międzynarodowe uznały za politycznie motywowane. Skazano go na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.

Łącznie spędził w izolacji ponad 5 lat (ponad 1800 dni), często w trudnych warunkach – był wielokrotnie umieszczany w izolatce, miał ograniczony kontakt ze światem zewnętrznym i podlegał dodatkowym restrykcjom.

Wczorajsze uwolnienie wywołało szeroką reakcję międzynarodową – głos zabrały m.in. władze Polski, Unii Europejskiej i środowiska obrońców praw człowieka, podkreślając symboliczne znaczenie tej decyzji. Liderka opozycji Swiatłana Cichanouska nazwała to „ważnym dniem”, ale przypomniała o setkach innych więźniów politycznych.

Według dostępnych informacji w zamian za Poczobuta Polska zwolniła archeologa Aleksandra Butiagina, któremu groziła ekstradycja do Ukrainy. Mołdawia zwolniła też Ninę Popową, nazywaną żoną rosyjskiego wojskowego z Naddniestrza, ale nie jest jasne, za co ją wcześniej aresztowano. W zamian Rosja, za pośrednictwem Białorusi, zwolniła dwóch obywateli Mołdawii.

LRT has been certified according to the Journalism Trust Initiative Programme

Najnowsze, Najchętniej czytane