Podczas gdy społeczność kulturalna protestuje przeciwko powierzeniu Ministerstwa Kultury ugrupowaniu Świt Niemna, przewodniczący Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej (LSDP) Mindaugas Sinkevičius stwierdza, że proces przetasowania ministerstw nie jest taki prosty i może potrwać.
– To nie jest tak, że nie słyszymy (żądań ludzi kultury – BNS), przecież uszy pracują (...). Niektóre sprawy nie dzieją się w ten sposób, że pstrykniesz palcami i od razu dokonujesz roszad w ministerstwach – jedna roszada co tydzień – tak to w życiu nie działa – powiedział w poniedziałek dla radia LRT Mindaugas Sinkevičius.
– Ludzie kultury zapewne rozumieją też, że w koalicji są trzy strony – trzy partie, trzy frakcje – trzeba się porozumiewać, rozmawiać, szukać rozwiązań. To nie jest tak, że socjaldemokraci sami przychodzą, machną ręką, pstrykną palcami i wszystko się dzieje. Procesy polityczne trwają – dodał.
Lider LSDP zaznaczył, że proces formowania dwudziestego rządu zajął sporo czasu, dlatego również wymiana ministerstw może się przedłużyć.
– W zasadzie to, o czym się mówi – próby pewnego przekształcenia lub ponownego podziału (ministerstw – BNS) – również może potrwać, jeśli takie decyzje zostaną podjęte – stwierdził Mindaugas Sinkevičius.

Przywódca socjaldemokratów powiedział, że w zamian za Ministerstwo Kultury „chętnie oddałby” koalicyjnym partnerom więcej stanowisk w Sejmie, jednak ci się na to nie zgadzają.
Według niego, podczas ewentualnej wymiany ministerstw pojawiłoby się pytanie, które ministerstwo powierzyć ugrupowaniu Świt Niemna.
– Nie jest tak łatwo zdecydować, co z czym zamieniamy. Powiedzmy, jeśli chodzi o zdrowie – czy pracownicy służby zdrowia nie mogliby tak samo zaprotestować jak ludzie kultury? W ten sposób moglibyśmy wpaść w pewien cykl, który byłby never ending story (nigdy niekończąca się historia – BNS), bajka bez końca – stwierdził Mindaugas Sinkevičius.
Sinkevičius dodał, że niedzielny protest środowiska kulturalnego może być „pewnego rodzaju wirusem”.
– Od ludzi kultury może to przejść do środowiska oświaty, do pracowników służby zdrowia – może się okazać, że stanie się to ruchem ogólnym, a wtedy pojawi się bardziej fundamentalny problem dotyczący tej koalicji. Co zrobimy? Zrobimy to samo, co zrobiliśmy, gdy decydowaliśmy o tej koalicji, za co jesteśmy krytykowani. 11 października zbierze się cała wspólnota – rada partii, 200–300 osób – i będziemy dyskutować, co robimy dalej – powiedział przewodniczący LSDP.

– Jesteśmy przecież odpowiedzialni za zapisywanie kart historii Litwy i nie możemy zniszczyć tej przyszłości — ani kraju, ani naszej partii. Jeśli ktoś myśli, że my, socjaldemokraci, realizujemy misję samobójczą, że chcemy doprowadzić do tego, by nie było już socjaldemokratów, by państwo się rozpadło i by partia, która przez 130 lat tworzy historię, nie miała perspektyw — to my tak nie myślimy. Będziemy szukać rozwiązań; 300 głów w jednej sali coś wymyśli — powiedział.
Jak pisała agencja BNS, tysiące ludzi w całej Litwie w niedzielę protestowało przeciwko przekazaniu Ministerstwa Kultury partii Świt Niemna.
Kulminacją strajku stało się wspólne wykonanie w instytucjach kultury, na placach, skwerach i dziedzińcach w całym kraju „hymnu protestu” – wybranego na „syrenę ostrzegawczą” poematu symfonicznego „Morze” (lit. Jūra) autorstwa Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa.
Podczas strajku odczytano również manifest zatwierdzony przez Zgromadzenie Protestu Kultury, zatytułowany „To może być ostatni raz”.
W manifeście stwierdzono, że to może być ostatni raz, gdy kultura jest wspólnym językiem wszystkich, gdy kultura inspiruje, rozwija i dodaje odwagi, gdy jesteśmy zjednoczeni, wychodzimy na ulice i place, stajemy przeciw pogardzie, kłamstwu i chaosowi, głośno opowiadamy się za wolnością i demokracją, gdy strajkujemy w imię Litwy oraz tworzymy i jednoczymy się jako ludzie wolni.

Strajk środowiska kulturalnego został wywołany decyzją rządzących o przekazaniu Ministerstwa Kultury ugrupowaniu Świt Niemna, którego lider Remigijus Žemaitaitis jest sądzony za podżeganie do nienawiści i negowanie Holokaustu. Žemaitaitis również kwestionował sens udzielania wsparcia Ukrainie i krytykował znaczne zwiększanie finansowania obronności.
Według ludzi kultury, kierowanie Ministerstwem Kultury przez Świt Niemna zagraża walce z dezinformacją, wolności słowa i innym wartościom świata demokratycznego.
Krytykowany za niekompetencję, w piątek ze stanowiska zrezygnował minister kultury z ugrupowania Świtu Niemna – Ignotas Adomavičius.
Tymczasowo będzie go zastępować minister oświaty, nauki i sportu, socjaldemokratka Raminta Popovienė.
Remigijus Žemaitaitis oświadczył, że chciałby, aby Ministerstwo Kultury pozostało przy Świcie Niemna, jednak negocjowałby wymianę ministerstw.





