Prawie połowa mieszkańców Litwy deklaruje, że regularnie spotyka się z dezinformacją – wynika z najnowszego badania zleconego przez Litewską Komisję Radia i Telewizji (LRTK). Eksperci alarmują, że największą rolę w rozpowszechnianiu prorosyjskich narracji odgrywa platforma Telegram, natomiast inne media społecznościowe – w tym Facebook, TikTok i YouTube – wzmacniają polaryzację społeczną oraz konflikty tożsamościowe.
Prawie połowa mieszkańców Litwy (49 proc.) często styka się z dezinformacją – wynika ze wspólnego badania dotyczącego dezinformacji w kraju, zleconego przez Litewską Komisję Radia i Telewizji (LRTK).
Badacze wskazują, że choć wielu mieszkańców wciąż czerpie najważniejsze informacje z tradycyjnych mediów, takich jak telewizja czy portale informacyjne, dezinformacja najczęściej dociera do nich za pośrednictwem mediów społecznościowych. Platformy te coraz częściej funkcjonują jako odrębny system informacyjny, który sprzyja polaryzacji, szerzeniu nienawiści i pogłębianiu nieufności wobec instytucji.
– Głównymi źródłami wiadomości, z których – jak deklarują sami respondenci – korzystają najczęściej, są telewizja, portale informacyjne oraz media społecznościowe. To trzy podstawowe kanały rozpowszechniania informacji na Litwie – powiedział podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Ignas Zokas, szef firmy badawczej Spinter Research.
Telegram głównym kanałem prorosyjskich narracji
Z przeprowadzonej analizy wynika, że najważniejszą platformą dystrybucji narracji kremlowskich jest Telegram.
Badanie wykazało, że spośród ponad 19 tys. przeanalizowanych postów w tej sieci aż 54,6 proc. miało charakter prorosyjski, a 43,6 proc. zawierało treści antyukraińskie.
Jednocześnie Facebook, który pozostaje najczęściej wykorzystywanym źródłem informacji w mediach społecznościowych, coraz częściej staje się przestrzenią silnej polaryzacji emocjonalnej, wzmacniając konflikty tożsamościowe i antagonizmy między grupami społecznymi.
– Media społecznościowe funkcjonują jak swoisty ekosystem – wzajemnie się uzupełniają, wzmacniają przekaz i sprzyjają rozpowszechnianiu narracji korzystnych dla Kremla – powiedział Mantas Martišius, przewodniczący Litewskiej Komisji Radia i Telewizji.
Eksperci podkreślają, że różne platformy pełnią odmienne funkcje w tym systemie.
– Najwięcej dezinformacji obserwujemy na Telegramie. Najwięcej polaryzacji i konfliktów pojawia się na Facebooku. YouTube często nadaje takim treściom pozór eksperckości, a największe emocje i reakcje wywołuje TikTok – zaznaczył Martišius.
Według wyników badania na TikToku aż 55,7 proc. analizowanych treści miało charakter antyrządowy, a w ponad jednej piątej pojawiała się mowa nienawiści. Platforma ta jest szczególnie popularna wśród osób w wieku 18–35 lat.
Z kolei YouTube określany jest przez badaczy jako przestrzeń pseudoanalitycznego dyskursu, w której długie nagrania budują alternatywne narracje „eksperckie”, nadając dezinformacji pozory wiarygodności.

Młodzi szczególnie narażeni
Badanie pokazuje również, że jedną z najbardziej narażonych grup na wpływ dezinformacji jest młodsze pokolenie, które coraz częściej traktuje media społecznościowe jako główne źródło informacji.
– Jeśli rosyjskiej dezinformacji nie widzimy już w tradycyjnych mediach, to coraz częściej pojawia się ona w mediach społecznościowych, gdzie młodsze pokolenie szuka informacji o świecie – powiedział Martišius.
Jak dodał, na Litwie wciąż funkcjonuje przekonanie, że dezinformacja dotyka przede wszystkim osoby starsze, o niższym wykształceniu, korzystające z rosyjskich mediów.
– Nasze badanie pokazuje jednak, że coraz większą grupą podatną na dezinformację są młodzi ludzie, którzy z tradycyjnych mediów korzystają głównie w celach rozrywkowych, a wiedzę o świecie czerpią z mediów społecznościowych – zaznaczył.
Eksperci: kluczowa jest edukacja
Eksperci podkreślają, że walka z dezinformacją wymaga działań zarówno na poziomie państwa, jak i edukacji społeczeństwa.
– Choć tradycyjne media wciąż odgrywają ważną rolę, środek ciężkości coraz bardziej przesuwa się w stronę mediów społecznościowych. Dlatego państwo będzie musiało wypracować odpowiednią politykę, która pozwoli przeciwdziałać tym zagrożeniom – powiedział Martišius.
Zdaniem Ignasa Zokasa najważniejszym narzędziem pozostaje jednak edukacja medialna.
– Środki administracyjne czy kontrolne mają ograniczoną skuteczność. Najważniejsze jest rozwijanie w społeczeństwie umiejętności samodzielnego rozróżniania rzetelnych informacji od dezinformacji – podkreślił.
Dyrektor generalny firmy Repsense Mykolas Katkus zwrócił natomiast uwagę na znaczenie systematycznego monitorowania przestrzeni informacyjnej.
– Bardzo ważne jest monitorowanie, reagowanie i ostrzeganie. Być może warto również ponownie przyjrzeć się systemowi kar i ocenić, czy obecne rozwiązania są wystarczające – powiedział.



