W lutym b.r. odbył się historyczny moment – otwarcie pierwszej transgranicznej Europejskiej Stolicy Kultury 2025 Nova Gorica – Gorizia. Już wkrótce jednak projekt Europejskiej Stolicy Kultury (ESK) powędruje na wschód – w 2029 roku ten tytuł przypadnie polskiemu Lublinowi. O tym, jakie cele stawia sobie ESK w Lublinie i w jaki sposób ma to pomóc miasta w realizacji postawionych celów w rozmowie dla LRT.lt opowiada z Maciejem Rukaszem, związanym z lubelskim środowiskiem kultury od 2005 r.
Lublin to miasto znane nie tylko z kontekstu historycznego Unii Lubelskiej, która stworzyła największe państwo ówczesnej Europy – federacji Polski i Litwy – Rzeczypospolita Obojga Narodów. To miasto nieoczywiste, o wielu niezwykle ciekawych wątkach – architektonicznych, kulturowych i innych.
Miasto obecnie stawia poprzeczkę wysoko – i ma ambicje stać się najbardziej istotnym miastem na wschodzie Polski, znaczącym ośrodkiem kultury, turystyki konferencyjnej i miastem dialogu.
Maciej Rukasz od 2013 r. jest pracownikiem Centrum Kultury w Lublinie, aktualnie zastępca kierownika działu marketingu. W zespole realizuje zadania z zakresu relacji międzynarodowych, kontaktów z Europejskimi Stolicami Kultury, ECoC Family, EU-Japan Fest i organizacją wizyt zagranicznych.

„Kultura i sztuka połączyły podzielone od 1947 roku miasta. Granica wydaje się nie istnieć chociaż wszyscy wiedzą, że to praca, która już zajęła i zajmie jeszcze wiele lat. Dwa miasta, jedno w Słowenii, a drugie we Włoszech są dziś symbolem zjednoczonej Europy. Miejsce wielokrotnie podzielone granicami i konfliktami obecnie scala tytuł Europejskiej Stolicy Kultury oraz marzenie o wspólnej przyszłości, zbudowanej na pokoju, wolności i równości.” – napisałeś po twojej wizycie w Novej Goricy, którą odwiedziłeś w lutym i gdzie miałeś okazję obserwować otwarcie projektu ESK. Jakie wrażenia wyniosłeś z tej wizyty?
To kolejna ceremonia otwarcia jaką widziałem, zdecydowanie najlepsza. Angażująca gości, mieszkanki i mieszkańców obydwu Gorycji. Niezwykle przemyślane połączenie tożsamości europejskiej z bardzo lokalnymi kontekstami. DJ z Massive Attack i Kurenti (taneczny pochód tradycyjnych postaci słoweńskiego karnawału – NS), taniec współczesny z wspaniałą choreografią i parada mieszkańców w ludowych strojach z obydwu stron granicy. Wiele prostych symboli, jak pochód dzieci z flagami państw Wspólnoty, ale też niezwykle ważne przybliżenie lokalnej historii, która doprowadziła Słowenię do miejsca, gdzie jest teraz. Pamiętam niezwykłe i nieoczywiste, przemówienie Roberta Goloba, premiera Słowenii, odważne i z wielką wrażliwością wkomponowane w całe wydarzenie.

Widziałem to miasto kilka miesięcy przed wieczorem otwarcia ESK i sprawiało zupełnie inne wrażenie – dość puste, spokojne, wręcz osowiałe z górującym nad miastem szczytem ozdobionym literami TITO i z trudną historią w tle miejscami przebijającą w rozmowach z twórczyniami i twórcami. (Na marginesie Viva l'Italia po drugiej stronie wzgórza brzmi jak nieustająca konkurencja).
Część formalna to standard tego rodzaju wydarzeń, tutaj nieznacznie odmienna od reszty z uwagi na transgraniczny charakter wydarzenia. Dwa miasta, trans-bez-graniczna stolica, Plac Europy i stacja kolejowa w Słowenii i we Włoszech. Jak w wielu z miast Europy w tle jest trudna historia I i II Wojna Światowa, czasy Jugosławii, wciąż wyczuwalna odrębność. Słoweńska część otwarcia naturalnie zapadała w pamięć najbardziej, była otwarta, przyjazna i bliska europejskim wartościom i ideałom.

Jakie są główne założenia ESK w Lublinie? W jaki sposób chcielibyście zaprezentować ofertę miasta w ramach tego projektu?
Hasłem Lublina jako Europejskiej Stolicy Kultury 2029 jest RE:UNION. Pod tą ideą kryje się znacznie więcej niż prosty program wydarzeń na większą niż zwykle, międzynarodową skalę. To horyzontalny proces, zapowiedź trwałej zmiany utartych schematów, rozwój współpracy międzynarodowej i międzysektorowej we wszystkich obszarach związanych z kulturą. Trudno mówić o tym w przystępny sposób, ale założenie jest bardzo proste – kultura i sztuka są ważne, są tym co nas łączy, to najtrwalszy nośnik wartości, a różnorodność kultur Europy jest fundamentem Wspólnoty.
Europejska Stolica Kultury w Lublinie skupi się również na sile kultury, wzmocni, to w jaki sposób kultura może zmieniać miasto – w warstwie społecznej, gospodarczej, edukacyjnej, a nawet urbanistycznej. To oczywiście również szansa dla turystyki i rozwój turystyki opartej o doświadczenia, autentycznej potrzeby podróży opartej o ciekawość – “Chcemy także zachwycić Europę jej własnymi wschodnimi rubieżami.” (cytat z bidbook).

Chcemy spojrzeć na nasze miejsce w Europie, 25 lat po największym w historii rozszerzeniu UE, także z pozycji Lublina, miasta na wschodzie, miasta, gdzie podpisano Unię Lubelską, miasta lubelskiego lipca, miasta, które na powrót staje się miastem wielokulturowym (z potencjałem na międzykulturowe) i przede wszystkim miasta, które kulturze zawdzięcza tak wiele.
To oczywiście również całoroczny program wydarzeń skupiony wokół RE:UNION w trzech obszarach programowych:
- wspólnota, opowieść o tym jak RE:UNION łączy ludzi, mieszkanki i mieszkańców, małe wspólnoty, miasto i region by świętować rok ESK, największe w historii rozszerzenie UE i dyskutować o przyszłości,
- habitat, który skupi się na odbudowie relacji z naturą, równowadze pomiędzy światem realnym i cyfrowym, na jakości życia,
- granice, gdzie badamy granice naszej pamięci i granice sztuki, eksplorujemy tereny przygraniczne i szukamy nowych perspektyw spojrzenia na nas samych.

Rzeczowo – koncerty, wystawy i cykle wystaw, spektakle, taniec, teatr, cyrk współczesny, performance, wydawnictwa, konferencje, działania społeczne, badania, programy edukacyjne, działania skierowane tam, gdzie z reguły kultura nie sięga, to aktywność dzieci, młodzieży, dorosłych, seniorów, przeszłość i przyszłość, działania wymykające się wszelkim podziałom i mające na celu pobudzenie zmian społecznych i środowiskowych. Nowe przestrzenie dla kultury, do życia.
Na czym Twoim zdaniem polega wyjątkowość oferty Lublina jako Europejskiej Stolicy Kultury i co miałoby wyróżnić Lublin na tle Novej Goricy, Timişoary, Novego Sadu, Kowna czy Wrocławia?
Każda z tych stolic jest inna, różni je w zasadzie wszystko od warunków wejściowych, przez programy artystyczne i idee aż po tkankę miejską z jaką przychodzi pracować – nie podejmuję się nawet próby odpowiedzi. Łatwiej powiedzieć co je wszystkie łączy – odmieniły miasta, pozostawiły je lepszymi. Nasza perspektywa nigdy nie odda prawdy musielibyśmy znać wszystkie wyzwania, wszystko z czym miasta przychodziły. ESK to już od lat nie jest “konkurs piękności” - to konkurs oparty o konkretne ramy, o aplikację, która ma pozwolić na wybór jednej z kandydatur; to wreszcie konkurs, do którego miasta przygotowują się czasem latami.

Jeśli chodzi o Lublin, nasza wyjątkowość to RE:UNION w którym mieści się: dziedzictwo, odwaga poszukiwania i eksperymentu, dziesięciolecia zaangażowania całego miasta w kulturę i chęć na zmiany. Podkreślę to raz jeszcze – ciągle poznajemy naszą wartość, i wiemy, że możemy zachwycić Europę.
Co najbardziej zaimponowało ci w Słowenii w kontekście ESK (o ile w ogóle)? Jakie doświadczenia słoweńskie widziałbyś korzystne/przydatne również dla Lublina (o ile takie są)?
W oparciu o ceremonię otwarcia – wielkość, wielowymiarowość, odwaga i jakość pomysłu przygotowanego i zrealizowanego w kraju o liczbie ludności zbliżonej do województwa lubelskiego. Otwartość na Europę.
Program znam tylko fragmentarycznie więc drugą część pytania muszę pozostawić niemal bez odpowiedzi. Na pewno transgraniczny charakter tej ESK to wielkie wyzwanie, wyniki monitoringu i ewaluacji jaką musi prowadzić każde ESK (przez niezależny zespół monitoringowy) pozwolą nam na więcej wniosków.
[„Dwie Gorycje – jedno miasto. Wiele narodów – jedna Europa. To wyjątkowe miejsce na mapie udowadnia, że w kultura może stanowić klucz do przezwyciężenia podziałów i budowania wspólnej przyszłości. Rok 2025 będzie obfitował w wydarzenia artystyczne wysokiej klasy jak wystawa Andy’ego Warhola „Beyond Borders” w Palazzo Attems w Gorizii – już otwarta dla publiczności, jubileuszowa premiera opery Rossiniego „Podróż do Reims” grana na styku krajów. Wszystkie wydarzenia i projekty są związane z dziedzictwem w tych terenów i towarzyszy im hasło Bezgraniczność – Borderless.” – napisał Maciej w swoim tekście zatytułowanym „Dwie Gorycje – jedno miasto” z 11.02.2025 i jako świadek opisywanych przez niego wydarzeń nie mogę się z nim nie zgodzić ]

W Polsce dość często Wrocław pozycjonuje się jako miasto „najbardziej otwarte” – na inne kultury, doświadczenia, wzajemne przenikanie się różnych doświadczeń pogranicza. W podobny sposób – jako o miejscu „spotkania kultury” – ostatnio próbuje o sobie mówić Łódź. Jak postrzegasz w tym kontekście Lublin – miasto pogranicza, kultur, języków, ale też mocno obciążone bagażem „wielkiej historii”, zarówno tej, o której chętnie się mówi (Unia Polski i Litwy), jak i tragicznej (doświadczenia z czasów okupacji nazistowskiej)?
Lubię, kiedy o otwartości Lublina mówią inni, tak więc:
- Lublin wyróżniony tytułem Miasta-Ratownika (tytuł Miasta-Ratownika został stworzony 22 maja 2023 r. dla miast, które przyszły z pomocą Ukrainie i jej obywatelom po rosyjskiej agresji, jako pierwszy otrzymał je Rzeszów – NS)
- miasto z najwyższym w kraju wskaźnikiem umiędzynarodowienia na uczelniach, wynoszącym ponad 15 procent,
- miasto gdzie już 5 godzin po tym jak zaczęła się pełnoskalowa inwazja, działał Lubelski Społeczny Komitet Pomocy Ukrainie wspólna inicjatywa władz miasta (ale też ludzi kultury) oraz lubelskich organizacji pozarządowych, po trzech dniach liczył już ponad 2000 osób i zapewniał pomoc na niespotykanym poziomie
- miasto, które jest niezwykle bezpieczne i tak też jest postrzegane
W kontekście kultury wystarczy spojrzeć na program ESK, programy festiwali których domem jest Lublin - czerpiemy z wielokulturowości i otwartości od lat. Wiemy, że wielokulturowość to jedynie szansa na to by być międzykulturowym, prawdziwie otwartym. Patrzymy na naszą przeszłość, a nasze instytucje kultury nie boją się o tym mówić - Brama Grodzka “Teatr NN” to miejsce unikalne o niezwykłej, wieloletniej historii opowiadające o nieuchwytnym i na pozór niewidocznym. Chcemy być otwarci, nie tylko używać otwartości jako hasła (nie twierdzę, że ktokolwiek tak robi, ale to jasne, że to chwytliwe hasło).
Poznajemy naszą wartość i wiemy, że możemy zachwycić Europę czego tytuł ESK jest dowodem.









