Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wygłosił w czwartek bardzo krytyczne przemówienie na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, krytykując Europę za bezczynność i brak determinacji wobec Rosji i Stanów Zjednoczonych.
Aktualizacja z godz. 16:55
- W zeszłym roku, tutaj w Davos, zakończyłem swoje przemówienie słowami, że Europa musi wiedzieć, jak się bronić. Minął rok, ale nic się nie zmieniło. Nadal jesteśmy w takiej sytuacji, że muszę powtarzać te same słowa – powiedział Zełenski.
Zełenski powiedział, że Europa „nawet nie próbowała stworzyć własnej reakcji”.
- Spójrzmy na półkulę zachodnią. Operacją w Wenezueli kierował prezydent Trump, a Maduro został aresztowany. Były różne opinie na ten temat, ale faktem pozostaje, że Maduro jest sądzony w Nowym Jorku – stwierdził prezydent Ukrainy.
Tymczasem Putin nie stanął przed sądem, mimo że od prawie czterech lat toczy największą wojnę w Europie od czasów II wojny światowej. - Człowiek, który ją rozpętał, nie tylko jest wolny, ale nadal walczy o swoje zamrożone pieniądze w Europie – podkreślił Zełenski.
Zełenski powtórzył krytykę Europy wyrażoną przez prezydenta USA Donalda Trumpa, stwierdzając, że „Europa lubi dyskutować o przyszłości, ale unika podejmowania działań już dziś”.
Ukraiński przywódca stwierdził, że choć z zadowoleniem przyjmuje zobowiązanie Wielkiej Brytanii i Francji do wysłania wojsk na powojenną Ukrainę, to jednak bezpieczeństwo w dużej mierze zależy od zaangażowania Stanów Zjednoczonych w zapewnienie gwarancji bezpieczeństwa.
Kontynuując swoje przemówienie, Zełenski powiedział, że „działania decydują o naszej przyszłości” i dodał, że Europa musi mieć wspólne siły zbrojne.
- Dlaczego prezydent Trump może zatrzymać tankowce „floty cieni” i przejąć ropę, a Europa nie może? – zapytał. - Rosyjska ropa jest transportowana wzdłuż wybrzeży Europy. Ta ropa finansuje wojnę z Ukrainą, ta ropa przyczynia się do destabilizacji Europy - dodał.
- Jeśli Europa ma pieniądze, może chronić swoich obywateli. W tej chwili te tankowce zarabiają dla Putina, co oznacza, że Rosja kontynuuje realizację swojego agresywnego programu – powiedział prezydent Ukrainy.
Według Zełenskiego Europa potrzebuje zjednoczonych sił zbrojnych, które „mogłyby dziś naprawdę bronić Europy”. Powiedział również, że nikt nie widzi, jak naprawdę działa sojusz NATO.
- Jeśli Putin zdecyduje się okupować Litwę lub zaatakować Polskę, kto zareaguje? – zapytał Zełenski.
Aktualizacja z godz. 15:50
W Davos zakończyło się spotkanie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego oraz prezydenta USA Donalda Trumpa, które odbyło się podczas Światowego Forum Ekonomicznego w szwajcarskim kurorcie narciarskim.
Po spotkaniu Donald Trump rozmawiał z mediami i powiedział, że na razie nie wiadomo, co się wydarzy, ale obie strony chcą zakończenia wojny.
Zapytany o to, co było przedmiotem rozmów, odparł, że „trzeba będzie zobaczyć, co się stanie”, dodając, iż „USA spotkają się jutro z Rosją”.
– Miałem bardzo dobre spotkanie z prezydentem Wołodymyr Zełenskim. Wszyscy chcą, by wojna się zakończyła – powiedział.
Trump zaznaczył również, że nie rozmawiano o ewentualnym dołączeniu Zełenskiego do Rady Pokoju, której powołanie prezydent USA podpisał w czwartek.
Spotkanie prezydentów Stanów Zjednoczonych i Ukrainy trwało jedną godzinę.

Aktualizacja z godz. 15:00
Spotkanie odbywa się na kilka godzin przed rozmowami specjalnego wysłannika prezydenta USA Stevea Witkoffa oraz zięcia prezydenta Jareda Kushnera z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w Moskwie, w ramach wysiłków Waszyngtonu na rzecz porozumienia, które zakończyłoby trwającą niemal cztery lata wojnę w Ukrainie.
Kijów oświadczył, że porozumienie pokojowe jest „w 90 proc. gotowe”, choć najbardziej sporne kwestie – takie jak los częściowo okupowanego regionu Donbasu – wciąż pozostają nierozstrzygnięte.
Ukraina wielokrotnie odrzucała żądania Moskwy, by wycofała swoje wojska z tego wschodniego regionu. Putin do tej pory odrzucał wszystkie propozycje zawieszenia broni i nadal wysuwa maksymalistyczne postulaty.
Aktualizacja z godz. 09:00
Donald Trump niespodziewanie ogłosił, że rezygnuje z wprowadzenia nowych ceł wobec Europy oraz zadeklarował, że nie wyśle wojska, by przejąć Grenlandię od Danii, częściowo łagodząc kryzys, który wstrząsnął spotkaniem światowych elit politycznych i biznesowych.

Drugiego dnia wizyty w szwajcarskim kurorcie narciarskim Davos Trump zamierza promować Radę Pokoju – swoją kontrowersyjną organizację do rozwiązywania konfliktów międzynarodowych – oraz zorganizować ceremonię podpisania jej karty.
Administracja USA poprosiła państwa o wpłatę do 1 mld dolarów (0,86 mld euro) w zamian za stałe miejsce w Radzie, do której Trump zaprosił m.in. Władimir Putin, premiera Izraela Benjamin Netanyahu oraz premiera Węgier Viktora Orbana.
– Myślę, że to największa rada, jaka kiedykolwiek została utworzona – powiedział w środę Trump po spotkaniu z prezydentem Egiptu Abdele, Fattah el-Sisi, który należy do liderów zgadzających się do niej dołączyć.
Prezentacja Rady Pokoju odbywa się w momencie rozczarowania Trumpa brakiem Pokojowej Nagrody Nobla, mimo jego kontrowersyjnego twierdzenia, że administracja USA w pierwszym roku drugiej kadencji zakończyła osiem wojen.
Choć początkowo Rada Pokoju była tworzona z myślą o nadzorowaniu odbudowy zniszczonej wojną Strefy Gazy, z zapisów jej statutu wynika, że zakres działania nie ogranicza się wyłącznie do tego palestyńskiego terytorium. Wzbudziło to obawy, że Donald Trump chce, aby Rada konkurowała z Organizacja Narodów Zjednoczonych.
Kluczowi sojusznicy USA, w tym Francja i Wielka Brytania, wyrazili sceptycyzm, jednak do Rady zgodziły się przystąpić inne państwa – zwłaszcza na Bliskim Wschodzie – w tym kraje przychylne Trumpowi, takie jak Arabia Saudyjska i Katar.
Jeden z wysokich rangą urzędników administracji Trumpa powiedział w środę dziennikarzom, że wysłano 50 zaproszeń, na które pozytywnie odpowiedziało około 35 światowych przywódców.

Trump oświadczył również w środę, że Władimir Putin zgodził się dołączyć do Rady Pokoju, choć Kreml podkreśla, że wciąż analizuje zaproszenie.
Środa 01.21:
Z powodu niewielkiej usterki elektrycznej jego samolot musiał zawrócić do bazy lotniczej. W rezultacie Donald Trump przybył do Szwajcarii kilka godzin później, niż planowano.
W środę Trump ma wystąpić na Światowym Forum Ekonomicznym w szwajcarskim kurorcie narciarskim, podczas gdy świat uważnie obserwuje wysiłki amerykańskiego przywódcy zmierzające do przejęcia kontroli nad Grenlandią.
Uważa się, że jego dążenie do przejęcia Grenlandii od sojuszniczki z NATO, Danii, może zaszkodzić relacjom z europejskimi sojusznikami i przyćmić pierwotny plan omówienia podczas spotkania światowych elit różnorodnych barier finansowych stojących przed USA.
Choć obecna sytuacja stanowi poważną próbę dla relacji Stanów Zjednoczonych z wieloletnimi partnerami, nie jest jasne, czego może się spodziewać elita zgromadzona w Szwajcarii podczas dwóch dni wizyty Trumpa.
We wtorek podczas forum w Davos Howard Lutnick, sekretarz handlu USA, powiedział, że on oraz gospodarz Białego Domu planują przekazać jasny sygnał w sprawie globalizacji, która – jak stwierdził – rozczarowała zarówno Zachód, jak i Stany Zjednoczone.
– To będzie ciekawa podróż – powiedział dziennikarzom we wtorkowy wieczór Donald Trump.
– Nie wiem, co się wydarzy, ale jesteście dobrze reprezentowani - dodał.





